Co wolno, a czego nie na terenie dawnego KL Plaszow? Dyskusja trwa

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl
Tym razem konsultacje społeczne w sprawie powstającego muzeum KL Plaszow dotyczyły regulaminu Muzeum – Miejsca Pamięci.

Lepiej widoczne oddzielenie terenu obozu, utworzenie ekspozycji w historycznym Szarym Domu znajdującym się od strony ul. Jerozolimskiej i w nowym budynku Memoriału od strony ul. Kamieńskiego to plany na upamiętnienie ofiar KL Plaszow. Według planów, od strony ul. Jerozolimskiej ma również powstać Centrum Edukacyjne.

Pielęgnując pamięć

Chociaż konkretnej daty powstania Muzeum – Miejsca Pamięci nie ma (wszystko zależy od rozmów na linii miasto – ministerstwo kultury), znamy już jego scenariusz. Muzeum Krakowa przygotowuje program i założenia, ale operatorem będzie nowa, specjalnie powołana jednostka.

Na terenie dawnego obozu nie będzie żadnych rekonstrukcji baraków, nie będzie też oświetlenia. Muzeum nie chce opowiadać o śmierci i cierpieniu drogą odtwarzania tamtych tragicznych czasów, a pielęgnować pamięć dzięki temu, co zostało. Dlatego też ścieżki obozowe zostaną zachowane, a istniejące relikty architektoniczne poddane konserwacji.

Obawy mieszkańców

Od początku pomysł utworzenia muzeum na terenie dawnego obozu budzi obawy mieszkańców. Z jednej strony chodzi o ograniczenie dostępu do otwartego, zielonego terenu, a z drugiej o wzmożony ruch turystyczny. Według szacunków Muzeum Krakowa, rocznie teren dawnego obozu może odwiedzać nawet pół miliona turystów.

Budowa kolejnych bloków, kursujące w rejonie terenu dawnego obozu autokary czy meleksy sprawiły, że okoliczni mieszkańcy mają nieraz spory problem z poruszaniem się w tym rejonie.

Mieszkańcy po raz kolejny zwracali uwagę na wycinkę drzew, jak i sposób upamiętnienia ofiar dawnego obozu koncentracyjnego. Wielu z nich chce jak najmniejszej ingerencji w teren dawnego obozu KL Plaszow i opowiada się za utworzeniem parku pamięci.

Przeciwnicy inwestycji utworzyli grupę „Stop Ogradzaniu Krzemionek”. Sprzeciwiają się przede wszystkim komercjalizacji turystycznej tego miejsca i zabrania jedynego terenu zielonego w tej okolicy.

Więcej >>> Jest scenariusz muzeum KL Plaszow. Mieszkańcy wolą park pamięci

KL Plaszow cmentarzem wojennym

Podczas poniedziałkowego spotkania w Muzeum Podgórza sporo czasu poświęcono tematyce dotyczącej cmentarzy wojennych. W myśl ustawy o ochronie grobów i cmentarzy wojennych, zalicza się do nich również teren byłego obozu. Za groby wojenne uznaje się miejsca spoczynku ofiar niemieckich i sowieckich, w tym cmentarzyska ich prochów.

– Na terenie Małopolski jest prawie 1260 obiektów. Teren dawnego niemieckiego obozu koncentracyjnego KL jest wpisany do ewidencji grobów i cmentarzy wojennych. Jeśli ktoś na cmentarzu wojennym nie zachowuje się z szacunkiem, są przewidziane sankcje karne. Taką osobę można ukarać mandatem w  wysokości do 500 zł – podkreślał Marcin Przewoźniak z Wydziału Rewaloryzacji Zabytków Krakowa i Dziedzictwa Narodowego Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego

Po odniesieniu do poobozowego terenu jako cmentarza wojennego, zaczęła się gorąca dyskusja. Padały słowa: „przez długi czas teren nie był zadbany”, „na tym terenie nie ma ani jednego grobu wojennego”, „tam nie ma grobów, są rozsypane prochy”.

Mieszkańcy zwracali uwagę, że temat cmentarza wojennego powinien pojawić się już podczas pierwszego spotkania konsultacyjnego.

Psy. Wyprowadzać czy nie?

Jednym z ważniejszych tematów była również kwestia wyprowadzania czworonogów na teren dawnego KL Plaszow.

– Żadnych ognisk, grillowania, alkoholu. O tym mowy nie ma. Wystarczy, że parę razy przejdzie straż miejska i to zniknie. Najwięcej jest tu spacerowiczów, którzy chodzą z dziećmi i psami. Czy komuś się to nie podoba? Żadnych libacji alkoholowych w tym miejscu nie ma – oceniła mieszkanka.

Od jednego z mieszkańców padła propozycja, aby w miejscach masowych mogił czy rozstrzelań nie było mowy o wyprowadzaniu psów, a miejsca te odpowiednio oznaczone. Zaproponował, aby w innych miejscach wyprowadzanie zwierząt było dozwolone, ale pojawił się nakaz sprzątania po czworonogach.

