Radni na tropie „szarej eminencji” Łukasza Gibały. Kto zajął gabinet?

Marcin Kędryna korzysta z dawnego gabinetu wiceprezydentki i jest wolontariuszem. Radni pytają, czym zajmuje się w urzędzie i do jakich informacji ma dostęp.

Przyszli do magistratu zapytać o Marcina Kędrynę. Chcieli wiedzieć, na jakiej podstawie uczestniczy w spotkaniach i co robi w otoczeniu nowego prezydenta. Podczas kontroli usłyszeli, że jest wolontariuszem.

Dowiedzieli się też, że korzysta z dawnego gabinetu wiceprezydentki Marii Klaman. Gdy zajrzeli do środka, pokój był pusty.

Tomasz Daros i Bartłomiej Kocurek (radni Koalicji Obywatelskiej) po piątkowej kontroli w Urzędzie Miasta Krakowa mają kolejne pytania. Nie tylko o Kędrynę. Według przekazanych im informacji przy nowym prezydencie działa czworo wolontariuszy. Radni chcą ustalić, jak zostali wybrani, jakie mają zadania i do których dokumentów mogą zaglądać.

– Jakie było nasze zdziwienie, gdy okazało się, że pan Kędryna jest po prostu wolontariuszem – mówi Daros, który w czasach prezydentury Aleksandra Miszalskiego uchodził za jednego z najważniejszych współpracowników. 

Marcin Kędryna powiedział nam, że nie będzie komentował rewelacji radnych.

Gabinet po wiceprezydentce

Marcin Kędryna w trakcie posiedzenia prezydenckiej Rady Nowych Mediów
Marcin Kędryna w trakcie posiedzenia prezydenckiej Rady Nowych Mediów
Marek Borawski/KPRP

Kontrola odbyła się 30 października. Jak relacjonują radni, porozumienie dotyczące wolontariatu Kędryny podpisano 26 października. Formalności związane m.in. z dostępem do danych miały zostać dopełnione 29 października. 

Daros pyta więc, w jakim charakterze Kędryna pojawiał się w urzędzie wcześniej i do czego miał wówczas dostęp.

Informację o korzystaniu przez niego z dawnego gabinetu Marii Klaman radni mieli otrzymać od dyrektorki Magistratu. Sam Kędryna nie był w pokoju podczas ich wizyty. Nie rozmawiali więc z nim o jego obowiązkach.

– Pan Kędryna, z tego, co uzyskaliśmy podczas kontroli, przebywa w pokoju, gdzie wcześniej przebywała pani wiceprezydent Klaman – relacjonuje Kocurek.

Daros dodaje, że nazwisko Kędryny pojawia się w udostępnionych radnym kalendarzach spotkań prezydenta i jego zastępców. Chce wiedzieć, w których rozmowach uczestniczył, jakie informacje otrzymywał i co później z nimi robił. Radni zapytali również o dokumenty i sprzęt znajdujące się w zajmowanym przez niego pokoju.

Cztery osoby. Kto je wybrał?

Bartłomiej Kocurek
Bartłomiej Kocurek
Krzysztof Kalinowski

Według informacji uzyskanych przez radnych porozumienia z czworgiem wolontariuszy zawarto na polecenie Łukasza Gibały. Nieoficjalnie ustaliliśmy, że chodzi o Neli Nocoń, Agatę Szopińską, Marcina Kędrynę i Kacpra Putę.

Radni nie przedstawili podczas konferencji nazwisk pozostałych osób. Pytali natomiast o zasady ich przyjęcia. Kocurek mówił, że podczas kontroli nie otrzymali informacji wyjaśniających, jak wygląda nabór wolontariuszy do magistratu i na jakiej podstawie wybrano właśnie te osoby.

W relacji Darosa pojawia się jeszcze jedna data: 19 października. Wtedy, według informacji przekazanych mu w urzędzie, miało zostać wydane polecenie dotyczące przyjęcia pierwszej z tych osób. Gibała nie był jeszcze zaprzysiężony – urząd objął dzień później. Radny domaga się wyjaśnienia, kto i na jakiej podstawie podejmował wówczas decyzje kadrowe.

Czy wolontariusz może wydawać polecenia?

Tomasz Daros, Bartłomiej Kocurek
Tomasz Daros, Bartłomiej Kocurek
Krzysztof Kalinowski

Daros pyta również o relacje między wolontariuszami a urzędnikami. Jego zdaniem osoba przychodząca z najbliższego otoczenia prezydenta może mieć nieformalny wpływ na pracę magistratu, nawet jeśli nie zajmuje stanowiska w jego strukturze.

Dopytywany przez dziennikarzy przyznał jednak, że nie ma sygnałów, by wolontariusze wydawali urzędnikom polecenia.

Pytania o pracę poza magistratem

Osobny wątek dotyczy tego, z czego utrzymują się osoby pomagające prezydentowi bez wynagrodzenia z tytułu wolontariatu. Daros chce wiedzieć, czy pracują gdzie indziej i czy ich inne zajęcia mogą mieć związek ze sprawami, którymi zajmują się w urzędzie.

Sam nie kwestionuje korzystania przez urząd z pomocy wolontariuszy. Uważa jednak, że ich obecność przy najważniejszych miejskich sprawach wymaga jasnych zasad. Przypomina przy tym zapowiedzi Gibały dotyczące przejrzystych naborów.