Mają po 13 dzieci i żyją bez wielu technologii. Badaczka z UJ pojechała do Amiszów

Badaczka z UJ przez miesiąc mieszkała z Amiszami w Ohio i rozmawiała z kobietami wychowującymi nawet 13 dzieci. Sprawdzała, co stoi za wysoką dzietnością tej zamkniętej wspólnoty.

Dr Anna Kotlińska z Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Jagiellońskiego – Collegium Medicum zamieszkała na miesiąc w społeczności Amiszów w pobliżu Middlefield w stanie Ohio. Badaczka prowadziła projekt dotyczący czynników wpływających na płodność kobiet z tej wspólnoty.

W ciągu 30 dni przeprowadziła 35 wywiadów. Rozmawiała z kobietami o ciążach, porodach, poronieniach, diagnozach chorób płodu, codziennym życiu, relacjach rodzinnych i wierze.

Szukała odpowiedzi o dużą dzietność

Amisze to konserwatywna wspólnota anabaptystyczna w Ameryce Północnej. W 2024 roku liczyła około 401 tys. osób, a większość jej członków mieszkała w Pensylwanii, Ohio i Indianie.

W badaniach przywołanych przez UJ całkowity współczynnik dzietności w tej społeczności wynosi około sześciu dzieci na kobietę. W grupie kobiet w wieku 45–54 lata średnia liczba dzieci wynosiła 7,2, a co czwarta miała co najmniej dziesięcioro potomstwa

– Nie wiem, dlaczego inne kobiety z miast nie mogą zajść w ciążę. Ale może wy nie robicie już czegoś, co my wciąż tu robimy? – usłyszała dr Kotlińska od jednej z rozmówczyń. To zdanie zmieniło kierunek jej obserwacji.

Badaczka początkowo szukała odpowiedzi, które da się porównać i opisać: dotyczących wieku zawierania małżeństw, stylu życia, snu, diety czy stosowania antykoncepcji. Z czasem doszła jednak do wniosku, że statystyki nie pokazują całego obrazu.

Za liczbami są osobiste historie

Badaczka rozmawiała m.in. z kobietami wychowującymi trzynaścioro dzieci. Wiele z nich same dorastało w rodzinach liczących od dziewięciorga do szesnaściorga rodzeństwa.

Jednocześnie wysokie wskaźniki dzietności nie oznaczają, że każda kobieta w tej społeczności bez problemu zachodzi w ciążę. W rozmowach pojawiały się historie niepłodności, poronień, strat ciąż i chorób genetycznych.

– Wysoka dzietność nie oznacza przecież, że każda kobieta jest płodna – wynika z relacji badaczki. Zebrany materiał ma być punktem wyjścia do dalszych analiz dotyczących m.in. związku codziennego rytmu życia, stresu, relacji społecznych i zdrowia reprodukcyjnego.