Były premier do Konfederacji: próbowaliście ustawiać się w roli szefa całej prawicy
Zabrakło ponad stu głosów
Miejska Komisja Wyborcza odmówiła rejestracji kandydatury Bartosza Bocheńczaka, który chciał wystartować w przedterminowych wyborach na prezydenta Krakowa.
Po sprawdzeniu podpisów zabrakło mu 122 ważnych głosów poparcia.
Sprawa wywołała emocje, również w kwestii procedur wyborczych.
Problemy z podpisami
Na komentarz zdecydował się m.in. lider Krakowa dla Mieszkańców Łukasz Gibała, któremu udało się zarejestrować.
Na wstępie zauważył, że brak rejestracji kandydata Konfederacji zmienia obraz kampanii, ale też pokazuje systemowy problem.
Dodał, że czas zmienić przepisy. Jego zdaniem trzeba je urealnić i uwspółcześnić, choćby z wykorzystaniem aplikacji mObywatel.
Przypomnijmy, że Gibała również miał problem ze zbiórką podpisów. Pierwotnie komisja odmówiła przyjęcia jego kandydatury po sprawdzeniu dostarczonych list poparcia.
Jak wynikało z komunikatu, najczęstszym problemem był brak słowa „Kraków” w adresie zamieszkania osób podpisujących listy.
Ostatecznie Gibała dostarczył kolejne podpisy i został zarejestrowany.
Samodzielny start
Przypadek Bartosza Bocheńczaka skomentował też były premier Polski Mateusz Morawiecki. Stwierdził że to, co wydarzyło się w Krakowie, trudno uznać za normalne.
Zauważył, że Konfederacja zdecydowała się na samodzielny start. – Szkoda, że wyborcy nie będą mogli tej kandydatury ocenić przy urnach – dodał polityk.
– Ostatnio coraz częściej próbowaliście ustawiać się w roli szefa całej prawicy. Spokojnie. Na takie rozstrzygnięcia przyjdzie jeszcze czas. Polityk to nie konkurs na to, kto głośniej ogłosi się liderem – podkreślił Morawiecki.
Przedterminowe wybory prezydenta Krakowa odbędą się 27 września.