Mało kto wie, że jest prezesem Wieczystej. „Prawdopodobnie on poznał go z Kwietniem”

Gdy przy Chałupnika ktoś rzuci hasło „prezes”, myśli i wzrok kierują się w stronę Wojciecha Kwietnia. Kim więc jest Andrzej Turecki – „podwójny prezes” Wieczystej?

Pierwsze derby Krakowa w sezonie

W piątek na stadionie przy ul. Kałuży zostaną rozegrane małe derby Krakowa w ekstraklasie, w których Cracovia podejmie Wieczystą. Obrońca beniaminka Kamil Pestka spędził w Pasach niemal dekadę, był kapitanem drużyny i zapracował na duży szacunek kibiców Cracovii.

Pomocnik Mikkel Maigaard na pewno nie zostanie przyjęty ciepło, co już widać we wpisach kibiców gospodarzy w mediach społecznościowych. Pół roku temu Duńczyk – jeden z kluczowych piłkarzy – nie chciał przedłużyć umowy i został sprzedany do Wieczystej. Z klubem ul. Chałupnika awansował do ekstraklasy i również zakłada opaskę kapitana. 

Prezes nie na świeczniku

Oba kluby łączy także człowiek starszego pokolenia, niespełna 72-letni Andrzej Turecki. To były znakomity obrońca i ulubieniec fanów Cracovii, któremu koledzy z boiska nadali pseudonim „Łopata”. 

Od 2020 roku Turecki jest prezesem stowarzyszenia Klub Sportowy „Wieczysta Kraków”. Po dojściu do ekstraklasy Wieczysta musiała powołać spółkę, której właścicielem jest stowarzyszenie. Na czele zarządu Wieczysta Kraków SA również stoi ikona Cracovii.

Andrzej Turecki
Andrzej Turecki
Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

Gdyby w przededniu derbów przejść się po Krakowie i zapytać fanów futbolu o prezesa Wieczystej, większość pewnie postawiłaby na głównego sponsora Wojciecha Kwietnia lub nie potrafiła odpowiedzieć. Nic dziwnego, skoro w samym klubie każdy wie, że mówiąc „prezes”, myślisz „Kwiecień”. 

W poczcie sztandarowym

Rejestry i dokumenty wskazują jednak na Andrzeja Tureckiego jako prezesa zarządu. Postawnego mężczyznę często można spotkać na czele pocztów sztandarowych Cracovii lub Wieczystej, w czasie uroczystości lub pogrzebów ludzi świata futbolu.

Choć Turecki jest prezesem – od czerwca nawet podwójnym – pozostaje osobą z drugiego, a może nawet trzeciego szeregu. Nie udziela się w mediach, nie opowiada o planach Wieczystej, nie błyszczy na wydarzeniach.

Pogrzeb Janusza Filipiaka. Ze sztandarem Cracovii Andrzej Turecki
Pogrzeb Janusza Filipiaka. Ze sztandarem Cracovii Andrzej Turecki
Kinga Romek/LoveKraków.pl

Przykład pierwszy. Kiedy przed startem historycznego sezonu w ekstraklasie Wieczysta ogłaszała umowę ze sponsorem motoryzacyjnym, Tureckiego nie było na wydarzeniu. Umowę w imieniu klubu podpisali czujący się w wystąpieniach publicznych jak ryba w wodzie wiceprezes ds. sportowych Sławomir Peszko i wykonujący mrówczą pracę, ale nielubiący zbędnego szumu wokół siebie wiceprezes ds. operacyjnych Łukasz Ścigalski.

Przykład drugi. Po awansie Żółto-Czarnych do I ligi w 2025 roku toczyła się medialna wojenka o to, gdzie będą grali, bo ich stadion nie przystaje już do drugiego poziomu rozgrywkowego. Sytuację załagodzono przy udziale władz miasta, a w imieniu Wieczystej pod oświadczeniem podpisał się Kwiecień – główny sponsor.

Miejsce przy „stoliku Kwietnia”

Turecki nie jest jednak w Wieczystej „paprotką” i okazuje się mu odpowiedni szacunek. Kiedy latem dojechał na zgrupowanie zespołu w Austrii, było dla niego miejsce przy stoliku najbliższych współpracowników Kwietnia.

 – Jego zdanie jest brane pod uwagę, ale nie ma decydującego głosu. Wykonuje powierzone mu zadania, jednak nie można go nazwać kluczową postacią – słyszymy od jednego z naszych rozmówców. Kiedy ktoś chce coś załatwić, to najczęściej kieruje się bezpośrednio do Kwietnia.

Wojciech Kwiecień (drugi z lewej)
Wojciech Kwiecień (drugi z lewej)
Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

Zwraca uwagę, że Turecki zachowuje się bardzo swobodnie i odnalazł się w towarzystwie pociągającego w Wieczystej za wszystkie sznurki Kwietnia. Nie wygląda jednak jak typowy prezes. 

– Andrzej jest jednym z najuczciwszych ludzi, których poznałem w tym środowisku – mówi z kolei Janusz Kozioł, były dziennikarz i wiceprezes Wisły, obecnie pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. rozwoju kultury fizycznej.

