Świat, który znamy, właśnie się skończył. „Poważne konsekwencje dla Krakowa”

Atak w Krakowie to dla Polski przełomowy wstrząs. Prof. Artur Gruszczak z Uniwersytetu Jagiellońskiego wyjaśnia, dlaczego musimy na nowo zdefiniować miejskie bezpieczeństwo i naszą czujność.

Michał Knura, LoveKraków.pl: Wszyscy jesteśmy w szoku po ataku terrorystycznym w Krakowie. Dotąd w Polsce nie mieliśmy do czynienia z podobnymi zdarzeniami. Czy właśnie dołączyliśmy do Zachodu, którego tak bardzo nie chcieliśmy? Do Niemców, Francuzów, którzy od lat mierzą się z podobnymi wyzwaniami?

Prof. dr hab. Artur Gruszczak, kierownik Katedry Bezpieczeństwa Narodowego na UJ: Rzeczywiście, to ogromny szok. Kraków przez lata był postrzegany jako oaza spokoju i bezpieczne miasto, rozpoznawalne w Europie, będące ważną atrakcją turystyczną i ośrodkiem akademickim, do którego przyjeżdżają studenci z całego świata. Tym bardziej dramatyczne jest to, co się wydarzyło. Sam sposób działania sprawcy nie jest nowy. Podobne akty terroru obserwowaliśmy od kilkunastu lat w innych częściach Europy i na świecie. Szokuje jednak fakt, że doszło do tego w Polsce, właśnie w Krakowie. Nie bez znaczenia jest również szczególny moment: wojna za naszą wschodnią granicą i ostrzeżenia przed nowymi formami agresji ze strony Rosji.

Wiele osób będzie się zapewne zastanawiać, czy nie była to rosyjska prowokacja. Czy sprawca mógł być przez Rosję zwerbowany?

To bardzo ważne pytania, ale na odpowiedzi musimy poczekać. Dalsze działania zarówno władz państwowych, jak i miejskich będą zależały od ustaleń śledztwa. Ważne będzie również to, jaką nową świadomość bezpieczeństwa uda się zbudować wśród mieszkańców Krakowa, a także innych polskich miast.

Zamachowiec przeżył. To ważne dla służb, bo będą mogły próbować uzyskać informacje, czy działał na zlecenie.

Trzeba jednak pamiętać, że jego wyjaśnienia będą tylko jednym z elementów materiału dowodowego gromadzonego w toku postępowania. Najważniejsze będzie ustalenie motywów działania. Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy był to tak zwany samotny wilk, czy też sprawca działał z czyjejś inspiracji, otrzymywał wsparcie lub pomoc.

Prof. Artur Gruszczak
Prof. Artur Gruszczak
UJ Kraków

Polska, którą znaliśmy, właśnie się skończyła? Być może nie dojdzie do kolejnych ataków, ale pozostanie w nas pewien emocjonalny wstrząs. Możemy zacząć obawiać się miejsc publicznych, stadionów, koncertów czy dużych zgromadzeń. Czy czeka nas ogólnopolska dyskusja o bezpieczeństwie?

Myślę, że to może być moment przełomowy, który będzie miał poważne konsekwencje dla samego Krakowa. Nie chodzi wyłącznie o kwestie turystyki czy organizacji wydarzeń na Rynku Głównym. W przyszłości być może trzeba będzie przemyśleć na nowo miejską politykę bezpieczeństwa i wzmocnić zabezpieczenia w miejscach, w których gromadzi się dużo ludzi. To duże wyzwanie dla miasta i jego władz. Zdarzenie nastąpiło zaledwie chwilę po zaprzysiężeniu nowego prezydenta Krakowa, więc kwestia bezpieczeństwa z pewnością będzie jednym z istotnych tematów jego kadencji. Jeżeli zaś chodzi o narodową dyskusję – obawiam się tutaj dużego upolitycznienia.

Akcja na ul. Dietla
Akcja na ul. Dietla

Jak w tej sytuacji powinni zachowywać się sami mieszkańcy? Niepokojące są chociażby nagrania, na których widać gapiów stojących tuż obok policjantów i utrudniających im pracę bezpośrednio po zdarzeniu.

To rzeczywiście problem. Takie zachowania wynikają między innymi z niskiego poziomu kultury bezpieczeństwa w naszym państwie. Ludzie reagują ciekawością, chcą zobaczyć, co się stało, ale nie zawsze zdają sobie sprawę, że w ten sposób mogą utrudniać działania służb. Oczywiście można to częściowo tłumaczyć brakiem doświadczeń. Nie mieliśmy dotąd zbyt często do czynienia z podobnymi sytuacjami. Tym bardziej potrzebna jest edukacja.

Czyli większa czujność i świadomość zagrożeń?

Zdecydowanie. To również zadanie dla mediów, które powinny wykorzystywać dostępne możliwości, by kształtować nową świadomość społeczną. Przede wszystkim potrzebujemy większej czujności i przezorności, a także wrażliwości na to, co dzieje się wokół nas. W miastach, które doświadczyły zamachów terrorystycznych, takich jak Paryż, Londyn czy Berlin, wypracowano podstawowe zasady reagowania i funkcjonowania w przestrzeni publicznej. Wydaje mi się, że również w Polsce będziemy musieli pójść w tym kierunku.