Przychodzą po zmroku i demolują niemal wszystko, co stanie im na drodze. Miasto szuka rozwiązania
Nocne wizyty watahy dzików w Ogrodzie Społecznym „Macierzanki”, które doprowadziły do zniszczenia ośmiu lat sąsiedzkiej pracy, wywołały ogromne poruszenie wśród mieszkańców Krakowa.
– Obecna skala zniszczeń przekracza nasze możliwości. Nie jesteśmy w stanie samodzielnie sfinansować wszystkich niezbędnych napraw, a brak skutecznych zabezpieczeń grozi dalszą dewastacją przestrzeni, którą wspólnie tworzymy i pielęgnujemy – apelowali ogrodnicy.
Lokalna społeczność bardzo szybko ruszyła do działania, by własnymi siłami ratować zniszczoną przestrzeń.
Urzędnicy szukają rozwiązania
W krakowskim Zarządzie Zieleni Miejskiej słyszmy zapewnienia, że społecznicy otrzymają pomoc.
Aleksandra Mikolaszek, rzeczniczka ZZM, tłumaczy, że jednostka pozostaje w stałym kontakcie z ogrodnikami, którzy zgłosili problem.
Jak dalej tłumaczy, dzikom prawdopodobnie udało się wejść pod siatką. – Wspólnie z ogrodnikami będziemy zastanawiać się nad zastosowaniem rozwiązania lub zabezpieczenia, które będzie chroniło przestrzeń ogrodu przed tego rodzaju sytuacjami – mówi.
Jak działają takie ogrody?
Jednocześnie ZZM przypomina o specyfice miejsc, jakimi są ogrody społeczne.
Mikolaszek dodaje też, że ZZM oferujemy różnego rodzaju wsparcie: pakiety na start, opieka nad zielenią wysoką itp. Ogrodnicy korzystają też z różnych form pozyskiwania środków na funkcjonowanie tego rodzaju przestrzeni. – Ogrody funkcjonują w ramach wewnętrznie ustalonych między ogrodnikami zasad dotyczących upraw, podziału obowiązków itp. – wylicza.
Coraz więcej zgłoszeń
Problem coraz bardziej zuchwałych zachowań dzikich zwierząt w Krakowie z każdym dniem się nasila, a ogrodzenia przestają być dla nich jakąkolwiek przeszkodą. W ostatnich dniach do naszej redakcji napisał mieszkaniec osiedla domków szeregowych w rejonie ulic Obozowej i Skośnej, podając kolejny przykład wizyty dzików.
Tym razem do zdarzenia doszło w nocy z 23 na 24 października. Trzy duże osobniki z łatwością poradziły sobie ze stalową zaporą. Zwierzęta zrobiły w siatce dużą wyrwę, wdarły się na teren prywatnego ogrodu i całkowicie zniszczyły zadbany trawnik. Wcześniej opisywaliśmy też podobną sytuację z ul. Gryczanej, gdzie jednego dnia dziki zaatakowały psa, a następnie doszczętnie zniszczyły podwórko.