Przedsiębiorca zawiadamia prokuraturę
Jeden z największych sporów planistycznych
Od wielu miesięcy Płaszów oraz Rybitwy są w centrum zainteresowania radnych, mieszkańców, przedsiębiorców, dziennikarzy, jak również m.in. społeczników.
Jeszcze za czasów, kiedy prezydentem był prof. Jacek Majchrowski, podlegli mu urzędnicy próbowali na nowo rozplanować ten obszar miasta, na którym dochodzi do różnego rodzaju konfliktów. Wynikają m.in. z faktu, że funkcja przemysłowa wymieszała się z mieszkaniową.
Kolejną próbę uporządkowania Płaszowa i Rybitw podjęto za kadencji Aleksandra Miszalskiego. Ruszyły prace nad masterplanem, czyli strategicznym dokumentem urbanistycznym dla południowo‑wschodniej części miasta, położonej ok. pięciu kilometrów od Rynku Głównego.
Zakładał przekształcenie zaplecza magazynowo‑przemysłowego w obszar o funkcjach mieszanych – z zabudową mieszkaniową, usługami, zielenią i infrastrukturą społeczną.
O interesy swoich firm walczyli przedsiębiorcy: niektórzy z nich zrzeszyli się w Klastrze Rybitwy. To Fundacja Rozwoju Przedsiębiorczości, która powstała formalnie w grudniu 2022 roku na fali sprzeciwu wobec planów ówczesnych władz miasta.
Wówczas urzędnicy Jacka Majchrowskiego chcieli w południowej części Krakowa stworzyć drugi Manhattan z dzielnicą wysokościowców. Firmy alarmowały o możliwych zagrożeniach: braku możliwości dalszego rozwoju i likwidacji miejsc pracy.
W styczniu tego roku przedsiębiorcy zrzeszeni w Klastrze Rybitwy zorganizowali pikietę pod krakowskim magistratem. Ich zdaniem wspomniany masterplan, przygotowany pod nadzorem byłego już wiceprezydenta Stanisława Mazura, to powrót do idei Nowego Miasta, która kilka lat temu wywołała jeden z największych sporów planistycznych w Krakowie.
Członkiem Klastra Rybitwy był m.in. Bartłomiej Talaga: przedsiębiorca z Rybitw i Płaszowa oraz właściciel firmy TB Holding. W lipcu tego roku informowaliśmy, że ogłosił odejście z organizacji. Argumentował, że fundacja reprezentuje głównie interesy spółki związanej z KZN Bieżanów i marginalizuje innych przedsiębiorców.
Na tym jednak nie koniec: Bartłomiej Talaga złożył do małopolskiego wydziału zamiejscowego Prokuratury Krajowej zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez dwóch przedstawicieli klastra oraz przez radnego miejskiego.
Przedsiębiorca twierdzi, że dochodziło do przekazywania członkom organizacji niejawnych materiałów planistycznych.
Nalegał na usunięcie wiadomości?
Dokument wraz z załącznikami liczy 17 stron. Jest datowany na koniec lipca tego roku. Przedsiębiorca załączył do wiadomości również Centralne Biuro Antykorupcyjne.
W zawiadomieniu do prokuratury Bartłomiej Talaga twierdzi, że w czerwcu tego roku – za pośrednictwem komunikatora WhatsApp – otrzymał od jednego z przedstawicieli Klastra Rybitwy zdjęcie przedstawiające rzekomo ostateczną wersję masterplanu.
Według Talagi przedstawiciel klastra sam wskazał, że dostał ją od jednego z radnych.
Z relacji Talagi wynika, że wspomniany przedstawiciel klastra nalegał na usunięcie przywołanej wiadomości jako uzyskanej w „tajemnicy”.
To miał być swoisty kompromis?
Bartłomiej Talaga wspomina też inną sytuację.
Twierdzi, że w czerwcu tego roku, wraz z innymi właścicielami nieruchomości, przedstawił władzom klastra „kompromisową propozycję zagospodarowania części Rybitw, zakładającą przeznaczenie ok. 20 ha terenu położonego między rzeką Drwinką, drogą 10KDD i ul. Półłanki pod zabudowę mieszkaniową wielorodzinną”.
„W założeniu stanowisko to – jako swoisty kompromis – miało być przy tym publicznie prezentowane jako »wariant kompromisowy« dla miasta w toku prac nad planem ogólnym” – twierdzi Bartłomiej Talaga.
Plan ogólny to dokument, który w przyszłości ma decydować m.in. o zabudowie nowych terenów mieszkaniowych, usługowych oraz o obszarach pozostających wolnych od zabudowy.
Z relacji Talagi wynika, że po przedstawieniu propozycji klaster poprosił o czas do namysłu.
