Sprawa śmierci Jerzego Ziobry. Krakowski sąd wydał wyrok
Zrobiłby to samo
– Nie mogę czuć się winny, ponieważ wszystko zrobiłem tak, jak należało zrobić – tak w połowie lipca tego roku przekonywał przed sądem prof. Dariusz Dudek.
To jeden z czterech lekarzy, oskarżanych w sprawie śmierci Jerzego Ziobry.
Bliscy przekonywali, że medycy popełnili błędy w jego leczeniu. Krytykowali również działania sądu I instancji, który uniewinnił lekarzy.
Powoływali się na ekspertyzę medyków ze szwajcarskiego Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Sądowej w Lozannie, na którą krakowski sąd czekał trzy lata.
– Eksperci stwierdzili, że nie rozumieją, dlaczego wybrano leczenie polegające na wszczepieniu stentów; dochodziło do błędów oraz ich maskowania – mówili pełnomocnicy rodziny.
Obrońcy medyków przekonywali, że Jerzy Ziobro trafił do szpitala w stanie zagrożenia życia, więc odkładanie pilnego zabiegu mogło się bardzo źle skończyć.
– Ciekawe, co wtedy powiedziałaby rodzina. Lekarze mogli tylko stentować albo nic nie zrobić – dodawali adwokaci.
Nieumyślne narażenie
W czwartek 23 lipca sąd II instancji uchylił wyrok uniewinniający Dariusza Dudka.
Sędzia Wojciech Domański stwierdził, że lekarz wybrał nieadekwatną metodę leczenia Jerzego Ziobry.
Efekt końcowy był taki, że nieumyślnie naraził go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia.
– Nie pozostawało to jednak w związku z późniejszą śmiercią pacjenta – czytamy w komunikacie sądu.
Ostatecznie postępowanie wobec prof. Dudka zostało umorzone z powodu przedawnienia się karalności czynu.
W przypadku trzech pozostałych lekarzy wyrok uniewinniający został utrzymany w mocy.
Reasumując: oskarżani lekarze nie są winni spowodowania śmierci Jerzego Ziobry.
Sędzia sprawozdawca Tomasz Kudla podkreślał, że sprawa była trudna.
Zwrócił uwagę, że po jednej stronie sporu sądowego był m.in. prof. Dariusz Dudek, członek wielu lekarskich gremiów, postać niebanalna, „koryfeusz pracowni hemodynamicznej”, jak również prof. Jacek Dubiel, ceniony i szanowany lekarz, wykładowca akademicki.
– To nie byli zwykli lekarze. Oskarżyciele posiłkowi mogli się obawiać, że ciężko będzie znaleźć osoby, które będą opiniować w tej sprawie bezstronnie – mówił sędzia.
– Po drugiej stronie był prokurator generalny. Na pewnym etapie do procesu przyłączyła się prokuratura i była bardzo aktywna – dodawał.
– Oskarżony Dudek postąpił nierozważnie. Był przekonany, że trafnie diagnozuje i sobie poradzi – przekonywał Tomasz Kudla.
Czwartkowy wyrok jest prawomocny.
Prosił o stentowanie?
W trakcie ostatniej rozprawy w połowie lipca prof. Dariusz Dudek [zgodził się na podawanie pełnych danych, przyp. red.] przekonywał, że nie jest Bogiem, natomiast o ekspertach z Lozanny powiedział, że „są takimi samymi kardiologami jak my”.
Podkreślał, że w przypadku Ziobry nie podejmował samodzielnych decyzji. Zapewniał, że pytał pacjenta, który rodzaj zabiegu ma wykonać. – Odpowiedział: „proszę robić stentowanie” – dodał.
Przekonywał, że bardzo żałuje śmierci Jerzego Ziobry. Zapewniał, że dwa zabiegi, które przeprowadził, udały się.
– Dostałem kwiaty od pani doktor Ziobro. Pacjent był zadowolony. Następnie wyjechałem. Nie było mnie przez trzy dni. Otrzymałem informację, że doszło do nagłego zatrzymania krążenia – podkreślał prof. Dudek.
Zastanawiał się, jak można sądzić go za śmierć pacjenta, skoro w momencie zatrzymania krążenia nie był obecny w klinice. Zapewniał, że kiedy opuszczał szpital, Ziobro był w dobrym stanie.