Konkurs na dyrektora Teatru Słowackiego. Głuchowski: Nie zamierzam brać udziału w takiej farsie
Konkurs zamiast przedłużenia kadencji
Zarząd Województwa Małopolskiego podjął pod koniec sierpnia uchwałę o zamiarze ogłoszenia konkursu na nowego dyrektora Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie.
Podjęto taką decyzję pomimo faktu, że prawo pozwalało na przedłużenie obecnej, kończącej się w 2027 roku kadencji Krzysztofa Głuchowskiego bez otwartej rekrutacji. Dyrektor placówki, który urząd sprawuje od 2016 roku, o planach urzędników dowiedział się przebywając na urlopie.
Pod koniec ubiegłego tygodnia odniósł się do całej sprawy w krytyczny sposób komunikując przede wszystkim rozczarowanie sposobem otrzymania informacji.
– Przyzwoitość nakazuje, żeby zapytać, czy chciałbym być nadal dyrektorem, czy nie, i ocenić moją pracę. Mam prawo do rzetelnej oceny, a nie do kopa w tyłek – mówił wówczas Głuchowski.
Perspektywę ponownego stawania przed komisją po dekadzie sukcesów określił jako „sytuację jelenia, który musi udowadniać, że jest dobry”. Głuchowski zapowiedział, że w ogłoszonym przez marszałka konkursie na pewno nie wystartuje. Jak sam podkreślił, nie zamierza po raz kolejny legitymizować procedury, która z góry zakłada jego porażkę.
Ministerstwo ma związane ręce
Podczas wizyty w Krakowie, związanej z uroczystym odsłonięciem dachu Teatru Słowackiego po pracach renowacyjnych, ministra kultury Marta Cienkowska przypomniała, że to samorząd województwa jest głównym organizatorem instytucji. W związku z tym właśnie marszałek decyduje o takich aspektach jak organizacja konkursu na stanowisko dyrektora.
– Resort jest tylko współorganizatorem, w związku z tym to nie Ministerstwo Kultury ogłasza konkurs, ponieważ wiąże nas ustawa. Zgodnie z prośbą Pana marszałka zamiar konkursu został ogłoszony – tłumaczy Cienkowska.
Równocześnie ministra kultury podkreśla, że resort od początku rekomendował władzom regionu pozostawienie Krzysztofa Głuchowskiego na stanowisku ze względu na trwającą wielomilionową renowację teatru i zaplanowany repertuar.
Na uroczystości zabrakło marszałka województwa Łukasza Smółki, do czego przedstawicielka rządu odniosła się z rozczarowaniem.
– Jest mi trochę przykro. Miałam takie poczucie, że pomimo odmiennych poglądów w różnych kwestiach, możemy usiąść przy jednym stole i o tym po porozmawiać – zaznacza.
Cienkowska zastrzega jednocześnie, że ministerstwo nie zablokuje procedury, ale apeluje o pełną transparentność zaplanowanego konkursu. Przypomina również, że urząd marszałkowski w każdej chwili może wycofać się z pomysłu konkursu, a ministerstwo wyrazi na to zgodę.
Bodziec do zmian
Pod wpływem obecnej sytuacji Marta Cienkowska poinformowała również, że do rządu trafiła nowelizacja ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej, która ma zapobiegać upolitycznianiu takich naborów.
– Ta nowelizacja została już wysłana do prac legislacyjnych. Będzie wzmacniać obowiązek instytucji samorządowych do tego, żeby przeprowadzać konkursy. Prawo będzie strażnikiem transparentności, a ministerstwo ma być gwarantem tego, że polska kultura jest niezależna od jakichkolwiek innych wpływów – zapowiada Cienkowska.
„To jest katastrofa”
Krzysztof Głuchowski stawia sprawy jasno jeśli chodzi o swoje plany. Dyrektor podtrzymuje swoje wcześniejsze stanowisko i deklaruje, że nie stanie przed komisją konkursową.
Dyrektor uważa, że cała procedura ma tylko jeden cel: usunięcie go ze stanowiska. Przypomniał, że brał już udział w identycznym, unieważnionym później konkursie.
– Robienie transparentnych konkursów to jest po prostu idiotyzm. Wyobraźcie sobie transparentny konkurs na trenera Realu Madryt – komentuje Głuchowski.
Zwrócił też uwagę na fatalny moment takiej decyzji ze względu na potężny remont placówki, którego jednym z etapów był właśnie odsłonięty dach.
– To jest bardzo drażliwy moment. Najgorszy, żeby pozbywać się z tego miejsca lidera. To jest katastrofa. Nie zamierzam brać udziału w takiej farsie – skwitował.