Stare pnącza i nowe drzewa na Grzegórzeckiej? Urząd tłumaczy, dlaczego to niemożliwe
Od piątku, 4 września, kierowców i pasażerów czekają kolejne utrudnienia na ul. Grzegórzeckiej. Drogowcy rozpoczęli następny etap remontu torowiska, obejmujący tarczę skrzyżowania z ul. św. Łazarza oraz al. Daszyńskiego. Przejazd przez ten odcinek został całkowicie zamknięty dla ruchu.
Zakres prac obejmuje pełną wymianę torowiska wraz z podbudową – wykonawca głęboko wykopie stary fundament i ułoży nowe, prefabrykowane płyty tramwajowe.
Utrudnienia w tym miejscu potrwają około dwóch tygodni, a ponowne otwarcie skrzyżowania zaplanowano na 18 września.
Przypomnijmy, że prace na Grzegórzeckiej wymusił fatalny stan techniczny szyn i zmiażdżona podbudowa, które powodowały drgania okolicznych budynków.
Będą drzewa
Wyłączenie ruchu wykorzystano także do zielonych zmian w rejonie Hali Targowej. Istniejące dotychczas na przystankach pnącza są usuwane, a w ich miejscu powstaną połączone zielone powierzchnie z przynajmniej ośmioma drzewami (klony polne) oraz około 400 krzewami lilaka Meyera.
Urząd rozwiewa wątpliwości
Zapytaliśmy w krakowskim magistracie, dlaczego nie zdecydowano się również na zachowanie obecnej zieleni.
– Pozostawienie pnączy uniemożliwiłoby nasadzenie bardziej wartościowych krzewów. Dodatkowo należy mieć świadomość, że znaczna część pnączy to dławisz okrągłolistny – ujęty na liście inwazyjnych gatunków stwarzających zagrożenie dla Unii Europejskiej (przy czym skutki prawne – zakaz uprawy, sprzedaży i posiadania – dotyczące włączenia tego gatunku na listę IGO zostały odroczone do 2 sierpnia 2027 roku) – wyjaśnia Piotr Subik z biura prasowego krakowskiego Urzędu Miasta.
Urzędnik zaznacza, że ostateczna decyzja w sprawie nasadzeń wciąż czeka na domknięcie uzgodnień z konserwatorem zabytków.