„Wędka” dla obrońcy i radość tylko z pierwszej bramki. „Chcieliśmy lepiej się wprowadzić”
Kazimierz Moskal, który jest specjalistą od awansów (dwa wywalczył z ŁKS-em Łódź, jeden z Wieczystą), mówił po debiucie żółto-czarnych o nerwowości w grze jego drużyny w pierwszym w historii klubu meczu na poziomie ekstraklasy.
Obrońcy w notatniku sędziego
Szybko spowodowały ją dwie żółte kartki dla środkowych obrońców. – Groźba gry w dziesiątkę była realna – wskazywał po meczu z Radomiakiem Radom (1:2).
Już w 33. minucie zdjął z boiska debiutującego Chorwata Duje Dujmovicia i zastąpił go Antonio Miliciem, który w poprzednich latach trzykrotnie zdobywał z Lechem Poznań mistrzostwo Polski.
– Było ryzyko, że Dujmović dostanie drugą żółtą kartkę i wyleci z boiska. Nie chcieliśmy ryzykować – komentował Moskal.
Postawili na jedną szalę
Na razie Wieczysta cieszy się z pierwszej bramki w ekstraklasie. Przegrywając 0:2 postawiła wszystko na jedną szalę. Gola kontaktowego zdobył najskuteczniejszy na pierwszoligowych boiskach Stefan Feiertag.
– Próbowaliśmy gonić wynik. Nie udało się i żałujemy, bo mogliśmy pokusić się o punkt – mówił Moskal, wskazując, że po strzale Tobiasa Christensena piłka trafiła w wewnętrzną część słupka.
– Mieliśmy w tej sytuacji szczęście – przyznał opiekun gospodarzy Tomasz Kaczmarek, który cieszył się ze zwycięstwa w meczu, w którym jego zespół nie był jeszcze w najwyższej formie.
Moskal: Zbieramy doświadczenie
– Chcieliśmy lepiej się wprowadzić do ekstraklasy, ale Radomiak nie pozwolił na to, abyśmy zdobyli jakieś punkty – dodawał trener Wieczystej. Przyznał, że być może ładunek emocjonalny tego spotkania był duży. – Próbowaliśmy sobie radzić – zakończył.