Przedsiębiorca wskazuje, że następnie 2 lipca za pośrednictwem komunikatora Whatsapp napisał do niego jeden z przedstawicieli Klastra Rybitwy, który przekazał mu, że „dzwonił Stawowy”.
Według Bartłomieja Talagi chodzi o Grzegorza Stawowego, radnego miejskiego Koalicji Obywatelskiej, przewodniczącego Komisji Planowania Przestrzennego Rady Miasta Krakowa.
„Dzwonił Stawowy. Prosił by mu zrobić mapkę firm/nieruchomości, na których ma być dalej prowadzona/rozwijana działalność gospodarcza” – cytuje Talaga. Twierdzi, że wiadomość właśnie o takiej treści otrzymał od wspomnianego przedstawiciela klastra.
Zawiadamiający prokuraturę wskazuje m.in. na możliwe nadużycie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, wprost wymieniając radnego Grzegorza Stawowego.
Jak wspomnieliśmy, zawiadomienie dotyczy również dwóch przedstawicieli Klastra Rybitwy. Redakcja zna ich nazwiska, ale nie publikuje ich, ponieważ to osoby prywatne.
Zdaniem Talagi świadomie przyjmowali niejawne materiały planistyczne i przekazywali je dalej.
– Rzeczywiście złożyłem do Prokuratury Krajowej zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez radnego Grzegorza Stawowego i reprezentantów Klastra Rybitwy – potwierdził nam przedsiębiorca.
Małopolski wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej w odpowiedzi na nasze pytania poinformował, że materiały w tej sprawie, zgodnie z właściwością rzeczową i miejscową, zostały 6 sierpnia przekazane do Prokuratury Okręgowej w Krakowie.
Klaster: działamy zgodnie z przepisami
Szereg pytań w tej sprawie wysłaliśmy do Klastra Rybitwy oraz Grzegorza Stawowego.
Sekretariat organizacji przekazał nam, że klaster nie zna treści zawiadomienia.
– W związku z tym nie możemy odnosić się do tez i twierdzeń, których nie mieliśmy możliwości zweryfikować ani poznać w pełnym kontekście – czytamy w odpowiedziach na nasze pytania.
Podkreślono również, że Klaster Rybitwy działa jako jawna organizacja społeczno-gospodarcza zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, reprezentując przedsiębiorców, pracowników i ich rodziny z terenów Rybitw i Płaszowa.
Przedstawiciele organizacji uzupełniająco dodali, że z przedstawicielami samorządu kontaktują się również przy pomocy oficjalnych maili, komunikatorów czy telefonów.
– Na ich prośbę lub z własnej inicjatywy przesyłamy dokumenty, materiały zewnętrzne oraz opracowania własne takie jak: projekt mpzp Synergia Park, zestawienie na bazie sprawozdań KRS dot. wielkości zatrudnienia, przychodów i zysków przedsiębiorstw z tego obszaru, deklaracji czy map związanych z wolą pozostania i rozwijania działalności gospodarczej na terenie Płaszowa i Rybitw – czytamy w odpowiedziach na pytania.
– Klaster Rybitwy nie uczestniczył w opracowywaniu masterplanu dla Płaszowa i Rybitw i innych dokumentów planistycznych miasta Krakowa, nie został do tego zaproszony, nie współtworzył ich treści ani nie prowadził prac nad ich zapisami z przedstawicielami miasta – czytamy dalej.
– Przedstawiciele Klastra nie posiadali uprzywilejowanego dostępu do procesu planistycznego ani do dokumentacji przygotowywanej przez miasto. W związku z tym nie znajdujemy podstaw do odnoszenia się do przedstawionych w pytaniach spekulacji dotyczących rzekomego obiegu poszczególnych materiałów – dodano w sekretariacie.
– W związku z powyższym nie znajdujemy też podstaw do komentowania kategorycznych twierdzeń zawartych w przesłanych pytaniach ani do odnoszenia się do konkretnych okoliczności dotyczących osób trzecich, których klaster w żaden sposób nie może na tym etapie zweryfikować – podkreślają w organizacji.
– Klaster konsekwentnie opowiada się za utrzymaniem funkcji przemysłowo-usługowej tego obszaru, podczas gdy pan Talaga, po ponad trzyletniej współpracy z naszą organizacją, dokonał gwałtownego zwrotu i prezentuje obecnie odmienne stanowisko – podsumowano.
Próba wywarcia nacisku na radnego?
Radnego Grzegorza Stawowego zapytaliśmy m.in., czy prawdą jest, że kontaktował się z przedstawicielem Klastra Rybitwy i poprosił o wykonanie wspomnianej mapki?
Zauważyliśmy, że zawiadamiający prokuraturę Bartłomiej Talaga wskazuje na bezpośredni, bieżący kontakt pomiędzy nim a władzami Klastra Rybitwy w zakresie kształtowania konkretnych zapisów przyszłego planu ogólnego. Zapytaliśmy, jak odnosi się do tego stwierdzenia?
