Generalna dyrekcja odpowiada kierowcy: autostrada to nie wybieg

Autorka listu do GDDKiA skrytykowała zamontowanie odcinkowego pomiaru prędkości na autostradowej, południowej obwodnicy Krakowa. Przedstawiciele dyrekcji postanowili jej publicznie odpowiedzieć. Zauważyli, że autostrada to nie wybieg.

Przerażona sytuacją

Autorka listu zwróciła uwagę na postawione znaki D-51a i D-51b (automatyczna kontrola prędkości średniej) na południowym odcinku krakowskiego odcinka autostrady A4, pomiędzy węzłem Łagiewniki a węzłem Wielicka.

Stwierdziła, że często tamtędy przejeżdża i jest „przerażona zaistniałą stratą czasu, pieniędzy oraz ekstremalnym spadkiem bezpieczeństwa ruchu drogowego”.

Zauważyła, że codziennym widokiem są dla niej sportowe (i nie tylko) samochody, które są zdolne rozwinąć prędkość powyżej 200 km/h, „bez stwarzania zagrożenia dla kogokolwiek”. 

Południowy odcinek ze względu na posiadanie aż trzech pasów szerokości był świetnym miejscem, aby kierowcy sportowych pojazdów o wysokich osiągach mogli zaprezentować możliwości swoich pojazdów.
Autorka listu

„W momencie, gdy na najszerszym odcinku istnieje niemalże pewność otrzymania wysokiej kary w pieniądzu i punktach karnych, kierowcy tacy z pewnością będą prezentować swoje osiągi na innych odcinkach” – dodała.

Odcinkowy pomiar prędkości na S52
Odcinkowy pomiar prędkości na S52
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Stwierdziła, że dwukrotnie była świadkiem sytuacji, w której kierowca samochodu przed znakiem jechał z prędkością około 160-180 km/h, po czym gwałtownie zwalniał po minięciu znaku D-51a. 

W obie strony przed i za znakami D-51 znajdują się węzły drogowe. Przyspieszanie przy węzłach jest ogromnie niebezpieczne, podczas gdy między węzłami ryzyko wypadku jest bliskie zeru.
Autorka listu

Jej zdaniem spowalnianie skrajnie lewego pasa do 140km/h generuje więcej korków.

Zwróciła uwagę, że drogi szybkiego ruchu miały z założenia ułatwiać życie i upłynniać ruch drogowy, a dzieje się odwrotnie.

Autostrada to nie wybieg

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad postanowiła publicznie odpowiedzieć na list. Jej przedstawiciele zwracają uwagę, że droga szybkiego ruchu nie służy prezentowaniu możliwości swojego pojazdu.

„W tym celu można prywatnie wynająć tor wyścigowy. Autostrada to nie wybieg, na którym z dumą pokazujemy, czym jeździmy. Nie po to budujemy te drogi” – czytamy w odpowiedzi na list.

Dalej napisano, że autostrada, tak samo jak np. ekspresówka, jest drogą publiczną. 

Oznacza to, że nie jesteśmy na tych drogach sami. Nie zaprojektowano ich z myślą o kierowcach sportowych aut, którzy chcą popisać się osiągami swoich maszyn. Zbudowano je dla dziesiątek tysięcy kierowców, którzy każdego dnia jadą nimi do pracy, szkoły lub w zwykłą podróż.
Odpowiedź GDDKiA

Poruszają się przy tym różnymi samochodami – niektórzy lekkim, niewielkim autem osobowym, ktoś inny nisko zawieszoną limuzyną czy też wysokim dostawczakiem. 

Odcinkowy pomiar prędkości na S52
Odcinkowy pomiar prędkości na S52
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

„Każdy z tych pojazdów inaczej reaguje na gwałtowne manewry, inaczej zachowuje się na zakręcie, inaczej przyspiesza. Jednak każdego z kierowców tych aut obowiązują te same zasady i przepisy, w tym również identyczne ograniczenia prędkości” – podkreślają w GDDKiA.

Przedstawiciele dyrekcji dodają, że kiedy wszyscy przestrzegają przepisów, wówczas nikt nie jest na drodze zaskoczony dziwnym zachowaniem innych kierowców.

Wtedy też, przygotowując się do wyprzedzania, nikt nie zobaczy nagle w lewym lusterku szybko zbliżającego się auta, pędzącego z prędkością ponad 200 km/h. Taki drogowy pirat nie prezentuje możliwości swojego pojazdu. Stwarza przede wszystkim śmiertelne zagrożenie dla siebie i innych.
Odpowiedź GDDKiA

„Ile jeszcze musi się zdarzyć, żeby niektórzy kierowcy to zrozumieli” – zastanawiają się w dyrekcji.