– Wielokrotnie spotkaliśmy turystów z Izraela, którzy spacerowali po terenie dawnego obozu ze swoim psem – zaznaczał ktoś inny.

Świadomość miejsca

Niektórzy uczestnicy spotkania zwrócili uwagę, że większość osób chyba nie zdaje sobie sprawy z historii tego miejsca.

– Nie wiemy o czym rozmawiamy. Przez cały czas padają hasła: „czy to jest cmentarz”, „co to ma wspólnego z czymś”. Jeżeli nawet jest świadomość dotycząca miejsc egzekucji, to mamy świadomość trzech miejsc egzekucji. Nie wiemy, gdzie znajdowały się prochy i szczątki, a gdzie nie. Wydaje nam się, że prochy nie są w ogóle związane z człowiekiem. Jeżeli rozmawiamy o paleniu ciał w Treblince, według ostatnich badań okazało się, że to nie były prochy, a niedopalone szczątki ciał – zabrał głos uczestnik spotkania. – Czy jeśli rozmawialibyśmy o Lesie Katyńskim, też wyznaczalibyśmy miejsca konkretnych grobów? Czy poza nimi chodzilibyśmy z psami? Wydaje mi się, że brak tu świadomości tego, o czym rozmawiamy.

W odpowiedzi pojawiły się głosy, że „trzeba czcić pamięć tych ludzi, a nie ich kości”.

– Minęło ponad 70 lat, tych ciał tam nie ma. Ciała przodków znajdują się w roślinach, drzewach, które tam rosną. Również w drzewach, które tam rosną, a mają zostać wycięte. Na tym terenie żyją zwierzęta. W jaki sposób lis chodzący po terenie obozu profanuje szczątki? – pytała uczestniczka spotkania.

Park pamięci?

Głos zabrała również obecna podczas spotkania konserwatorka dzieł sztuki mieszkająca w sąsiedztwie dawnego obozu KL Plaszow.

– Oburza mnie to, że chcemy zrobić jeszcze jeden cmentarz. Tu powinien powstać park pamięci. Sama widzę, jak spacerują tu mamy z dziećmi. Mój dziadek też był w tym obozie… Ale to jedyny teren zielony dla osób mieszkających tuż obok. To płuca naszego miasta. Zamkniemy ten teren i pozostanie betonowy Kraków. Jestem za tym, żeby ogrodzić kluczowe miejsca. To nie jest cmentarz w całości, tylko jakaś część tego terenu. Ale nie zabierajmy ludziom całego terenu, zróbmy tu alejki i ławki – apelowała.

Ogrodzenia nie będzie

W podobnym tonie wypowiedział się kolejny uczestnik spotkania, który postulował, aby miejsca rozstrzeliwań czy masowe groby wygrodzić, ale pozostałą część terenu zostawić ludziom.

– My żyjemy tam i chce się nas odciąć od terenu zielonego. Trzeba zrobić to tak, żeby nie zrobić krzywdy osobom żyjącym przy tym terenie – zwracał uwagę kolejny uczestnik spotkania.

Po raz kolejny uczestnicy spotkania poruszyli temat wyznaczenie terenu dawnego obozu. Przedstawiciele Muzeum Krakowa podkreślili, że nie zostanie on ogrodzony, a jedynie zaznaczony.

– Nie chcemy zamykać tego terenu. Będzie dostępny z każdej strony, nie planujemy ogrodzenia, tylko zaznaczenie granic terenu. Nie będzie zamknięty, a po ul. Abrahama będzie wolno chodzić – mówił Krzysztof Haczewski, rzecznik prasowy Muzeum Krakowa.

„Rozmawiajmy o stanie faktycznym”

–  Badania historyczne wskazują, że na tych 37 hektarach wydarzyła się omawiana historia. Musimy rozmawiać o stanie faktycznym. Architekt Borys Czarakcziew zwrócił uwagę, że teren jest wpisany do rejestru zabytków i cmentarz wojenny w rozumieniu ustawowym, nie potocznym – odpowiadał obecnym na spotkaniu dyrektor Muzeum Krakowa, Michał Niezabitowski. – Nasza wiedza rośnie wraz z badaniami archeologicznymi. Władze miasta po konsultacjach  z mieszkańcami uzgodnią, jak będzie wyglądało przyszłe muzeum.

Kolejne konsultacje odbędą się 16 grudnia o 17.30 w Muzeum Podgórza. Spotkanie będzie poświęcone zagadnieniom związanym z organizacją ruchu turystycznego na terenie dawnego obozu, jak i prawnej ochronie miejsc pamięci i cmentarzy wojennych.

Czytaj wiadomości ze swojej dzielnicy:

Podgórze
comments powered by Disqus