„Gdyby nie odwołano prezydenta, rząd nie kiwnąłby palcem w tej sprawie”
– Ten sukces ma wiele matek – powiedziała posłanka i kandydatka na prezydenta Krakowa Daria Gosek-Popiołek (Lewica), informując o przyjęciu przez rząd poprawek do ustawy, które umożliwiają pobieranie opłaty turystycznej.
Niemal w tym samym momencie konferencję prasową na ten temat organizowała senator Monika Piątkowska (Koalicja Obywatelska), która również ubiega się o najwyższy urząd w mieście.
Problem ten od początku przyspieszonej kampanii wyborczej rozbrzmiewa wyjątkowo głośno pod Wawelem i co ciekawsze niemal wszyscy kandydaci chcą jego rozwiązania.
Wiele na to wskazuje, że sztuka ta udała się parlamentarzystkom. Pomóc w przekonaniu ministra finansów Andrzeja Domańskiego do podjęcia odpowiednich działań miała również m.in. minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, poseł Rafał Komarewicz, a także wiceminister finansów Jarosław Neneman.
– Od wielu tygodni mówiłam, że Kraków będzie miał możliwość pobierania opłaty miejscowej. I tak jak zapowiedziałam, tak właśnie się stanie – powiedziała Monika Piątkowska we wtorek.
– Kraków nie może czekać kolejnego sezonu na opłatę turystyczną – mówiła posłanka Daria Gosek-Popiołek jednocześnie apelując do swoich koalicyjnych koleżanek i kolegów za podniesieniem ręki w trakcie głosowania.
Senator Monika Piątkowska uważa, że to dobra propozycja, ale do perfekcji trochę jej brakuje. Poinformowała o swoim projekcie, bo jak przyznała, nie wszystkie rozwiązania rządowe są dla niej satysfakcjonujące. Chodzi m.in. o stawkę. Senator uważa, że powinna wynosić dwa razy tyle, ile proponuje rząd.
– Uważam, że Kraków, który jest miastem oferującym naprawdę usługi na najwyższym poziomie, zasługuje na to, aby ta stawka była na poziomie 10 zł dziennie. To i tak jest mniej niż w wielu miastach europejskich – stwierdza Monika Piątkowska.
Lewica również twierdzi, że to za mało, i zapowiada walkę na etapie prac sejmowych o podniesienie kwoty do minimum 7 złotych, wskazując, że docelowe 10 złotych byłaby najbardziej adekwatne.
Daria Gosek-Popiołek liczy na to, że nowe przepisy pozwolą na pobieranie opłat już podczas najbliższego sezonu zimowego, a najpóźniej w nadchodzące wakacje.
Kandydatki z koalicji rządowej są zgodne w jeszcze jednym aspekcie: pomijając kwotę, przyjęcie poprawek w końcu umożliwi pobieranie opłaty turystycznej. To pierwszy krok, który pozwoli na przeznaczenie konkretnych milionów na potrzeby mieszkańców.
Opłata musi być elastyczna?
W Krakowie jednak zamiast pochwał, pytania: dlaczego tak późno i czemu tak mało? Chodzi o stawki, które według krakowskich radnych są za niskie. Rządowi dostało się również za opieszałość.
Radna niezrzeszona Agnieszka Łętocha (wcześniej KO), przewodnicząca komisji turystyki, przypomina, że miasto od 2017 roku domaga się tej opłaty, a tylko podczas tej kadencji powstały trzy rezolucje w tej sprawie oraz projekt dokumentu zaakceptowany przez Związek Miast Polskich.
Ocenia, że to nie zasługa kandydatek, tylko wyników referendum.
Odnosząc się do zaproponowanej stawki, radna Łętocha wskazuje, że ta, wzorem innych państw, które ją pobierają, powinna być wypadkową standardu miejsca noclegowego oraz pory roku ze względu na sezonowość turystyki.
– Nie rozumiem, dlaczego u nas ta kwota ma być stała. Dekady zajęło nam wprowadzenie jej, a teraz dekady zajmie zmienienie? – dopytuje.
Jej zdaniem niesprawiedliwe społecznie jest domaganie się 1 euro jednocześnie od gości pięciogwiazdkowych hoteli, którzy płacą 2 tys. zł za nocleg, i od tych, którzy korzystają z taniego hostelu.
Radny Michał Starobrat (Kraków dla Mieszkańców) nie ma wątpliwości, że to pozytywna informacja dla Krakowa. Jednocześnie zastrzeżenia budzi zaproponowana stawka. Radny uważa, że w ustawie powinna znaleźć się znacznie wyższa kwota, nawet 15 złotych.
– Parlament powinien przyjąć maksymalną kwotę, a samorządy w zależności od ich walorów turystycznych, mogą ustalać niższe. Moim zdaniem Kraków powinien mieć ustaloną stawkę na poziomie 10 złotych – nie musimy mieć jak w przypadku innych podatków od razy maksimum – stwierdza radny.
Według Starobrata rozpoczęcie od deklarowanej obecnie kwoty i podnoszenie jej o np. wskaźnik inflacji nie doprowadzi do 10 złotych nawet w ciągu najbliższych 5–10 lat. A to realnie wpłynie na budżet miasta.
Tłumaczy, że przy różnicy 5 złotych, zakładając, że ok. 8 mln turystów spędza, nie jedną, a kilka nocy w Krakowie, do kasy miejskiej wpłynie lub nie około 90 mln złotych.
Radny Maciej Michałowski (PiS) stwierdza, że nie wierzy w to, że jakiekolwiek pieniądze z tego tytułu wpłyną do budżetu Krakowa. – Nie ufam władzy rządzącej. Rzucają obietnicami, ale ich nie realizują. Przykład „100 konkretów w 100 dni” mówi sam za siebie – stwierdza.
Polityk wskazuje, że opłata ta „była bojkotowana” przez senator Piątkowską, a uznanie i pochwały należy złożyć posłowi Rafałowi Komarewiczowi z Polski 2050.
Zostawiając wątek polityczny, radny Michałowski uważa, że sama stawka mogłaby być większa, byle nie dotykała samych krakowian i turystów z Polski.
Zakładka w budżecie
Radny z Prawa i Sprawiedliwości wskazuje, że jeśli już te środki znajdą się w budżecie miasta, powinny zostać wydane na nowe drogi i trasy tramwajowe. – Tego nam cały czas brakuje – stwierdza Maciej Michałowski.
– W pierwszym roku na komunikację miejską, bo to nie wymaga przygotowania – mówi radny Michał Starobrat. Według niego należy uruchomić dodatkowe linie autobusowe i wzmocnić tramwajowe.
– Skorzystają na tym mieszkańcy i turyści – przekonuje. Środki te można też przeznaczyć na parkingi P&R i inwestycje, które pomogą rozwijać potencjał Krakowa.
Agnieszka Łętocha listę zaczyna od oczyszczania miasta. – Jestem zalana wnioskami mieszkańców dotyczącymi braku opróżniania koszy na śmieci, zwłaszcza w centrum – wskazuje. Dalej wymienia ochronę zabytków, które są magnesem na turystów, oraz kulturę.
Radna z tych środków chciałaby również opłacić dodatkowe patrole straży miejskiej i policji.
Rozstrzygnięcie niebawem
Projektem 10 września ma zająć się Stały Komitet Rady Ministrów. Pięć dni później zajmie się nim Rada Ministrów. Pod obrady Sejmu miałby trafić między 15 a 18 września, a następnie do Senatu. Ostatnim etapem będzie podpis prezydenta Karola Nawrockiego.