„W środkowej części parku jest bardzo duży dzik”. Urząd przedstawia dane
Dzika codzienność w krakowskich parkach
Przeorany trawnik – to obraz Parku Lilli Wenedy po minionym weekendzie. Sprawca tego zamieszania pojawił się w pobliżu feralnego miejsca zresztą już kilka godzin później.
– Nie idźcie państwo w stronę środkowej części parku! Jest tam bardzo duży dzik, właśnie wbiegł w rabatę – ostrzegała napotkane osoby kobieta spiesznie wybiegająca z parku we wtorkowy wieczór.
Niektórzy z ciekawością spoglądali we wskazanym kierunku, inni momentalnie zmieniali plany i zawracali. Jeszcze inni wzruszając ramionami skierowali się w stronę, gdzie miało znajdować się dzikie zwierzę.
– Dosłownie kilka minut temu przebiegł tuż przed nami. Jesteśmy z Klinów, więc taki widok specjalnie nas nie dziwi, ale lepiej zachować dystans – opowiadał mężczyzna, który na wieczorny spacer wybrał się z córkami.
Tego typu sceny w krakowskich parkach i na osiedlach to już niemal codzienność. Tymczasem urzędnicy przedstawiają szczegółowy raport będący odpowiedzią na apel radnych o pilne działania w sprawie dzików.
Z dokumentu podpisanego przez pełniącego funkcję prezydenta Stanisława Kracika wyłania się obraz walki z wiatrakami, w której służby natrafiają na opór prawny oraz ... bezmyślność samych mieszkańców.
Lawinowy wzrost interwencji
Liczby mówią same za siebie – skala problemu rośnie w zastraszającym tempie.
O ile w 2024 roku miejskie pogotowie dla zwierząt interweniowało niespełna 2 tysiące razy w związku z obecnością gatunków łownych, o tyle w kolejnym roku było to już ponad 2,5 tysiąca wyjazdów.
Pierwsza połowa bieżacego roku przyniosła już 2,3 tys. zgłoszeń, z czego w samym tylko czerwcu było ich blisko 550.
Co miesiąc mieszkańcy zgłaszają obecność dzików średnio 70 razy.
Odłów i odstrzał
Z danych przedstawionych przez miasto wynika, że od 2022 roku urzędnicy wydali 20 decyzji o odłowie wraz z uśmierceniem lub odstrzale redukcyjnym dzików na terenie Krakowa. Jak czytamy w dokumencie:
Myśliwi z krakowskich kół łowieckich odłowili setki zwierząt. W roku łowieckim 2025/2026 krakowskie koła („Podwawelskie”, „Orlik” i „Luty Tur”) pozyskały łącznie 627 dzików, przekraczając wyznaczone plany minimalne (412 sztuk).
Najwięcej, bo aż 451 zwierząt, odłowiło Koło Łowieckie „Podwawelskie”.
Równolegle na osiedlach działa całodobowe pogotowie, które reaguje w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia, jak również prowadzi odstrzały redukcyjne.
Związane ręce przez państwowe przepisy
Mimo tak dużej skali działań miasto ma mocno ograniczone pole manewru. Zgodnie z ogólnokrajowymi przepisami dotyczącymi walki z afrykańskim pomorem świń (ASF), w całej Polsce obowiązuje zakaz wywożenia złapanych dzików w inne miejsca. Odłowionego w mieście zwierzęcia nie można po prostu wypuścić do odległego lasu.
Rozmowy z inspekcją weterynaryjną nie przyniosły przełomu, bo przepisy na poziomie krajowym są sztywne. Miasto szuka wzorców w innych gminach – analizowano m.in. doświadczenia Gdyni, gdzie stawia się na bezkrwawe metody i odpowiednie zarządzanie przestrzenią.
Krakowskie doświadczenia pokazują jednak, że np. zapachowe środki odstraszające nie działają na miejskie dziki. M. in. z tego powodu Kraków chce prosić władze województwa o specjalne, interwencyjne kroki.
Błędy mieszkańców nakręcają problem
Urzędnicy mocno akcentują fakt, że obecność zwierząt na osiedlach to w dużej mierze efekt zachowania samych ludzi.
Problem stanowią także niekoszone, prywatne działki dające zwierzętom schronienie oraz brak wyobraźni u właścicieli czworonogów:
Zabezpieczone kosze
W walkę z osiedlowym „szwedzkim stołem” intensywnie włączyło się Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania. Żeby dziki nie wyciągały resztek jedzenia, na miejskich koszach montowane są specjalne nakładki ze zwężonym otworem.
Do tej pory na ulicach pojawiło się już blisko 600 takich zabezpieczeń, a kolejne są sukcesywnie instalowane, zwłaszcza w miejscach, skąd napływają zgłoszenia dotyczące pojawiania się dzików oraz innych zwierząt penetrujących kosze uliczne.
Więcej na ten temat w materiale – Jest ich w Krakowie coraz więcej. „Rozwiązanie działa, więc kupujemy i montujemy”
W bieżącym roku do MPO wpłynęło sześć zgłoszeń od mieszkańców dotyczących przewracania koszy ulicznych przez dziki.
Dla samych mieszkańców dostępne jest również bezpłatne wsparcie.
Straż miejska ma do dyspozycji mobilne odstraszacze dzikich zwierząt. Urządzenie można wypożyczyć na tydzień (z opcją przedłużenia) – wystarczy zadzwonić pod bezpłatny numer alarmowy 986 i zgłosić taką potrzebę. Rozwiązanie to jest dostępne we wszystkich dzielnicach.