Informacyjny chaos w Wodach Polskich. Wydali pozwolenie, ale... zapomnieli o nim?
Przypomnijmy, na przełomie sierpnia i września w Krakowie wybuchła duża dyskusja na temat prac prowadzonych częściowo na terenie użytku ekologicznego Dolina Prądnika. Przez kilka dni wybrzmiewały pytania o to, czy ktoś niszczy cenny przyrodniczo teren. Mieszkańcy alarmowali o prowadzonych pracach ziemnych i wyciętych drzewach.
Chociaż początkowo urzędy nabrały wody w usta, bardzo szybko okazało się, że mowa o pracach prowadzonych w ramach rozbudowy drogi wojewódzkiej nr 794 – ul. Glogera wraz z budową odwodnienia oraz przebudową infrastruktury technicznej.
Więcej informacji na ten temat w tekście – Ktoś niszczy krakowski użytek? Urzędnicy: Inwestycja ma pełną dokumentację
Najpierw powiedzieli radnej, że pozwoleń... nie ma
Na tamtych ustaleniach jednak nie koniec. Tuż po publikacji artykułu zwróciła się do nas radna Aleksandra Piotrowska, przewodnicząca Komisji Zieleni i Ochrony Środowiska w Radzie Dzielnicy IV Prądnik Biały, z prośbą o wyjaśnienie nieścisłości dotyczących pozwoleń dla tej inwestycji.
Otóż pod koniec marca radna Piotrowska zwróciła się do Wód Polskich z oficjalnym zapytaniem o udzielenie informacji w sprawie pozwolenia wodnoprawnego dotyczącego konkretnej działki (nr 10/18, obr. K-30 – która nie znajduje się na terenie użytku, ale tuż obok).
Odpowiedź Wód Polskich z 16 kwietnia była jednoznaczna: po przeszukaniu baz danych nie znaleziono żadnych pozwoleń ani toczących się postępowań dla tego terenu.
Dalej wskazano jedynie na stary dokument wydany dla Starosty Tarnowskiego z 2017 roku oraz zgodę z 2021 roku na pobór wody do celów rolniczych.
Krakowski magistrat twierdzi inaczej
Tymczasem 2 września Joanna Dubiel z biura prasowego krakowskiego magistratu w imieniu Wydziału Środowiska, Klimatu i Powietrza poinformowała nas, że prace prowadzone na tym terenie opierają się na decyzji ZRID wydanej przez Wojewodę Małopolskiego z 14 maja tego roku, a dla samego odwodnienia uzyskano także pozwolenie wodnoprawne od Wód Polskich z grudnia 2025 r.
Z prośbą o wyjaśnienie tej sprawy zwróciliśmy się do Magdaleny Gali, rzeczniczki prasowej krakowskiego RZGW. Jak tłumaczy, z przeprowadzonej kwerendy wynika, że dyrektor Zarządu Zlewni w Krakowie faktycznie 23 grudnia 2025 roku (czyli cztery miesiące przed pismem do radnej) wydał prezydentowi Krakowa komplet pozwoleń wodnoprawnych.
Zgoda dotyczy szerokiego zakresu prac: likwidacji i wykonania rowów wraz z przepustami i zarurowaniem w jego obrębie, wykonania umocnienia rzeki Prądnik, wylotów kanalizacji deszczowej do rowu oraz odprowadzeniem wód opadowych lub roztopowych w związku z przebudową ul. Glogera.
Co ciekawe, na liście kilkunastu objętych decyzją działek znajduje się również działka nr 10/18 – ta sama, o którą pytała radna i o której Wody Polskie pisały w kwietniu, że żadnych dokumentów dla niej nie ma i że nie toczy się w jej sprawie żadne postępowanie.
Mimo to ostatecznie jasnego wyjaśniania dla rozbieżności w udzielonych przez ostatnie miesiące informacjach przez Wody Polskie nie uzyskaliśmy.
Co to za prace?
Krakowski magistrat wskazywał, że konieczność budowy infrastruktury wynika z warunków wydanych w listopadzie 2024 r. przez jednostkę Klimat-Energia-Gospodarka Wodna.
Czy prace zagrażają przyrodzie?
Rzeczniczka Wód Polskich przypomina jednocześnie, że wydane zgody nie łamią zasad ochrony użytku ekologicznego „Dolina Prądnika”.
Choć uchwała Rady Miasta Krakowa z 2008 roku zabrania na tym ponad 14-hektarowym obszarze prac ziemnych zniekształcających teren, robi wyraźny wyjątek m.in. dla zabezpieczeń przeciwpowodziowych oraz budowy i remontu urządzeń wodnych.
Tak samo sprawę tłumaczył nam krakowski magistrat jeszcze na początku września.
Dalej krakowscy urzędnicy stwierdzali, że zgodnie z uchwałą radnych o utworzeniu użytku ekologicznego, zakaz prac ziemnych zniekształcających teren nie dotyczy inwestycji związanych z budową lub utrzymaniem urządzeń wodnych – a takim jest rów odwadniający.
Magdalena Gala zaznacza przy tym, że ewentualne przywrócenie dzikiego charakteru działki czy rekompensaty przyrodnicze nie leżą w kompetencjach Wód Polskich – wyłączny nadzór nad użytkiem ekologicznym i dbanie o jego stan sprawuje bowiem prezydent miasta.