„Epidemia kolesiostwa” wraca w Krakowie. Owca uderza w ekipę Piątkowskiej
Przechowalnia dla kolegów
Argumentem za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta drugiego największego miasta w Polsce była m.in. tzw. epidemia kolesiostwa.
Mieszkańcy i społecznicy krytykowali polityka Platformy Obywatelskiej za to, że obsadza stanowiska w miejskich strukturach kolegami z partii.
Tzw. epidemia kolesiostwa stała się jednym z kluczowych tematów w kampanii referendalnej.
Teraz powróciła przy okazji zbliżających się wielkimi krokami przedterminowych wyborów na prezydenta Krakowa. Sprawę odgrzała Aleksandra Owca, kandydatka partii Razem.
Na czym polega jej zdaniem epidemia kolesiostwa?
– Radni pracujący w kilku województwach, partyjni działacze w poszczególnych spółkach – wskazywała w debacie „Super Expressu”, w której wzięła też udział Monika Piątkowska: popierana m.in. przez premiera Polski Donalda Tuska. Owca zwróciła się bezpośrednio do niej:
– Mówiła pani o zatrudnianiu ekspertów. Moje pytanie jest proste: czy gdyby została pani prezydentką, to czy zwolni pani tych ludzi, partyjnych działaczy, którzy za siedzenie na kanapie pobierają publiczną pensję, czy może będzie pani kontynuować epidemię kolesiostwa? – dopytywała Piątkowską Aleksandra Owca.
– Cudowne pytanie, ślicznie dziękuję – odpowiedziała senatorka.
Epidemię kolesiostwa określiła mianem dętej afery. Zapewniła, że chce współpracować z fachowcami oraz ekspertami ze świata biznesu, nauki, ale także z pracownikami krakowskiego magistratu i spółek miejskich, którzy, jak podkreśliła, przez lata pracowali dla Krakowa.
– Dokonam przeglądu. Jeśli będą takie osoby, o których pani radna powiedziała, bez względu na to, czy mają legitymację, czy jej nie mają, które nie pracują i siedzą na kanapie, to takie osoby na pewno ze mną pracować nie będą – zapewniła Piątkowska.
– To jest niesamowita bajka, biorąc pod uwagę, że szef pani sztabu jest radnym miasta i równocześnie ma stołki w dwóch różnych województwach – zripostowała radna Owca.
Miała na myśli Piotra Moskałę, wiceprzewodniczącego klubu Koalicji Obywatelskiej w Radzie Miasta Krakowa.
Przebywa na bezpłatnym urlopie
Z oświadczenia majątkowego, które radny Moskała złożył na koniec 2025 roku wynika, że jest zatrudniony m.in. w Instytucie Zootechniki – Państwowym Instytucie Badawczym. Wskazał jednak, że przebywa tam na bezpłatnym urlopie.
– Zatem nie pobieram z instytutu żadnego wynagrodzenia – zapewnił nas Moskała.
Wskazał, że został w nim zatrudniony w 2008 roku.
– Przez 17 lat przechodziłem kolejne szczeble pracy zawodowej, począwszy od stanowiska młodszego specjalisty aż do stanowiska pełnomocnika dyrektora ds. komunikacji – dodaje.
– Nie jest więc prawdą, jak próbują sugerować niektóre osoby, że zostałem zatrudniony w instytucie po ostatnich wyborach – podkreśla radny.
Zauważa, że w 2008 roku wziął udział w otwartym naborze.
– W wyniku tego naboru zostałem zatrudniony z wynagrodzeniem w wysokości 1600 zł brutto – wskazuje.
Nikt nie proponował mu pracy
Z oświadczenia wynika, że Piotr Moskała jest też członkiem zarządu Małopolskiej Hodowli Roślin.
W efekcie postępowania został powołany na stanowisko członka zarządu.
– Nie mam wiedzy, które konkretnie przesłanki przesądziły o wyborze mojej kandydatury, ponieważ postępowanie kwalifikacyjne było prowadzone przez komisję i to ona dokonywała oceny kandydatów – zapewnia nas radny.
– Mogę natomiast wskazać, z jakim wykształceniem i doświadczeniem przystępowałem do konkursu. Mam ponad 20-letnie doświadczenie zawodowe w sektorze rolniczym, a także w zarządzaniu i nadzorze – podkreśla.
