Były premier do Konfederacji: próbowaliście ustawiać się w roli szefa całej prawicy

Zamieszanie z podpisami na listach poparcia wywołało falę komentarzy. Komisja wyborcza nie zarejestrowała ostatecznie m.in. kandydata Konfederacji. Sprawę skomentował były premier Polski Mateusz Morawiecki.

Zabrakło ponad stu głosów

Miejska Komisja Wyborcza odmówiła rejestracji kandydatury Bartosza Bocheńczaka, który chciał wystartować w przedterminowych wyborach na prezydenta Krakowa.

Po sprawdzeniu podpisów zabrakło mu 122 ważnych głosów poparcia.

Sprawa wywołała emocje, również w kwestii procedur wyborczych.

Problemy z podpisami

Na komentarz zdecydował się m.in. lider Krakowa dla Mieszkańców Łukasz Gibała, któremu udało się zarejestrować.

Na wstępie zauważył, że brak rejestracji kandydata Konfederacji zmienia obraz kampanii, ale też pokazuje systemowy problem.

Jedna z większych partii nie będzie miała reprezentanta, a nie brakuje jej przecież wyborców. Przy obecnych przepisach kandydaci nie mogą być pewni rejestracji. Nie mają możliwości sprawdzenia, ile zebranych podpisów jest prawidłowych i mogą jedynie ufać, że osoba wpisująca swoje dane zostanie przez komisję zakwalifikowana pozytywnie.
Łukasz Gibała w mediach społecznościowych

Dodał, że czas zmienić przepisy. Jego zdaniem trzeba je urealnić i uwspółcześnić, choćby z wykorzystaniem aplikacji mObywatel.

Łukasz Gibała ogłasza swój start w wyborach na Prezydenta Miasta
Łukasz Gibała ogłasza swój start w wyborach na Prezydenta Miasta
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Przypomnijmy, że Gibała również miał problem ze zbiórką podpisów. Pierwotnie komisja odmówiła przyjęcia jego kandydatury po sprawdzeniu dostarczonych list poparcia.

Jak wynikało z komunikatu, najczęstszym problemem był brak słowa „Kraków” w adresie zamieszkania osób podpisujących listy.

Ostatecznie Gibała dostarczył kolejne podpisy i został zarejestrowany.

Samodzielny start

Przypadek Bartosza Bocheńczaka skomentował też były premier Polski Mateusz Morawiecki. Stwierdził że to, co wydarzyło się w Krakowie, trudno uznać za normalne.

Kandydat prowadzi kampanię, zbiera podpisy z dużym zapasem, a ostatecznie nie może wystartować. Niezależnie od politycznych sympatii: taka sytuacja powinna skłaniać do refleksji nad tym, czy procedury wyborcze faktycznie służą obywatelom.
Mateusz Morawiecki na X

Zauważył, że Konfederacja zdecydowała się na samodzielny start. – Szkoda, że wyborcy nie będą mogli tej kandydatury ocenić przy urnach – dodał polityk.

– Ostatnio coraz częściej próbowaliście ustawiać się w roli szefa całej prawicy. Spokojnie. Na takie rozstrzygnięcia przyjdzie jeszcze czas. Polityk to nie konkurs na to, kto głośniej ogłosi się liderem – podkreślił Morawiecki.

Przedterminowe wybory prezydenta Krakowa odbędą się 27 września.