„Potrzeba planu jest nagląca”. Urbanistka o Płaszowie i Rybitwach: rynek inwestycyjny nie lubi czekać

Płaszów i Rybitwy to teren o ogromnym potencjale, ale wciąż bez obowiązującego planu. Prof. Kinga Racoń-Leja w rozmowie z LoveKraków.pl o tym, jak pogodzić przemysł z mieszkaniami i niezbędną infrastrukturą.

Aleksandra Łabędź, LoveKraków.pl: Jak Pani zdaniem wygląda obecna sytuacja na terenie Płaszowa i Rybitw? Co uwarunkowało dzisiejszy stan tego obszaru?

Prof. Kinga Racoń-Leja, Kierownik Katedry Urbanistyki i Architektury Struktur Miejskich Politechniki Krakowskiej: Obecna sytuacja jest bardzo mocno uwarunkowana tym, co działo się na Rybitwach w ostatnich kilkunastu latach, czyli od momentu, kiedy ogłoszono konkurs „Nowa Huta Przyszłości” w 2012 roku. Wtedy narodziła się idea lokalizacji na tym obszarze zakładów przemysłowych. Założono, że obszar Nowej Huty Przyszłości, który mieści się już poza czwartą obwodnicą, będzie bardziej dogodną przestrzenią do zamieszkania, a teren Rybitw zostanie niestety oddany pod uciążliwy przemysł. 

Co jest dzisiaj głównym problemem, który stoi na przeszkodzie do zmian dla tej przestrzeni?

Główny problem polega na tym, iż nie udało się jak dotąd doprowadzić do uchwalenia całościowej koncepcji MPZP dla „Nowego Miasta”, które proponowało nowoczesną dzielnicę mieszkalno-usługową. W projekcie zakładano, że będzie tam mieszkać nawet 100 tysięcy mieszkańców. W ramach analiz wykonanych na Politechnice Krakowskiej, szacowaliśmy, że liczba ta będzie bliższa 60 tysięcy mieszkańców. Wciąż miała być to rozległa, nowa dzielnica Krakowa, w skali tak znacząca – jak kiedyś Nowa Huta. 

Do dzisiaj teren rozwija się bez spójnej koncepcji, w oparciu o cząstkowe inwestycje. Zaczęło się od Osiedla Złocień, który rozpoczął proces zabudowy tego terenu już lata temu. Od niedawna pojawia się nowa zabudowa, które systematycznie narasta, stopniowo wypełniając dziury pomiędzy przemysłem i tworząc niestety przestrzenie dalszych konfliktów. 

Prof. Kinga Racoń-Leja, Kierownik Katedry Urbanistyki i Architektury Struktur Miejskich Politechniki Krakowskiej
Prof. Kinga Racoń-Leja, Kierownik Katedry Urbanistyki i Architektury Struktur Miejskich Politechniki Krakowskiej

Potencjalnych wizji dla tego terenu było wiele?

Dwa lata temu z zespołem z Katedry Urbanistyki i Architektury Struktur Miejskich i Katedrą Architektury Krajobrazu z Wydziału Architektury i studentami z Politechniki Krakowskiej podjęliśmy temat zagospodarowania tego obszaru. Studenci pod naszym kierunkiem przygotowali szereg koncepcji. Projekt realizowali równolegle studenci z TU Dresden, przy współpracy z ENSA Strasbourg. Próbowaliśmy szukać nowych rozwiązań. Zaprezentowaliśmy koncepcje studialne przedstawicielom miasta, wspólnie  dyskutowaliśmy. Może jakimś pokłosiem tego jest koncepcja masterplanu, która się pojawiła się w zeszłym roku. Trzeba jednak pamiętać, że masterplan nie ma mocy prawnej.

Lepiej pracować na jednym dużym projekcie, czy walczyć z czasem i „składać puzzle”?

Czas niestety jest tutaj przeciwnikiem, ponieważ presja inwestycyjna jest w Krakowie bardzo silna. W związku z tym, jeśli nie będzie konkretnych ram przestrzennych, to sytuacja będzie się coraz bardziej komplikować. Gotowa jest już koncepcja Planu Ogólnego dla Krakowa, nie wiemy jeszcze co przyniesie ona dla tego obszaru.

Osobiście uważam, że potrzeba planu jest nagląca, a wszelkie nowe inwestycje powinny uwzględniać szereg brakujących tutaj usług, co jest absolutnie konieczne. Razem ze studentami mocno akcentowaliśmy brak dostępu do usług edukacyjnych, zdrowotnych, a przede wszystkim niewystarczający dostęp do transportu zbiorowego tego terenu. To bardzo poważny problem, który wymagałby zdecydowanych inwestycji i poszukiwania możliwości doprowadzenia linii transportu szybkiego, pozwalającego na powiązanie Płaszowa–Rybitw z centrum miasta.

Czyli Pani zdaniem jednym z kamieni milowych dla tej przestrzeni jest transport?

Na pewno tak.

Budynek krakowskich zakładów garbarskich
Budynek krakowskich zakładów garbarskich
Konrad Kozłowski/LoveKraków.pl

Jaka jest Pani idealna wizja dla tych terenów?

Jestem zwolenniczką urbanistyki procesowej, mniej formalnie traktujących proces projektowy. Uważam, że miasto jest obszarem, w którym można i należy próbować wypracować wspólne dla różnych interesariuszy rozwiązania. Tak jak wspominałam, na pewno brakuje przestrzeni publicznej. W naszych koncepcjach szukaliśmy nie tyle monumentalnego centrum, ale mniejszych subcentrów dzielnicowych.

Trzeba też ponownie przeanalizować możliwość dostępu dla transportu szybkiego. Może jeszcze raz rozważyć możliwość puszczenia na Rybitwy metra – na przykład naziemnego. Powiązanie metrem, z różnych względów zostało w najnowszej koncepcji niestety zaniechane. 