Piotr Moskała ukończył m.in. pięcioletnie, dzienne studia magisterskie na Wydziale Ogrodniczym Akademii Rolniczej w Krakowie.
Nie widzi żadnych podstaw do twierdzenia, że o jego powołaniu zdecydowały „znajomości”.
W oświadczeniu majątkowym za 2025 rok podał, że jako członek zarządu MHR osiągnął dochód w wysokości ponad 252 tys. złotych.
Zasiadał w radzie nadzorczej
Skąd w wypowiedzi Aleksandry Owcy mowa o dwóch województwach?
Z pomocą znów przychodzi oświadczenie majątkowe: krakowski radny wpisał tam, że jest też członkiem rady nadzorczej Zakładu Doświadczalnego Instytutu Zootechniki PIB – Kołbacz.
To spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Zakład znajduje się na terenie gminy Stare Czarnowo w województwie zachodniopomorskim.
– Funkcja członka rady nadzorczej Zakładu Doświadczalnego była naturalnie związana z moją aktywnością zawodową w Instytucie Zootechniki. Funkcję tę przestałem pełnić ponad pół roku temu – zauważył Moskała.
W oświadczeniu za 2025 roku podał, że jako członek rady nadzorczej osiągnął dochód w wysokości ponad 53 tys. złotych.
Piotr Moskała zaznacza: – Nie zamierzam wdawać się w polemikę z krytyką opartą na domysłach i insynuacjach. Ja opieram się na faktach i do faktów się odnoszę. Każdy może to zweryfikować.
Zapewnia, że Małopolska Hodowla Roślin jest jego jedynym miejscem pracy zawodowej.
– Pojawiające się sugestie, że „mam stołki w dwóch różnych województwach”, są po prostu nieprawdziwe – dodaje radny.
Odbiera je jako próbę zdyskredytowania go w związku z pełnioną funkcją szefa sztabu wyborczego Moniki Piątkowskiej.
Nie widzi również podstaw do łączenia jego zatrudnienia z tym, kto sprawuje władzę w Krakowie czy w Polsce.

Spięcie między Owcą a Piątkowską
W trakcie debaty Aleksandra Owca kontynuowała:
– Mamy epidemię, a pani nie odpowiedziała na pytanie, czy osoby takie jak pani szef sztabu zachowują się etycznie i czy jest dla nich miejsce w pani towarzystwie.
Po chwili przyniosła biały stołek, który położyła obok Moniki Piątkowskiej. Senatorka skrytykowała takie zachowanie i wyraziła nadzieję, że ktoś z prowadzących „gadżet” zabierze.
W odpowiedzi na nasze pytania Aleksandra Owca zauważa, że radny Moskała był bohaterem artykułu „Gazety Wyborczej” pt. „Tłuste koty koalicji w Krakowie. Działacze PO i PSL z wysokimi pensjami”, który ukazał się 6 października 2025 roku.
– Z tego samego artykułu dowiedzieliśmy się, że przewodniczący Rady Miasta Krakowa ma stanowiska w trzech publicznych jednostkach w dwóch województwach, a inni radni Koalicji Obywatelskiej mają zatrudnienie m.in. w Kopalni Soli w Wieliczce czy GDDKiA – dodaje Owca.
– Te działania nie są oczywiście nielegalne, ale są moim zdaniem przykładami obrzydliwego zepsucia polskiej polityki, gdzie zwycięzcy wyborów traktują powierzony sobie w opiekę majątek publiczny jak paśnik dla kolegów – przekonuje.
Przyznaje, że oczywiście „nie da się wszystkich tych patologii wyciąć z poziomu miasta”.
– Jako Razem postulujemy np. całkowitą likwidację rad nadzorczych w spółkach samorządowych, ale to wymaga zmian ustawowych – wskazuje radna.
Jednocześnie zapewnia, że na poziomie miasta są możliwe konkretne rozwiązania.
Twierdzi, że jeśli zostanie prezydentką, wprowadzi przejrzyste rekrutacje na miejskie stanowiska i skończy z zatrudnianiem radnych w miejskich spółkach i instytucjach.