Kartki i sprej w akcji. Dwie twarze Hutnika, kapitan w masce zamieszany w gole

Pół godziny dobrej gry to za mało. Hutnik nie utrzymał prowadzenia i przegrał 1:2 z Chojniczanką Chojnice. Przy wszystkich trzech golach miał udział występujący w masce kapitan Hutnika Dawid Burka.

Hutnik na sinusoidzie

To spotkanie miało dwa oblicza. Piłkarze Krzysztofa Świątka wyglądali znakomicie przez pierwsze pół godziny. Niewykorzystane sytuacje zemściły się po przerwie.

To czwarta porażka Hutnika w tym sezonie, ale wszystkie miały miejsce w sześciu ostatnich meczach.

Kapitan w masce. Gol, karny i podanie do przeciwnika

Otwarcie było udane dla gospodarzy. W 11. minucie najlepszy efekt przyniósł stały fragment gry. Przemysław Sajdak wymierzył dośrodkowanie na głowę Dawida Burki, a kapitan, grający w specjalnej masce chroniącej twarz, otworzył wynik spotkania.

Dla Burki był to słodki początek gorzkiego meczu. Potem miał udział przy straconych golach dla swojej drużyny, ale sam był bliski dubletu, jednak po jego główce piłka trafiła w słupek. Damian Primel ofiarną interwencją sparował piłkę.

Mecz Hutnik Kraków - Chojniczanka Chojnice
Mecz Hutnik Kraków - Chojniczanka Chojnice
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl

Hutnik nie utrzymał tempa

Na początku meczu Chojniczanka nie mogła sobie poradzić z wysokim pressingiem Hutników, a presja wywierana na bramkarzu, zmuszała go do błędów. Świetnej okazji na podwyższenie wyniku nie wykorzystał Marcin Budziński, kiedy na 7. metrze piłkę wyłożył mu Oskar Zawada.

Hutnik nie utrzymał tempa z pierwszych minut i od 30. minuty musiał odpierać ataki gości. Burka zagrał piłkę ręką w polu karnym i Chojniczanka wyrównała tuż przed przerwą z 11 metrów. O tę sytuację miał żal trener Krzysztof Świątek.

Sytuacja wątpliwa. Sam zawodnik mówił, że piłka trafiła go w klatkę piersiową
Krzysztof Świątek

Wcześniej arbiter nie zdecydował się podyktować karnego dla gospodarzy, kiedy pod drugą bramką upadał Zawada. 

Był duży chaos decyzjami, które niekoniecznie podejmowali tylko zawodnicy
Krzysztof Świątek

Młodzieżowiec dał Chojniczance zwycięstwo

Gospodarze zaspali w 50. minucie meczu. Przegrany pojedynek po prawej stronie boiska zamienił się w groźną sytuację dla Chojniczanki. Burka źle wybijał piłkę, która spadła pod nogi Filipa Moska i ten zadał cios, który okazał się być ceną za trzy punkty.

Leszek Lewandowski
Leszek Lewandowski

Kartki i sprej w akcji

Druga połowa była ostrzejsza, więc pojawiły się żółte kartki. Sędzia Leszek Lewandowski z Zabrza musiał temperować rozgrzane głowy zawodników. 

„Panie sędzio, zobacz, gdzie jest ślad” – krzyczał jeden z zawodników gości po jednym z fauli pod polem karnym Chojniczanki. „Ale ja jeszcze nawet kur… spreju nie dałem” – odkrzyknął arbiter i odsunął piłkę dalej od bramki.

Hutnik Kraków – Chojniczanka Chojnice 1:2 (1:1)

Bramki: Burka (11.) – Sabala (42., karny), Mosek (50.).

Hutnik: Mędrala – Ściuk, Bracik, Gandziarowski (73. Motrycz) – Kordykiewicz (55. Pietruszka), Budziński (73. Laskowski), Burka, Sajdak, Zawada – Florek (55. Nweke), Rzepka (79. Lelek). 

Choniczanka: Primel – Bąkowicz, Juchymowycz, Tecław, Tkocz, Mosek (70. Sobeczko) – Szczepanek, Famulak, Adamczyk (66. Janicki) – Oleksiewicz (66. Stypułkowski), Sabala (87. Sobol). 

Żółte kartki: Rzepka, Bracik, Nweke - Juchymowycz, Sabala.

Sędziował Leszek Lewandowski (Zabrze).