Złocień marzy o tramwaju. Smród? Tylko sporadycznie
Korki
Nasza wizyta przypadła na bardzo upalny dzień. Po godz. 18 termometry w Krakowie wciąż wskazywały nawet 38 stopni Celsjusza.
Mimo to ludzie chętnie przystawali, dzieląc się swoimi bolączkami, ale i wskazując zalety mieszkania w tej okolicy.
Najpierw spotkaliśmy obywateli Ukrainy. W ostatnich latach ponoć dużo zamieszkało ich na Złocieniu. Od Polaków słyszymy, że zaaklimatyzowali się na osiedlu i są dobrymi sąsiadami.
– Mieszkanie wynajmuję od trzech lat. Przez ten czas nie miałam żadnych problemów. Jest tutaj spokojnie – mówi nam Ukrainka. Dodaje, że ma bardzo blisko do pracy: dociera do niej nawet pieszo.
– Jest fajna komunikacja. Można wsiąść w autobus i dojechać nim do dworca głównego – przekonuje z kolei młody mężczyzna, również z Ukrainy. Sprawny i szybki dojazd do centrum jest dla niego istotny, ponieważ tam studiuje.
Pan Mariusz spaceruje z psem. Na Złocieniu mieszka już ok. 15 lat. – Przez ten czas okolica na pewno bardzo się rozbudowała. Bloków przybyło. Jest duży problem, żeby wyjechać z osiedla – nie ukrywa mężczyzna.
Narzeka też na korki, szczególnie na ulicy Półłanki. – W godzinach szczytu jest dramat – dodaje. Brakuje też miejsc parkingowych. – Czasem trzeba trochę pojeździć, żeby znaleźć wolne – zwraca uwagę.
Mimo wszystko chwali sobie mieszkanie na Złocieniu. – Jest tutaj cisza i spokój – podkreśla. Zieleni jego zdaniem nie brakuje.
Nieprzyjemne zapachy? – Czasem czuć. Nie jest to bardzo uciążliwe. Nie wiem dokładnie, skąd ten smród. Pewnie z garbarni i oczyszczalni ścieków – twierdzi.
Zieleń
Pan Piotr mieszka na Złocieniu od 17 lat. Również zwraca uwagę na problematyczny wyjazd z osiedla.
– Z kolei między godziną 16 a 18 jest walka o miejsce parkingowe. Jedna spółdzielnia postawiła nawet ogrodzenie, bo mieszkańcy nowych bloków parkowali pod jej budynkami – dodaje.
Wskazuje, że starsze bloki zostały dobrze rozplanowane: odległości między nimi są wystarczające, więc sąsiad sąsiadowi nie zagląda przez okno. W przypadku nowych budynków jest już inaczej, a poza tym niektóre z nich powstały od strony autostrady i jest potworny hałas.
Pan Stanisław narzeka na to, że jest mało zieleni. Tramwaj na Złocień? – Marzenie – uśmiecha się, ale niespecjalnie wierzy w to, że kiedyś nowa linia tramwajowa powstanie.
Narzeka, że tuż pod jego oknami powstało boisko. – Nawet o godz. 23 młodzi grają w koszykówkę albo w piłkę nożną. Bardzo wcześnie wstaję do pracy, więc jest to uciążliwe – dodaje.
Tramwaj
Pan Robert właśnie wrócił z długiej podróży, ale znajduje czas na chwilę rozmowy. Na Złocieniu mieszka od 1995 roku.
– Kiedyś był większy spokój. Człowiek mieszkał jak na wsi – dodaje. – Ale tak naprawdę jedynym problemem jest dojazd do osiedla. Zrobili nam Domagały, jednak to kropla w morzu – nie ukrywa.
Nie uważa, żeby linia tramwajowa na Złocień była konieczna. Bardziej życzyłby sobie dodatkowych kursów autobusowych. – Mogłyby po prostu jeździć częściej – wskazuje.
Dodaje, że młode małżeństwa próbują walczyć o nowe miejsca do rekreacji. – Sąsiedzko jest tutaj w porządku. Nie można narzekać. Mamy dużo osób z Ukrainy, ale nie mogę o nich złego słowa powiedzieć. W sklepie nawet ze sobą porozmawiamy, zażartujemy – dodaje.
Kolejny mężczyzna ma tylko chwilę, bo się spieszy. – Mieszkam na Złocieniu od 2003 roku i pomieszkam tutaj jeszcze tylko pół roku – informuje.
Dlaczego? – Widzi pan, co się dzieje – wskazuje palcem na nieustannie przejeżdżające auta. – Kiedyś można było sobie spokojnie usiąść, przespacerować się, teraz wchodzi się pod koła – wskazuje.
– Budują się kolejne bloki. W planach są następne. To będzie katastrofa – nie ukrywa.
Narzeka też na to, że autobusy stoją w korkach.
A czy są jakieś plusy mieszkania na Złocieniu? – W końcu powstała szkoła, są przedszkola. Pociąg jest fajny. Wsiadam i w 10 minut jestem w centrum – dodaje.
Jest coś, co zatrzymałoby go na Złocieniu? – Nie. Pół roku pomieszkam i wyprowadzam się na inne osiedle. Wybrałem takie małe blokowisko, ale przynajmniej wokół już niczego nie zbudują – podsumowuje.
Wyjeżdżamy z osiedla wieczorem. Na szczęście nie ma już wówczas korków.
***
Inne artykuły w ramach naszego cyklu:
Przyszłość Płaszowa i Rybitw. Rady dzielnic zabierają głos
„Jeśli tego nie zrozumiemy, Płaszów i Rybitwy zostaną skazane na chaos”