Nadzór budowlany wygrał z miastem. Poszło o... odholowany samochód

Samochód Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego został odholowany na miejski parking. W sądzie ta decyzja straży miejskiej się nie utrzymała. Dlaczego?

Pod koniec sierpnia 2022 roku na części ulicy Łobzowskiej miały rozpocząć się krótkie prace drogowe – malowanie. W miejscu, gdzie był ustawiony tymczasowy znak zakazujący postoju, zaparkowało auto należące do WINB. Widząc to, strażnik miejski zadecydował o odholowaniu auta na miejski parking i nałożeniu na właściciela opłaty w wysokości niecałych 600 złotych.

Kluczowe pięć dni

Małopolski Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego od początku domagał się uchylenia decyzji nakładającej opłatę. Jego zdaniem nakaz wydany został z naruszeniem prawa, a odholowanie służbowego auta było bezpodstawne.

Według WINB pracownicy drogowi zamontowali oznakowanie w nocy 23 sierpnia między godziną 01:05 a 01:54, natomiast zakaz postoju zaczął obowiązywać już 27 sierpnia o godzinie 20. Oznacza to, że nie został dochowany pięciodniowy okres, zanim przepisy wejdą w życie.

Te i inne argumenty przedstawił w odwołaniu do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, jednak kolegium uznało, że kierowca zatrzymał się na Łobzowskiej przed momentem montażu oznakowania, więc nie ma mowy, aby ta sytuacja go zaskoczyła.

Prezydent Krakowa argumentował z kolei, że kierowca musiał mieć świadomość obowiązującego zakazu. Brak auta w spisie pojazdów zaparkowanych przed ustawieniem znaków posłużył do przyjęcia domniemania, że samochód zostawiono w miejscu zabronionym już po wprowadzeniu zmian.

Tę wersję wspierały materiały straży miejskiej, w tym notatka urzędowa ze spisanymi słowami pracownika inspektoratu, który przy odbiorze auta miał przyznać, że to on zaparkował je w niedozwolonym miejscu.

Sprawa w 2025 roku trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Czas gra rolę

Sąd w wyroku z końca lipca tego roku uchylił decyzje prezydenta i SKO. Wypunktował działania miejskich urzędników i przypomniał o kluczowych prawach kierowców.

WSA uznał, że urzędnicy nie udowodnili, kiedy dokładnie przy ulicy Łobzowskiej 67 ustawiono znaki zakazujące zatrzymywania się. Zwrócił uwagę na chaotyczny obraz prac, jaki wyłania się z udostępnionej dokumentacji oraz korespondencji.

Co ważniejsze, termin pięciu dni powinien być liczony nie od dnia wywiezienia samochodu, tylko od dnia, kiedy zakaz zaczyna obowiązywać.

– Wyznaczenie przez ustawodawcę minimalnego czasu, jaki musi upłynąć między wprowadzeniem zakazu, a zakomunikowaniem informacji o nim użytkownikom drogi – ma na celu stworzenie kierowcom ochrony przed niespodziewanym ustanowieniem ograniczeń, czego praktycznym wymiarem jest zapewnienie możliwości przygotowania się do nich z odpowiednim wyprzedzeniem – stwierdził WSA.

Wojewódzki Sąd Administracyjny
Wojewódzki Sąd Administracyjny
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Wywóz auta po zakończeniu robót

Kolejne wątpliwości wzbudziły nocne zdjęcia wykonane przez straż miejską. Czasowa organizacja ruchu obowiązywała 24 godziny: od godziny 20 w dniu 27 sierpnia. Sąd zauważył, że zachód słońca nastąpił wtedy o 19:34, a więc fotografię auta w pełnej ciemności służby mogły zrobić już po wygaśnięciu zakazu.

Co więcej, same prace malarskie na jezdni zakończono rano o godzinie 11:31. Sąd postawił pytanie o sens działania strażników.

– Powstaje pytanie o racjonalność odholowania tego pojazdu w sytuacji, gdy jego zaparkowanie nastąpiło już po ustaniu przyczyny ustanowienia zakazu zatrzymywania się – czytamy w uzasadnieniu.

W ponownym postępowaniu miejskie organy będą musiały rozstrzygać wszelkie niedające się usunąć wątpliwości na korzyść kierowcy.