W pierwszym e-mailu radny Stawowy zapytał naszego dziennikarza, czy dobrze się czuje.
Następnie nie odpowiedział wprost na pytania, tylko stwierdził, że ich treść, sposób sformułowania, jak i przyjęte w nich założenia budzą jego zdecydowany sprzeciw.
Poniżej publikujemy pełną treść stanowiska, jakie otrzymaliśmy od radnego Stawowego:
Przedstawione pytania nie mają charakteru neutralnych pytań zmierzających do ustalenia stanu faktycznego. Zawierają natomiast szereg nieudowodnionych twierdzeń i sugestii, przedstawionych w taki sposób, jak gdyby określone zachowania z mojej strony były już ustalonym faktem. Można odnieść wrażenie, że pytania zostały skonstruowane pod z góry przyjętą tezę i mają służyć przygotowaniu materiału prasowego realizującego określoną narrację.
Przypominam, że zgodnie z art. 12 ust. 1 pkt 1 ustawy – Prawo prasowe dziennikarz jest obowiązany zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystywaniu materiałów prasowych, w szczególności sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło.
Szczególnego znaczenia nabiera przy tym kontekst, którego Pańskie pytania w praktyce dotyczą.
W ramach wykonywania mandatu radnego Miasta Krakowa uczestniczę obecnie w pracach dotyczących rozwiązań i dokumentów planistycznych miasta, w tym Planu Ogólnego. Są to kwestie mające bezpośrednie znaczenie dla przyszłego sposobu zagospodarowania konkretnych terenów, a tym samym dla interesów wielu podmiotów prywatnych i publicznych.
W tym kontekście zarówno charakter przedstawionych mi zarzutów, moment ich formułowania, jak i próba powiązania moich działań podejmowanych w ramach mandatu radnego z rzekomymi nieprawidłowościami mogą być odbierane jako próba wywarcia na mnie nacisku w związku z wykonywaniem funkcji publicznej i przed podjęciem przeze mnie określonych decyzji dotyczących spraw planistycznych.
Radny jest funkcjonariuszem publicznym w rozumieniu art. 115 § 13 Kodeksu karnego. Ustawodawca przewidział szczególną ochronę swobody wykonywania czynności przez funkcjonariusza publicznego. W szczególności art. 224 § 2 Kodeksu karnego penalizuje stosowanie przemocy lub groźby bezprawnej w celu zmuszenia funkcjonariusza publicznego do przedsięwzięcia lub zaniechania prawnej czynności służbowej.
Podkreślam przy tym, że samo zadawanie pytań prasowych – nawet tendencyjnych – oczywiście nie oznacza automatycznie realizacji znamion tego przestępstwa. Dla odpowiedzialności z art. 224 § 2 k.k. konieczne jest wystąpienie przesłanek określonych w ustawie. Jeżeli jednak działania medialne stanowiłyby element szerszego mechanizmu nacisku mającego wpłynąć na sposób wykonywania przeze mnie mandatu, kwestię tę powinny ocenić właściwe organy na podstawie całokształtu okoliczności.
Zwracam również uwagę, że publiczne przedstawianie niezweryfikowanych zarzutów dotyczących rzekomego przekazywania „niejawnych materiałów”, wykorzystywania stanowiska czy utrzymywania niedozwolonych kontaktów może – w zależności od treści ewentualnej publikacji – prowadzić również do naruszenia dóbr osobistych chronionych na podstawie art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego, a w określonych okolicznościach podlegać ocenie również z punktu widzenia przepisów prawa karnego dotyczących ochrony czci.
Dlatego stanowczo sprzeciwiam się formułowaniu pod moim adresem sugestii przedstawiających jako fakt okoliczności, które nie zostały wykazane ani stwierdzone przez właściwy organ.
Będę również analizował, czy przedstawiona sytuacja – w szczególności jej związek czasowy i przedmiotowy z wykonywaniem przeze mnie mandatu radnego oraz pracami nad dokumentami planistycznymi miasta – nie stanowi próby niedopuszczalnego oddziaływania na mnie jako funkcjonariusza publicznego.
Jednocześnie zastrzegam sobie możliwość podjęcia przewidzianych prawem działań w celu ochrony mojego dobrego imienia, swobody wykonywania mandatu oraz niezależności przy podejmowaniu decyzji w sprawach należących do kompetencji radnego.
Od Redakcji:
Podkreślamy, że opisane wyżej zarzuty pochodzą z zawiadomienia Bartłomieja Talagi i na moment publikacji nie zostały potwierdzone przez organy ścigania ani przez CBA. Nie przesądzamy o ich prawdziwości ani o odpowiedzialności konkretnych osób.