Skrajna nieodpowiedzialność i głupota. Zniszczyli park pod Krakowem

Pomalowane toalety i mur na Niepołomickich Błoniach. Burmistrz Michał Hebda wylicza: sprawcy zostali ustaleni, a rachunek na przynajmniej 20 tysięcy złotych trafi do winnych.

Dewastacja popularnego miejsca wypoczynku w Niepołomicach spotkała się z natychmiastową reakcją władz miasta. Sprawcy, którzy pomalowali elewację oraz miejskie toalety, zostali zidentyfikowani dzięki sieci gminnego monitoringu. Urząd przekazał już kompletne nagrania oraz dowody policji.

„Rachunek powinien obciążać winnych”

Straty wyrządzone przez grafficiarzy są bardzo duże. Urzędnicy oszacowali je wstępnie na minimum 20 tysięcy złotych. Burmistrz Miasta i Gminy Niepołomice Michał Hebda zapowiada bezwzględne egzekwowanie odpowiedzialności finansowej.

Wandale, którzy pomalowali mur i toalety na Niepołomickich Błoniach, zostali ustaleni. Dowody przekazaliśmy policji. Straty oszacowano na minimum 20 tysięcy złotych. Będziemy domagać się zwrotu pełnych kosztów przywrócenia tych miejsc do poprzedniego stanu.
Michał Hebda

Burmistrz przypomina przy tym przypadek innego młodego sprawcy, który niedawno odpowiadał za dewastację przystanków i znaków drogowych. Konsekwencje były dla niego bolesne: wiele godzin prac społecznych oraz 10 tysięcy złotych grzywny.

Gminny monitoring działa dobrze. Pomaga identyfikować także osoby niszczące przystanki, znaki i inne elementy wspólnej przestrzeni. W większości przypadków skutecznie dochodzimy do tego, kto za tym stoi. Zgłoszenie sprawy to początek konsekwencji – rachunek za naprawy powinien obciążać winnych – podkreśla.

Widoczna kara dla przestrogi

Sprawa wywołała ogromne poruszenie wśród lokalnej społeczności. Mieszkańcy Niepołomic nie kryją oburzenia i wprost domagają się surowych kar – nie tylko finansowych, które i tak w przypadku nieletnich spadną na rodziców.

W sieci wrze, a najczęstszym postulatem mieszkańców są obowiązkowe prace społeczne.

– Powinni z wiadrami i szczotkami szorować to, co zmalowali. Zapłacenie nawet 50 tysięcy niczego nie nauczy, bo rodzice zapłacą za swoje bąbelki. Tylko prace społeczne i własnoręczne naprawienie szkód – komentuje jedna z mieszkanek.

Skoro ktoś ma energię do malowania, to teraz będzie miał okazję wykazać się przy pracach społecznych i sprzątaniu miasta. Zero tolerancji dla wandalizmu.
Mieszkaniec

– Prace społeczne, zamiatanie ulic z kamizelką „zmalowałem to odrabiam” – proponuje kolejny internauta.

Świadoma dewastacja powinna być surowo karana. Prace społeczne powinny być przy czyszczeniu tego z zakupem narzędzi i chemii czyszczącej na własny koszt. W 20 tys. winowajca by się nie zamknął.
Dodaje kolejna osoba