Wisła jedzie do jaskini lwa. Szacunek dla Lecha i wierność swojej filozofii
Lech nie przegrał u siebie
W tabeli meczów domowych Wisła jako jedyna może się pochwalić kompletem zwycięstw. W sześciu meczach zdobyła 18 punktów. Drugi jest Lech – z pięcioma wygranymi i bezbramkowym remisem z Cracovią w 1. kolejce.
Zupełnie inaczej sytuacja przedstawia się, gdy pod uwagę weźmiemy występy w delegacji. Tutaj Kolejorz ustępuje jedynie Górnikowi Zabrze, który rozegrał dwa spotkania więcej. Biała Gwiazda z trzema punktami wyprzedza jedynie Cracovię, Śląsk Wrocław i Radomiaka Radom.
W ostatnim meczu u siebie Lech rozgromił 6:1 Koronę Kielce. Po porażce pracę stracił trener gości Jacek Zieliński.
– Lech w ostatnich latach jest wiodącym zespołem w Polsce, ma w składzie wiele indywidualności. Mamy możliwość pokazania się na tle bardzo dobrego rywala. Między innymi po to awansowaliśmy do ekstraklasy, żeby rozgrywać takie spotkania. Nie oznacza to, że jedziemy tam sobie pograć i nie walczyć o punkty. Chcemy sprawić niespodziankę, powalczyć o pełną pulę – deklaruje trener Mariusz Jop.
Lecha da się zaskoczyć
Wisła jeszcze nie wygrała na wyjeździe, ale w każdym meczu starała się prezentować swój styl. Bardzo blisko triumfu była na Widzewie, gdzie Angel Rodado zmarnował rzut karny. Na rywalizację z Lechem, który ma najlepszy atak ligi, nie zamierza zmieniać głównych założeń.
Opiekun Wiślaków zwraca uwagę, że Poznanianie są lepsi w ofensywie i mają problemy w defensywie. W sobotę jego podopieczni będą chcieli wykorzystać słabsze punkty mistrzów Polski.
Trzech zawodników musi uważać na kartki
Trzy żółte kartki mają na koncie Kacper Duda, Alan Uryga i Maxence Maisonneuve. Kolejne będą oznaczać pauzę w derbach. Dwaj pierwsi są kluczowymi zawodnikami, bez których trudno wyobrazić sobie dziś zespół.
Duda ostatnio zdobył pierwszą bramkę w ekstraklasie. Po meczu z Rakowem Częstochowa bardzo się cieszył. A jak to wyglądało w czasie mikrocyklu?
– Czy gol dodaje energii, uśmiechu i wigoru? Oczywiście! Każda bramka, każde zwycięstwo sprawia, że piłkarz czuje się zdecydowanie lepiej – zapewnia Jop.
Uważa, że pomocnik ma bardzo dobre uderzenie z dystansu, które może przynosić drużynie wiele korzyści. Czasami zbyt długo zwleka z oddaniem strzału.
– Chce za bardzo przymierzyć. Ja widziałem wiele bramek, kiedy zawodnik podjął szybką decyzję i nawet nie trafił idealnie, a piłka w końcu wpadła. Nad tym Kacper musi pracować – podkreśla szkoleniowiec.
Zatrzymają się w Opalenicy
Wisła wyjechała w kierunku Poznania w piątek o godz. 8:00 i do sobotniego spotkania będzie się przygotowywać w Opalenicy. Jej rywal jest liderem ekstraklasy i z dobrym skutkiem występuje w europejskich pucharach. Jednak w środę zawiódł w Pucharze Polski i odpadł z trzecioligową Siarką Tarnobrzeg.
Jop przekonuje, że poważna wpadka nie będzie miała znaczenia w sobotniej rywalizacji. Przypomina, że Wisła już wcześniej odpadła z rozgrywek.