Tenis w Krakowie. „Zainteresowanych jest wielu, brakuje trenerów”
Michał Knura, LoveKraków.pl: Dwa lata temu wiele mówiło się o kryzysie krakowskiego tenisa. Olszy groziła „eksmisja” z terenów przy ul. Siedleckiego, bowiem PKP S.A. chciały podnieść czynsz z 10 tys. miesięcznie do 56 tys. Czy dziś śpicie spokojnie?
Krzysztof Malczyk, prezes KKT Olsza i Małopolskiego Związku Tenisowego, członek zarządu Polskiego Związku Tenisowego:
Sytuację formalno-prawną klubu na szczęście udało się ustabilizować. Aktualnie mamy podpisaną umowę z Miastem Kraków, które jest dzierżawcą tego terenu od PKP S.A. Płacimy czynsz wielokrotnie wyższy od stawek przewidzianych dla niekomercyjnych klubów sportowych, ale gdyby nie formuła zaproponowana przez miasto, dziś w tym miejscu kortów by raczej nie było. Ponadto klub płaca zadłużenie na mocy zawartego porozumienia. Były prezydent Krakowa Aleksander Miszalski zadeklarował wolę nabycia tego terenu od PKP S.A. na zasadzie zamiany działek. Wydaje się, że przyszłość klubu w tym miejscu jest obecnie niezagrożona.
Z czego wzięło się zadłużenie?
Przez prawie 20 lat klub korzystał z tego terenu bezumownie. Była to sytuacja bardzo trudna do rozwiązania. Przy dużym wsparciu władz miasta – ten proces trwa już mniej więcej od pięciu lat – udało się wypracować rozwiązania, które pozwolą tenisistom nadal korzystać z obiektów na Grzegórzkach. Środowisko klubowe jest związane z tym miejscem od ponad stu lat. Nie wiem, czy przetrwamy kolejne sto, ale najbliższa przyszłość wydaje się bezpieczna. Przede wszystkim dlatego, że udało się ustabilizować finanse klubu i możemy działać przez cały rok.
Jeszcze do niedawna największą bolączką był brak możliwości całorocznego szkolenia. Około 30 lat temu powstała hala, jednak nie spełnia ona współczesnych wymagań. Choć dysponujemy największym kompleksem kortów ziemnych w Krakowie, zimą możliwości treningowe były mocno ograniczone. Cieszę się, że całe szerokie środowisko tenisowe w Krakowie zaangażowało się w to, aby korty KKT Olsza nadal służyły tej dyscyplinie.
Czy „zimowe szkolenie” wygląda dziś tak, jakbyście chcieli?
Jeszcze nie. Nie posiadamy hali tenisowej z prawdziwego zdarzenia. Mamy jednak szereg planów rozwoju, a także różne możliwości ich realizacji. Miasto również angażuje się w ten proces i liczymy, że w przyszłości uda się wybudować nowoczesną halę tenisową.
Pozwoliłaby ona prowadzić treningi zimą, ale byłaby również ogromnym wsparciem latem, gdy pogoda bywa niesprzyjająca. Zdarzają się miesiące, w których przez wiele dni pada deszcz, a klub korzystający głównie z kortów otwartych ma wtedy ogromne trudności z prowadzeniem zajęć. Nasz czynsz nie zależy przecież od liczby dni, w których możemy korzystać z obiektu.
Grać chce dziś wiele osób.
To prawda. Trafiliśmy na bardzo dobry okres dla polskiego tenisa. Zainteresowanie tą dyscypliną jest ogromne – nie tylko w Krakowie, ale w całym kraju. Korty są pełne. Dzisiaj większym problemem od braku chętnych jest niedobór trenerów, którzy mogliby prowadzić zajęcia dla wszystkich zainteresowanych.
Tenis to sport, który można uprawiać przez całe życie. Coraz więcej osób po trzydziestce czy czterdziestce po raz pierwszy bierze do ręki rakietę. Oczywiście prowadzimy również szkolenie dzieci i młodzieży, ale naszym największym wyróżnikiem pozostaje tenis wyczynowy. Chcemy przede wszystkim szkolić zawodników i budować silny klub sportowy, w którym to właśnie sport wyczynowy odgrywa najważniejszą rolę.
KKT Olsza jest obecnie najlepszym krakowskim i małopolskim klubem. W rankingu bonusowym za 2024 rok zajęliście 14. miejsce, a za 2025 – ósme. Jest szansa, że rok 2026 będzie jeszcze lepszy?
