Deweloper boksuje się z urzędnikami. Los budynków przy Węgierskiej przesądzony?

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Przy ulicach Węgierskiej i Józefińskiej znajduje się sześć zabytkowych, ale zrujnowanych domów. Kiedyś zamieszkałe, później służące za lokale usługowe, teraz puste czekają na… Właśnie, nie wiadomo na co.

Ich właściciel – deweloper sam zgłosił się do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego z wnioskiem o nakaz rozbiórki. Sprzeciwił się temu – ale po terminie – Małopolski Wojewódzki Konserwator Zabytków.

Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego, który stwierdził, że PINB powinien prowadzić postępowanie na podstawie innego artykułu prawa budowlanego, w którym nie ma słowa o wyburzeniu.

Wojewódzki Sąd Administracyjny utrzymał w mocy, patrząc pod kątem formalnym, decyzję WINB i dopiero NSA kilkanaście dni temu uznał, że tak naprawdę PINB mógł prowadzić postępowanie w oparciu o artykuł dotyczący nakazu rozbiórki obiektu przy rzetelnej ocenie stanu technicznego nieruchomości i przy udziale wojewódzkiego konserwatora zabytków (o ile ten znów się nie spóźni). To w skrócie.

Wersja rozszerzona

W połowie 2019 roku aktywiści z jednego z podgórskich stowarzyszeń zastanawiali się, co stanie się m.in. z zajazdem „Pod Kotwicą”, który jest jednym z zespołu siedmiu budynków kupionych około 2017 roku przez dewelopera. Dziś wiadomo, że firma chce piętrową nieruchomość przerobić na obiekt mieszkalny. Prace są na ukończeniu.

– Dzięki wysiłkom architektów, współpracy z konserwatorem zabytków oraz doświadczonemu wykonawcy oddajemy przyszłym mieszkańcom nowoczesne miejsce do mieszkania z historyczną duszą – twierdzi deweloper w opisie planowanej inwestycji.

Co z resztą?

Oprócz „zajazdu” pozostaje sześć parterowych nieruchomości, które według właściciela nie nadają się nawet do remontu (świadczyła o tym również ekspertyza sporządzona przez rzeczoznawcę budowlanego na zamówienie firmy). W skrócie: stan techniczny budynków jest bardzo zły, zagrażają bezpieczeństwu, a ich remont jest nieopłacalny. Najlepiej byłoby je wyburzyć, a na miejscu postawić nowoczesne apartamenty.

We wrześniu 2019 roku firma złożyła wniosek do PINB-u o wydanie nakazu rozbiórki obiektów. Pod koniec tego samego miesiąca odbyły się oględziny nieruchomości.

Ustalono, że obiekty powstawały od XVIII do połowy XX wieku. „Stan budynków w ramach oceny wizualnej jest nieodpowiedni oraz może zagrażać bezpieczeństwu i zdrowiu oraz życiu ludzi przebywających w otoczeniu obiektów, a także zagrażają one mieniu tj. pojazdom pozostawionych przy chodniku na ulicach (…)”.

Zauważono zacieki, pęknięcia i zagrzybienia. –  Aktualny stan techniczny budynku wskazuje stan przedawaryjny – widnieje w dokumentacji sądowej.

W październiku nadzór budowlany zwrócił się o opinię do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Konserwator jednak się nie zgodził na wyburzenie. Uznał natomiast, że należy je zabezpieczyć i wyremontować. Stąd negatywna decyzja PINB na wniosek dewelopera.

Firma zaskarżyła decyzję do Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego, twierdząc, że stanowisko konserwatora zostało wydane po terminie (konkretnie spóźnienie wyniosło dwa dni).

Dodać należy, że równocześnie toczyła się odrębna sprawa administracyjna u wojewódzkiego konserwatora zabytków, który nie zgodził się na rozbiórkę obiektów. Decyzja ta została utrzymana w mocy w maju 2020 roku przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Nic nie ugrali

WINB uznał, że PINB powinien raz jeszcze rozpatrzyć sprawę. Inspektorat zwrócił uwagę, że wszczynając z urzędu postępowanie w sprawie nieodpowiedniego stanu technicznego budynku, PINB nie miał prawa występować do konserwatora zabytków o opinię.

Ostatecznie więc, kwestia nieruchomości powinna zostać rozpatrzona na podstawie art. 66 Prawa budowlanego, w którym nie ma mowy o rozbiórce obiektów, tylko o usunięciu nieprawidłowości.

Co na to sądy?

Takie rozstrzygnięcie nie mogło zadowolić dewelopera, który złożył skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Sędziowie jednak nie dopatrzyli się żadnych uchybień prawnych w decyzji Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego.

Pozostała ostatnia szansa, czyli skarga kasacyjna. W uzasadnieniu zarzutów skarżąca podkreśliła, że WINB i WSA błędnie ustalił, że postępowanie administracyjne zostało wszczęte i było prowadzone z art. 66 ust. 1 Prawa budowlanego („decyzja nakazująca usunięcie nieprawidłowości”).

– Powyższe jest efektem powierzchownej analizy akt sprawy i skrajnie formalistycznego podejścia, z którymi nie można się zgodzić. Rzetelna analiza akt sprawy bowiem dowodzi, że postępowanie dotyczyło zasadności zastosowanie art. 67 p.b. [nakaz rozbiórki obiektu] – czytamy w uzasadnieniu wyroku NSA.

Skarżący przekonywał, że zostały spełnione wszystkie formalności związane z artykułem dotyczącym nakazem rozbiórki obiektu.

Naczelny Sąd Administracyjny uwzględnił skargę. Tyle że nie oznacza to, iż budynki są skazane na rozbiórkę. Sąd podkreśla, że ocenia legalność działań organów, a nie zastępuje je.

I tak, po pierwsze PINB mógł działać na podstawie art. 67 prawa budowlanego. Po drugie, dalsza ścieżka formalnoprawna została wypełniona: ustalono przyczyny nieprzeprowadzenia remontu przez właściciela, dokonano oględzin stanu technicznego i przeprowadzono rozprawę. Zdanie konserwatora nie powinno być brane pod uwagę jako wniesione po terminie.

– Nie oceniając zatem trafności rozstrzygnięcia organu I instancji stwierdzić należy, że od strony proceduralnej sprawa była prowadzona prawidłowo – uznał NSA.

Jednocześnie NSA stwierdził, że „domaganie się przez organ odwoławczy zmiany trybu prowadzonego przez organ I instancji postępowania na art. 66 ust. 1 Prawa budowlanego jest merytorycznym ingerowaniem w sprawę, bo zmieniają się przesłanki wydania rozstrzygnięcia na innej niż dotychczasowa podstawa prawna”.

–Jeśli organ odwoławczy uważał, że postępowanie było prowadzone w innym trybie to mógł (…) uchylić zaskarżoną decyzję w całości lub części i orzec merytorycznie w tym zakresie. Decydując się jednak na rozstrzygnięcie kasatoryjne nie wykazał podstaw prawnych ku temu – twierdzi sąd.

NSA podkreślił, że „przesłanką wydania decyzji nakazującej rozbiórkę jest wyłącznie stwierdzenie przez organ administracji niemożności remontu, odbudowy lub wykończenia z przyczyn technicznych nie zaś z jakichkolwiek innych przyczyn w tym np. z powodu nieopłacalności remontu”.

Czytaj wiadomości ze swojej dzielnicy:

Podgórze
comments powered by Disqus