Wprowadzenie terenów zielonych, mogłoby stać się elementem izolującym przestrzenie od uciążliwego przemysłu i od nowych inwestycji mieszkaniowych. Problem dotyczy przede wszystkim składowiska odpadów, które na pewno należałoby w przyszłości próbować przenieść. 

Czy Pani zdaniem zabudowa w tym miejscu powinna iść jak najwyżej ku górze, czy jednak składać się z niskich i rozproszonych budynków?

Musimy pamiętać, że przestrzeń na Płaszowie–Rybitwach to teren podmokły. Nowe inwestycje w wysokie budynki mogą sytuację pogorszyć. Na sąsiadującym terenie Bieżanowa powodzie zdarzają się systematycznie. 

W ramach analiz wysokość planowanej zabudowy bardzo słusznie ograniczono. Pierwsze koncepcje mówiły o wysokości sięgającej 250 metrów. Po analizach panoram Krakowa zdecydowano, że 150 metrów (maksymalnie) będzie bardziej bezpiecznym rozwiązaniem. Musimy chronić zabytkowe centrum Krakowa, wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Unesco. W ramach wspomnianej koncepcji Planu Ogólnego, moim zdaniem bardzo słusznie, zakłada się że najwyższe budynki w mieście nie powinny przekraczać 55 metrów. 

Im większa intensywność zabudowy na Rybitwach, tym większe problemy komunikacyjne, tym bardziej zauważalne problemy z dostępem do usług. 

Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Ile według Pani potrzebujemy czasu, by zmienić ten teren?

To bardzo trudne pytanie, proces zabudowy postępuje niezależnie od podejmowanych działań planistycznych. Nieuchwalenie koncepcji MPZP dla „Nowego Miasta” pozostawiło przyszłość tego miejsca nierozstrzygniętą. Idea masterplanu pokazała kierunki rozwoju, ale nie jest obowiązującym kierunkiem. Tymczasem rynek inwestycyjny nie lubi czekać… 

Czy przemysł w tym miejscu to dzisiaj problem, czy wyzwanie dla urbanistów?

Funkcjonujący na terenie Rybitw przemysł stanowi dla tego obszaru realne wyzwanie. To przemysł stosunkowo nowy – inwestycje wciąż są w fazie rozwoju. Rewitalizacja terenów przemysłowych, którą w Polsce zintensyfikowaliśmy od lat 90. XX wieku obejmowała przemysł wygasający, duże huty, tereny pokopalniane, uwalniane w centrach obszary kolejowe. Przemysł na Płaszowie-Rybitwach nadal jest aktywny. Uciążliwe funkcje składowisk i przetwórstwa odpadów nie powinny stykać się z zabudową mieszkaniową. Podobny problem rodzi Zakład Oczyszczania Ścieków w Płaszowie, o rozległym zakresie oddziaływania zanieczyszczenia zapachem. 

Przenoszenie wymaga jednak rekompensat dla przedsiębiorców, którzy w swoje działania stosunkowo niedawno zainwestowali. Z drugiej strony rynek może sam kiedyś uregulować te zmiany. Rosnące ceny terenów pod inwestycje mieszkaniowe, przekształcenia funkcjonalne obszarów mogą w odległej czasowej perspektywie inicjować proces zmian. 

Osiedle Złocień
Osiedle Złocień
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Czy Kraków mierzył się już z podobnymi problemami?

Tak jak wspomniałam, procesy rewitalizacji obszarów poprzemysłowych następują w ramach zamykania zakładów produkcyjnych lub przenoszenia ich na obrzeża, albo już poza granice miast. W Krakowie wiele takich terenów uwolniliśmy przekształcając je na mniej lub bardziej udane obszary mieszkaniowe, czy usługowe. Wspomnieć możemy o Zabłociu, zakładach Bonarki, Grzegórzkach, dawnych terenach fabryki Wawel i wielu innych miejscach których transformacja dokonała się niemal na naszych oczach. 

Uwolnienie obszarów wokół Dworca Głównego pozwoliło na lokalizację centrum usługowego, otworzyło w sąsiedztwie przestrzeń dla nowych inwestycji mieszkaniowych. Znacznie trudniej przekształcenia następują na terenach skażonych, czego przykładem jest bardzo powoli dokonująca się restrukturyzacja Kombinatu w Nowej Hucie i wciąż odległa rewitalizacja otoczenia. 

Działania w zakresie rewitalizacji terenów poprzemysłowych nie są nowe. Mamy w tym obszarze spore doświadczenie i nowe instrumenty, wśród których nadzieje rodzi Zintegrowany Plan Inwestycyjny. Rośnie także rola procesów partycypacyjnych w projektowaniu urbanistycznym – zwiększając w przyszłości możliwość akceptacji planowanych działań przez mieszkańców. 

Ja osobiście mam nadzieję, że na Płaszowie–Rybitwach uda się doprowadzić do stworzenia nowoczesnej, atrakcyjnej i zielonej, mieszkaniowo-usługowej dzielnicy Nowego Miasta w Krakowie – choć jest to wciąż otwarte wyzwanie.

***

Inne artykuły w ramach naszego cyklu:

Rybitwy i Złocień czekają na drogi i tramwaj. Część planów wciąż na papierze

„Mamy spokój, jest normalnie”. Urzędnicy kontrolują, mieszkańcy odetchnęli z ulgą

Złocień marzy o tramwaju. Smród? Tylko sporadycznie

Przyszłość Płaszowa i Rybitw. Rady dzielnic zabierają głos

„Jeśli tego nie zrozumiemy, Płaszów i Rybitwy zostaną skazane na chaos”