Miało być wielką wizytówką poprzedniego prezydenta. Teraz miasto szuka pieniędzy

Jeden z najbardziej zabetonowanych węzłów przesiadkowych w Krakowie nie będzie już wyspą ciepła. Tylko kiedy? Ambitne plany zazielenienia Ronda Mogilskiego napotykają na wiele kłopotów.

Projekt „Zielone Rondo Mogilskie” wciąż znajduje się w fazie koncepcji. Jeszcze w kwietniu słyszeliśmy, że „trwają prace nad jego analizą i opracowaniem materiałów do ogłoszenia zamówienia publicznego”. Wówczas w krakowskim magistracie zapewniano nas, że w „najbliższym czasie nastąpi wyłonienie wykonawcy w zakresie opracowania dokumentacji projektowej oraz uzyskanie ostatecznej decyzji o pozwoleniu na budowę”. Za termin ogłoszenia zamówienia podawano II kwartał.

Gdy dzisiaj pytamy w krakowskim magistracie, co dotychczas udało się zrobic w tej sprawie, Piotr Subik z biura prasowego UMK wyjaśnia, że miasto zamierza powalczyć o unijne dotacje z programu FEnIKS. Pozyskaniem zewnętrznych pieniędzy na zazielenienie ronda ma zająć się Zespół Ogrodniczki Miejskiej.

Jednocześnie w urzędzie cały czas padają zapewnienia, że głównym celem tego projektu jest zerwanie z betonem, posadzenie dających cień drzew w sercu jednego z najważniejszych węzłów przesiadkowych w mieście, a także stworzenie przestrzeni do złapania chwili wytchnienia.

 Wszystko po to, by ograniczyć „miejską wyspę ciepła” i poprawić komfort pasażerów.

XIX-wieczny bastion stawia granice

Równolegle z wyzwaniami finansowymi urzędnicy muszą zmierzyć się z twardymi wytycznymi służb konserwatorskich, o których pisaliśmy już wiosną. Teren przeznaczony pod zieleń leży bowiem w obrębie XIX-wiecznych fortyfikacji (Bastion V Lubicz).

Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Krakowie nakazał dostosowanie projektu do uwarunkowań historycznych i kategorycznie wykluczył możliwość prowadzenia nasadzeń na zachowanych reliktach fortyfikacji. 

Rondo Mogilskie
Rondo Mogilskie
Krzysztof Kalinowski/Lovekrakow.pl

Z kolei w miejscach dopuszczonych do zieleni nakazał stosowanie gatunków rodzimych, nawiązujących do charakteru obiektów fortecznych. Służby zaleciły m.in. odejście od popularnych platanów na rzecz lip, głogów, klonów, róż czy śliw – o ile nie będą one kolidować z reliktami fortyfikacji

Rekomendowano przeprowadzenie analiz kompozycyjnych, widokowych oraz historyczno-archeologicznych przed opracowaniem docelowej koncepcji zagospodarowania terenu.
Jan Kozakowski, rzecznik prasowy WUOZ

Wówczas przedstawiciel urzędu tłumaczył nam, że wydane stanowiska miały na celu określenie zaleceń konserwatorskich odnośnie planowanego zadania. 

Po przedstawieniu projektu zagospodarowania z wniesionymi uwagami konserwatorskimi, zostanie wydane ostateczne stanowisko urzędu.
Rzecznik WUOZ

Papiery wciąż nie trafiły do konserwatora

Sprawa utknęła jednak na etapie uzgodnień. Jak poinformował nas na początku września Jan Kozakowski, od maja do urzędu nie wpłynęły żadne nowe dokumenty ze strony miasta.

Od 5 maja 2026 r. do właściwych komórek merytorycznych urzędu nie wpłynęła żadna nowa dokumentacja dotycząca przedmiotowego zamierzenia. W związku z tym inwestycja nie została ostatecznie uzgodniona przez Małopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.
Jan Kozakowski

Rzecznik dodał też, że aktualne pozostają majowe zalecenia, w tym nakaz przeprowadzenia analiz kompozycyjnych, widokowych i historyczno-archeologicznych przed przygotowaniem docelowej koncepcji zagospodarowania.

– Ostateczne stanowisko urzędu będzie możliwe po przedłożeniu odpowiedniej dokumentacji projektowej, uwzględniającej wskazane uwarunkowania i zalecenia konserwatorskie, co leży po stronie właściciela nieruchomości – podsumował Kozakowski.