Podkreśla, że Turecki jest niezwykle otwartą osobą, która w sporcie widzi potrzebę przyjaźni, a nie szukania i tworzenia konfliktów. – Jego uczciwość jest dla Kwietnia gwarantem rzetelnego wykonania powierzonych mu obowiązków – uważa Kozioł.

Janusz Kozioł
Janusz Kozioł
Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

Przyjaźń ponad podziałami

Prezes Wieczystej przyjaźnił się ze zmarłym pod koniec 2022 roku Andrzejem Iwanem, byłym świetnym zawodnikiem Wisły. 

To była chyba największa przyjaźń pomiędzy zawodnikami Cracovii i Wisły. Pokazywali, że liczą się ludzie, a nie wojny
Janusz Kozioł


Kwiecień miał słabość do Iwana. Kiedy Wieczysta dopiero ruszała na podbój piłkarskiej Polski zrobił z niego swojego doradcę. Mógł liczyć na fachowe spostrzeżenia, ale przede wszystkim próbował wyrwać byłego reprezentanta ze szponów uzależnienia, dając mu zajęcie. 

Dla Kozioła funkcja Tureckiego w Wieczystej nie jest zaskoczeniem. Domyśla się, że Iwan połączył Kwietnia z ikoną Cracovii, gdy w 2016 roku Turecki na stałe wrócił do Krakowa ze Stanów Zjednoczonych. 

– Prawdopodobnie Iwan poznał Tureckiego z Kwietniem. Sponsor Wieczystej na pewno poznał go z tej samej, dobrej strony. Kiedy Andrzej widzi kogoś w potrzebie, to najczęściej pierwszy wyciąga rękę do pomocy – uważa Kozioł. 

Andrzej Turecki
Andrzej Turecki
archwium.mzpmkrakow.pl

Na dobre i na złe z Cracovią

Andrzej Turecki urodził się w 1954 roku. Mieszkał z rodziną w Rynku Głównym i jako ministrant służył do mszy w Kościele Mariackim. 

Do Pasów trafił w czasach, gdy klub znajdował się na dnie – w lidze okręgowej, najniżej w historii. Z zespołem przeszedł jednak całą drogę aż do ekstraklasy, czyli ówczesnej I ligi. W 1982 roku, jako kapitan, pomógł wywalczyć awans na sam szczyt. W najwyższej klasie rozgrywkowej rozegrał 44 mecze.

Jedną z najważniejszych postaci na początku tej drogi był Michał Matyas – były selekcjoner reprezentacji Polski trener, Górnika Zabrze i Wisły Kraków.  To właśnie dzięki Matyasowi zyskał pseudonim „Łopata”. 

– Po jednym ze spotkań mówi tak: „Ja bym wam wszystkim oprócz Andrzeja pozabierał premie za ten mecz. Tylko on tymi swoimi łopatami machał na lewo, na prawo, a wyście stali jak te ciule”. I tak ta „Łopata” przylgnęła do mnie na dobre. Niektórzy nie pamiętają nawet, jak mam na imię, bo ciągle dla wszystkim jestem „Łopata” aż do dziś – opowiadał na łamach „Przeglądu Sportowego”.

Andrzej Turecki
Andrzej Turecki
Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

Dwa razy w USA

Turecki jedną trzecią życia spędził za wielką wodą. Początkowo miał przebywać w Stanach Zjednoczonych bardzo krótko, by zarobić niebotyczne w tym czasie dla Polaka pieniądze na grze w rozgrywkach halowych. 

Wyleciał pod koniec 1983 roku, ale okazało się, że się spóźnił i kontrakty z zawodnikami są już podpisane. Zamiast wrócić do Polski, podjął pracę jako pomocnik kierowcy rozwożącego lodówki. W trzecim dniu wielka chłodnia spadła mu na nogę, a pół roku później Cracovia spadła z ekstraklasy.

Wrócił do Krakowa w latach 90. Został przedsiębiorcą i prowadził sklep. Jego życie nadal było związane z Pasami. W klubie zmagającym się z dużymi problemami pełnił funkcje kierownika drużyny, szefa sekcji piłki nożnej i menedżera.

Kiedy w 1997 roku został zwolniony, po raz drugi wyleciał do USA. Pieniądze zarabiał w firmie zajmującej się renowacją turbin. Miał pecha i uległ kolejnemu wypadkowi.

Pod koniec 2016 roku razem z żoną i córką na stale wrócili do Krakowa.

Koszulka Cracovii w sezonie 2025/2026
Koszulka Cracovii w sezonie 2025/2026
Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

Ciągnęło go do Krakowa i Cracovii. Przylatywał na treningi noworoczne, a w 2013 prowadził to wyjątkowe wydarzenia jako sędzia. Pierwsze uprawnienia zdobył jeszcze, gdy grał w Polsce.

Andrzej Turecki nie odpowiedział na naszą prośbę dotyczącą spotkania i rozmowy przed zaplanowanymi na 21 sierpnia derbami Cracovia-Wieczysta.