Nowy kalendarz piłkarskiej jesieni. Kto zyska, a kto może stracić?
Na lata 2026-2030 FIFA wprowadziła nowy kalendarz, który redukuje liczbę przerw na mecze reprezentacji z pięciu do czterech rocznie. Drużyny ligowe będą miały wolne od rozgrywek aż dwa weekendy na przełomie września i października, za to liczba jesiennych okienek zmniejszy się z trzech do dwóch.
Dwa dni mniej na grupowaniach
Rok temu reprezentacja Polski była po pierwszych jesiennych meczach z Holandią i Finlandią. Teraz na występy Biało-czerwonych trzeba będzie czekać dłużej, za to w czasie wrześniowo-październikowego okna rozegra cztery spotkania w zaledwie 11 dni. Wynika to ze zmian w kalendarzu: od sezonu 2026/27 zamiast trzech dziewięciodniowych przerw we wrześniu, październiku i listopadzie, została wprowadzona 16-dniowa wrześniowo-październikowa i dziewięciodniowa w listopadzie, w czasie której zaplanowano dwa mecze.
Zawodnicy powoływani do kadr będą krócej przebywać poza klubami – 25 zamiast 27 dni. Podróżujących między kontynentami i zmieniających strefy czasowe czeka nie sześć, a cztery loty. Zmiany mają redukować zmęczenie piłkarzy oraz pozytywnie wpłynąć na regenerację i prewencję urazów.
Różne punkty widzenia
Maciej Sadlok, 15-krotny reprezentant Polski i były zawodnik Wisły, podkreśla, że nowy kalendarz jest ukłonem w stronę zawodników, którzy występują nie tylko w klubach.
– Nie będą musieli tak dużo podróżować. Być na zgrupowaniu, wracać do klubu, rozegrać kilka meczów i znów zbierać się na kadrę – mówi.
37-latek zastanawia się jednak, jak nowy rytm wpłynie na drużyny ligowe. Trenerzy długo nie będą widzieć części swoich podopiecznych, zespół może wyhamować. – Trzy tygodnie przerwy mogą wybić z rytmu tych, którzy mają dobrą passę. Na pewno też znajdą się tacy, którzy na wolnym skorzystają, bo będzie możliwość spokojnie popracować. Jak zwykle punkt widzenia zależy od punktu siedzenia – mówi obrońca występujący dziś w Pasjonacie Dankowice.
Dobry czas na odpoczynek i pracę
– Z perspektywy trenera klubowego na pewno jest to dobra sytuacja – uważa Mariusz Jop, szkoleniowiec Białej Gwiazdy. – Podkreśla, że sztab moe się mocniej skupić na zawodnikach, którzy potrzebują dojść do siebie, przećwiczyć trochę elementów.
Trzeci okres przygotowawczy
Sadlok ma lepsze i gorsze wspomnienia z przerw na spotkania kadry, które spędzał na klubowych boiskach. Zależało to od trenera. – Jeden wykorzystywał ten czas na spokojną pracę i szlifowanie tego, co nie wychodziło. Drugi bardzo dokręcał śrubę. Można powiedzieć, że mieliśmy trzeci okres przygotowawczy w roku – mówi obrońca.