Łukasz Gibała: za panią Piątkowską stoi rząd. Potrzeba pełnej mobilizacji

– Ostatnie sondaże pokazują, że kandydat, za którym stoją tylko mieszkańcy, który nie ma żadnego szyldu partyjnego, jest w stanie walczyć jak równorzędny rywal z kandydatami partii politycznych – powiedział dla LoveKraków.pl Łukasz Gibała z Krakowa dla Mieszkańców.

Spadek wskazań

Z najnowszego sondażu IBRiS wynika, że na Łukasza Gibałę chce zagłosować 17,6 proc. badanych, z kolei Monikę Piątkowską wskazało 17,1 proc.

Wyniki badania przeprowadzonego 7 i 8 września na grupie tysiąca mieszkańców Krakowa opublikował portal naTemat.pl.

Różnica wynosi 0,5 pkt proc. W poprzednim badaniu IBRiS, przeprowadzonym 24 sierpnia, Gibała uzyskał 21 proc., a Piątkowska 12,1 proc. 

Oznacza to spadek wskazań dla pierwszego z kandydatów o 3,4 pkt proc. i wzrost wyniku drugiej kandydatki o 5 pkt proc.

Kandydat na prezydenta w wyborach przedterminowych
Kandydat na prezydenta w wyborach przedterminowych
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Apeluje do zwolenników

Jak mówi dla LoveKraków.pl Łukasz Gibała, jest zadowolony z tych wyników.

Pokazują, że kandydat, za którym stoją tylko mieszkańcy, który nie ma żadnego szyldu partyjnego, jest w stanie walczyć jak równorzędny rywal z kandydatami partii politycznych, w tym również z panią Piątkowską, z którą minimalnie prowadzę, mimo że stoi za nią rząd, stoją politycy warszawscy i premier Donald Tusk.
Łukasz Gibała

Jednocześnie nie ukrywa, że jego zwycięstwo nie jest i nigdy nie było pewne.

– Jeżeli komuś zależy na tym, żeby w Krakowie doszło do realnej zmiany, to musimy się maksymalnie zmobilizować, żeby referendum nie poszło na marne – dodał Gibała.

– Jeśli duża część moich zwolenników zostanie w domach, może być tak, że przegramy. Dlatego prośba do wszystkich, którzy mnie popierają, o pełną mobilizację – zaapelował.

Wskazał też, że rozpoznawalność Moniki Piątkowskiej może rosnąć w kolejnych dniach kampanii, podobnie jak jej poparcie.

– To naturalne, że w czasie kampanii zyskują przede wszystkim kandydaci wspierani przez duże partie, zwłaszcza jeśli wcześniej byli mniej rozpoznawalni – stwierdził.

– Nie mam pojęcia, czy ja wejdę do drugiej tury, ani czy wejdzie pani Piątkowska. Sondaże pokazują, że teoretycznie moglibyśmy się w niej spotkać, ale wszystko może się jeszcze zmienić – podsumował Gibała.