To nie koniec prac na Zabłociu. Ostatnie słowo jeszcze nie zostało powiedziane
Urzędnicy chcą wrócić do rozmów o przyszłości III etapu Parku Kolejowego, czyli ścieżki pieszo-rowerowej od Zabłocia do ul. Powstańców Wielkopolskich.
– Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku uda się rozpocząć ponowne konsultacje społeczne we współpracy z Zarządem Zieleni Miejskiej oraz PKP – mówi w rozmowie z LoveKraków Katarzyna Opałka, Ogrodniczka Miasta Krakowa.
To właśnie jej zespół był autorem projektu pierwszego i drugiego etapu inwestycji – czyli pełnoprawnego parku na odcinku od ul. Kopernika do Grzegórzeckiej oraz planowanej przestrzeni dla młodych między ul. Grzegórzecką a Miodową.
Przypomnijmy, że to już kolejna deklaracja Ogrodniczki w tej sprawie. Jeszcze pod koniec minionego roku mówiła nam, że póki co nie traktuje budowy samej ścieżki jako właściwej części parku.
– To dopiero początek działań, których celem jest docelowe stworzenie parku na odcinku od Muzeum Podgórza do ul. Dekerta – zaznaczała i deklarowała, że w kolejnych latach wraz z zespołem będzie dążyć do tego, aby właśnie na tym fragmencie powstał pełnowartościowy park.
Trudna droga do otwarcia nowej trasy
Słowa o kontynuacji prac padają niedługo po domknięciu infrastruktury, która od samego początku zmagała się z dużymi problemami wykonawczymi. Przypomnijmy, że budowa ruszyła w sierpniu 2025 roku, a pierwotny harmonogram zakładał, że piesi i rowerzyści skorzystają z nowej trasy już w listopadzie. Termin ten był jednak wielokrotnie przesuwany.
Zarząd Zieleni Miejskiej tłumaczył pierwsze opóźnienia trudnymi warunkami gruntowymi, które wymusiły korekty w projektach wykonawczych i zmianę technologii prac. Ostatecznie udostępnienie odcinka przesunęło się z listopada na marzec 2026 roku, a później na kwiecień.
Przeprowadzenie zmian na placu budowy wymagało również uwzględnienia głosów mieszkańców, którzy sprzeciwili się projektowym niedociągnięciom.
Zmiany były konieczne
Kluczową kwestią okazała się likwidacja drogowego absurdu przy ul. Traugutta. Pierwotnie ścieżka miała kończyć się dokładnie dziewięć metrów przed krawędzią jezdni z powodu zawiłości prawnych i faktu, że brakujący fragment należał do PKP PLK.
Dopiero po nagłośnieniu sprawy przez lokalnych społeczników i interwencji mediów ZZM uregulował stan prawny działki z kolejarzami i porozumiał się w sprawie wyremontowania brakującego łącznika.
Równie istotna była zmiana nawierzchni na przejeździe przy ul. Dąbrowskiego, gdzie w miejsce krytykowanej, kamiennej kostki ułożono gładki asfalt. ZZM musiał w tym celu przeprowadzić ponowne uzgodnienia z wojewódzkim konserwatorem zabytków.
Choć obydwa poprawkowe zadania wpłynęły na przesunięcie zakończenia prac, finalnie trasa zyskała zaplanowany kształt i w połowie maja została oddana do użytku wraz z nowym oświetleniem, ławkami i koszami na śmieci.