Piłkarzom Cracovii puszczały nerwy. Wisła była dojrzała
Sfrustrowany trener Cracovii
– Jestem bardzo zły i sfrustrowany, zwłaszcza przez łatwo stracone bramki w pierwszej części gry. To nie musiał się tak skończyć – powiedział Bartosz Grzelak, trener Cracovii.
Podkreślił, że do przerwy mecz był w miarę wyrównany, ale to Wisła pokazała skuteczność. – W drugiej połowie posiadaliśmy chyba trochę więcej piłki niż oni. Utrzymywaliśmy się przy niej na ich połowie, próbowaliśmy. Może nie mieliśmy najgroźniejszych okazji do zdobycia bramki, ale było trochę dobrych możliwości. Jesteśmy bardzo źli, bardzo sfrustrowani. Uważam, że nie powinniśmy przegrać tego meczu – dodał Grzelak.
Pasy kończyły derby w dziesiątkę po idiotycznej czerwonej kartce dla Mateusza Klicha. Trener był zadowolony z występu byłego reprezentanta Polski. – W derbach buzują emocje i pod koniec niestety wzięły one górę, ale Mateusz sam doskonale wie, że nie powinien był się tak zachować – tłumaczył jego zachowanie w doliczonym czasie gry.
Cracovia przegrała ósme spotkanie w sezonie, a piąte na wyjeździe. Ma 12 punktów, dwa razy mniej niż Wisła. Czy Grzelak obawia się o utratę posady? Przyznał, że o tym nie myślał.
Piłkarzom Cracovii puszczały nerwy
– To był klasyczny mecz derbowy, gdzie było dużo walki. Piłka często wisiała w powietrz, nie brakowało pojedynków i prowokacji. Cieszę się też, że wykazaliśmy się dojrzałością w wielu takich momentach, bo nie dawaliśmy się prowokować, a było widać, a rywalom czasem puszczały nerwy – podkreślał Mariusz Jop, trener Wisły.
Wynik uzyskany do przerwy okazał się tym końcowym. W drugiej połowie Wisła sporo czasu spędziła w niskiej obronie. Czy taki był plan?
– Nie, absolutnie. Nie chcieliśmy się cofać i czekać na kontry. To nie jest w naszym stylu. W przerwie mówiliśmy, żeby podejść do drugiej połowy jakby było dalej 0:0 i po prostu starać się grać naszą piłkę – mówił Jop.
Jego drużynie kilka razy zabrakło utrzymania piłki fazie przejściowej. Cracovia nie potrafiła wykorzystać swojego ataku pozycyjnego. Było kilka groźnych sytuacji, natomiast gospodarze dobrze się bronili.
Carbo na plus, nagana dla Klicha
Marc Carbo nie był dotąd wiodącym zawodnikiem Białej Gwiazdy. Dobrze zastąpił Jamesa Igbekeme: strzelił gola, ale też sprokurował rzut karny.
Opiekun zwycięskiej drużyny skrytykował tez postawę Mateusza Klicha, który nie dokończył spotkania po ataku na Jeremy'ego Guillemenota.
– Dziwię się, że tak doświadczony zawodnik ma problem z kontrolą emocji, bo że takie rzeczy są niepotrzebne. Myślę, że powinniśmy się szanować – tym bardziej zawodnik, który grał w dobrych klubach, powinien wiedzieć, że zdrowie rywala jest bardzo cenne i