Mamy taką nadzieję. Duża część krakowskich zawodników to członkowie KKT Olsza. Nie wszyscy jednak trenują na naszych kortach, bo warunki są takie, jakie są. Największym wyzwaniem pozostaje zima i brak kortów twardych, na których rozgrywana jest zdecydowana większość sezonu. Gra na mączce czy trawie to tylko krótkie okresy w kalendarzu. W Krakowie kortów twardych jest zdecydowanie za mało i właśnie tego najbardziej nam brakuje.
Mówi Pan, że 30- i 40-latkowie garną się do tenisa. A jak wygląda zainteresowanie wśród dzieci? To głównie rodzice przyprowadzają je na korty, czy sukcesy polskich tenisistów sprawiają, że mamy dziś coś na kształt tenisomanii?
Wykonujemy dużą pracę między innymi w okolicznych szkołach. Prowadzimy trzy klasy tenisowe, w których dzieci po raz pierwszy mają kontakt z rakietą. Z tej grupy udaje się wyłuskać talenty i z takimi zawodnikami staramy się pracować bardziej intensywnie. Trening wyczynowy wymaga już kilku zajęć w tygodniu, odpowiedniego sprzętu oraz opieki trenerskiej. Nie każda rodzina może sobie na to pozwolić.
Dlatego aktywnie korzystamy z miejskich grantów oraz dofinansowania Ministerstwa Sportu i Turystyki. Jesteśmy między innymi beneficjentem programu Klub Pro, skierowanego do zawodników wyczynowych. Dzięki temu możemy mocniej inwestować w rozwój sportowy naszych zawodników. Mamy kilkoro bardzo utalentowanych młodych tenisistów, którzy na co dzień trenują właśnie u nas.
Regularnie informujecie o sukcesach swoich zawodników – zarówno w kraju, jak i za granicą. To dowód, że szkolenie przynosi efekty.
W ubiegłym roku nasi dwunastolatkowie zdobyli tytuł drużynowych mistrzów Polski. Drużynę tworzyło trzech chłopców z Krakowa oraz jeden zawodnik wypożyczony z Torunia. W tym roku, już zupełnie innym składem, udało nam się obronić mistrzowski tytuł.
Jednym z naszych tegorocznych mistrzów jest reprezentant Polski Leon Szostecki, który wraz z kolegami z kadry awansował do finału drużynowych mistrzostw Europy. Jest także Sofia Antosikowa, wicemistrzyni Polski oraz mistrzyni kraju w grze podwójnej. To tylko część grupy zawodników, którzy bardzo dobrze rokują na przyszłość.
Oprócz sportu wyczynowego prowadzimy również szerokie szkolenie rekreacyjne. Coraz więcej dzieci i młodzieży trenuje raz, dwa lub trzy razy w tygodniu. Ta grupa z roku na rok systematycznie się powiększa.
Latem organizujecie półkolonie. To przede wszystkim forma rekreacji czy również okazja do wychwycenia młodych talentów?
Przede wszystkim jest to forma aktywnego spędzania wakacji. Z rozmów z trenerami wiem jednak, że spośród wszystkich przygotowanych atrakcji dzieci i tak najchętniej wybierają kort tenisowy. To bardzo dobry prognostyk. Często zdarza się, że ktoś trafia do nas trochę przypadkiem, a po zakończeniu półkolonii zostaje w szkółce tenisowej i kontynuuje treningi już w bardziej zorganizowanej formie.
Prowadzimy również program „Czas na tenis”, głównie finansowany ze środków miasta. Jest on skierowany do dzieci, które wcześniej nie miały kontaktu z tenisem. Zajęcia odbywają się w trzech lokalizacjach na terenie Krakowa i są całkowicie bezpłatne dla uczestników. Program realizujemy już drugi raz. Bazując na doświadczeniach z pierwszej edycji, widzimy, że przynosi efekty. Kilkoro uczestników zostało w naszej szkółce i stawia już pierwsze kroki w rywalizacji sportowej.
Sierpień na Olszy to prawdziwy maraton turniejów – zaczynacie od juniorskiego, następnie Kraków Open z pulą nagród 45 tysięcy dolarów, a na koniec zagrają dzieci do lat 12. Pod względem organizacyjnym to chyba najbardziej intensywny miesiąc w roku?
Zdecydowanie tak. Tenisowy sierpień na Olszy to ogromne wyzwanie organizacyjne. W tym czasie przygotowujemy trzy międzynarodowe turnieje wysokiej rangi: juniorski do lat 18 w ramach cyklu World Tennis Tour, Kraków Open z pulą nagród 45 tys. dolarów i Tennis Europe Cat. 1 do lat 12.