Radny chce wstrzymać decyzję o jarmarku na Rynku Głównym
Michał Starobrat, radny miasta Krakowa, zwrócił się do pełniącego funkcję prezydenta Stanisława Kracika z prośbą o wstrzymanie decyzji dotyczących wyboru organizatora Jarmarku Bożonarodzeniowego na Rynku Głównym w kolejnych latach. Jego zdaniem sprawę powinien rozstrzygnąć prezydent wybrany w najbliższych wyborach.
– Decyzję tę powinien podjąć nowo wybrany Prezydent Miasta Krakowa, jako osoba posiadająca mandat społeczny – napisał Starobrat w interpelacji.
Tegoroczny jarmark nie jest zagrożony. Umowę z Krakowską Kongregacją Kupiecką podpisano 2 kwietnia 2024 roku. Obejmuje ona sezon 2026/2027: wydarzenie ma potrwać od 27 listopada do 1 stycznia, a demontaż stoisk zakończyć się do 5 stycznia 2027 roku.
Umowa kończy się w styczniu
Interpelacja radnego dotyczy zatem następnych edycji. Starobrat wskazuje, że wokół zasad organizacji jarmarku narastają wątpliwości, dlatego obecne władze miasta nie powinny wiązać Krakowa umową na kolejne lata.
W piśmie do Kracika radny prosi o niepodejmowanie decyzji dotyczących podpisania nowej umowy, przynajmniej do czasu wyboru prezydenta Krakowa. Nie wskazuje konkretnego modelu, ale wyraźnie sugeruje, że debata o przyszłości wydarzenia powinna odbyć się już po wyborach.
Magistrat już wcześniej informował, że wybór organizatora nie musi przebiegać w jednym, z góry narzuconym trybie. Jeśli o udostępnienie płyty Rynku Głównego wystąpi więcej niż jeden kwalifikujący się podmiot, miasto może zdecydować o losowaniu, przetargu albo wyborze oferty najkorzystniejszej finansowo.
– Jeśli na organizację kolejnych edycji Jarmarku Bożonarodzeniowego na Rynku Głównym zostaną złożone wnioski przez różne podmioty, na bieżąco będzie podejmowana decyzja co do sposobu wyłonienia organizatora – przekazywała w czerwcu 2026 roku ówczesna rzeczniczka Urzędu Miasta Krakowa Anna Latocha.
Gibała: drogo i przaśnie
Łukasz Gibała, kandydat Krakowa dla Mieszkańców, nie chce utrzymania obecnego modelu. W rozmowie z „Rynkiem Krowoderskim” krytykował wysokie ceny, estetykę jarmarku i sposób podziału pieniędzy.
– Niezbyt dobrze i bardzo drogo. Dokładnie: jest bardzo drogo, jest przaśnie, a jeszcze dodatkowo miasto stosunkowo niewiele z tego czerpie korzyści – mówił.
Kandydat przekonuje, że nawet jeśli jarmark ma być drogi, większa część przychodów powinna zasilać budżet miasta.Jego zdaniem zyski ze świątecznej imprezy powinny trafiać pośrednio do mieszkańców, a nie przede wszystkim do prywatnego organizatora.
– Gdyby było drogie, ale przynajmniej byśmy jako miasto za tym zarabiali, czyli to by trafiało do kieszeni nas wszystkich mieszkańców. Ale to jest impreza organizowana od dawna przez to samo środowisko, które zarabia na tym duże pieniądze, a miasto tak naprawdę jest takim partnerem mniejszym, który stosunkowo niewiele z tego czerpie korzyści – stwierdził Gibała.
Polityk chce „normalnego przetargu” lub konkursu, który dopuści do rywalizacji inne podmioty. Wskazuje, że przyszły operator powinien zostać oceniony nie tylko pod kątem finansowym, ale także jakości oferty oraz wyglądu wydarzenia.
– Chciałbym bardzo zwiększyć estetykę, bo generalnie wydaje mi się, że to wszystko jest zbyt przaśne – dodał.
Gibała podkreśla jednocześnie, że Kraków może rozważyć organizowanie jarmarku własnymi siłami. Wcześniej wskazywał, że miasto ma odpowiednie zaplecze, by znaleźć jednostkę lub biuro zdolne do przygotowania wydarzenia bez zewnętrznego pośrednika.
Przetarg albo miejska organizacja
Daria Gosek-Popiołek, kandydatka Nowej Lewicy, opowiada się jednoznacznie za przetargiem. Jej zdaniem powinien on zostać precyzyjnie skonstruowany, a organizacja wydarzenia o dużej skali nie może zależeć tylko od uznaniowej decyzji władz miasta.
– W przypadku krakowskich kwiaciarek miasto chciało przeprowadzić konkurs, argumentując, że wymagają tego realia wolnego rynku. Tymczasem przez wiele lat, w przypadku wydarzenia o znacznie większej skali, generującego olbrzymie dochody, miasto nie dostrzegało takiej potrzeby – mówi Gosek-Popiołek.
Kandydatka zwraca uwagę na wysokie ceny, zwłaszcza gastronomii, oraz na sposób rozliczania korzystania z płyty Rynku Głównego. Podkreśla też znaczenie lokalnych wystawców, programu artystycznego, estetyki stoisk i większego udziału organizacji społecznych.
– Nie jest to impreza charytatywna ani przedsięwzięcie non-profit, dlatego nie widzę powodów, dla których Kraków miałby nie czerpać z tego korzyści – argumentuje.
Kandydaci chcą większej kontroli
Aleksandra Owca z Partii Razem nie postuluje przetargu. Jej zdaniem jarmark powinna prowadzić jedna z miejskich jednostek albo spółek. W takim rozwiązaniu Kraków miałby bezpośredni wpływ na ceny, jakość i lokalność produktów, a także na udział w zyskach z wydarzenia.
Kandydatka ocenia, że obecny organizator przez lata nie rozwiązał problemów wskazywanych przez mieszkańców i media. Jej zdaniem jarmark powinien być jednocześnie ofertą dla krakowskich rodzin i wizytówką miasta dla odwiedzających.
Michał Drewnicki z Prawa i Sprawiedliwości także chce, by organizacją zajęła się miejska instytucja – jako przykład wskazuje Krakowskie Biuro Festiwalowe. Proponuje, aby wystawców wybierać w otwartych konkursach, na jasnych zasadach.
– Nie są nam potrzebni ludzie, którzy dostają Rynek Główny, a potem zarabiają krocie, podnajmując stoiska. Jestem zwolennikiem tego, żeby targi organizowało samo miasto – mówi Drewnicki.
Według kandydata PiS miasto powinno ustalić przejrzyste kryteria dla wystawców: udział lokalnych rzemieślników i małopolskich producentów, pochodzenie oraz jakość jedzenia, ceny dla odwiedzających, a także estetykę stoisk dostosowaną do rangi Rynku Głównego.
Co dalej z jarmarkiem?
Na sezon 2026/2027 organizatorem Jarmarku Bożonarodzeniowego pozostaje Krakowska Kongregacja Kupiecka.Najbliższa edycja rozpocznie się 27 listopada, a umowa wygasa wraz z demontażem stoisk w styczniu 2027 roku.