„Nie da się nie zmieniać”. Nowa linia tramwajowa uruchomiła lawinę

Otwarcie nowej trasy tramwajowej do Mistrzejowic oznacza zmiany nie tylko na kilku liniach, ale w całym układzie komunikacji miejskiej. Skąd wzięły się proponowane zmiany i co mają oznaczać dla pasażerów?

Dlaczego uruchomienie jednego odcinka torowiska oznacza przebudowę połączeń w niemal całym Krakowie? To jedno z pytań, które padło podczas debaty zorganizowanej po prezentacji nowej siatki komunikacji miejskiej. W dyskusji uczestniczyli dr inż. Marek Bauer z Politechniki Krakowskiej, dr Jacek Mosakowski z Platformy Komunikacyjnej Krakowa oraz Aleksandra Krogulec z Zarządu Transportu Publicznego.

„Nie da się nie zmieniać”

Zdaniem Marka Bauera zmiany w komunikacji miejskiej są nieuniknione, nawet wtedy, gdy nie powstają nowe linie tramwajowe.

– Nie da się nie zmieniać. W transporcie zmiany są naturalną częścią procesu, który właściwie nigdy się nie kończy. Zmieniają się potrzeby przewozowe mieszkańców, powstają nowe osiedla, nowe miejsca pracy i zmieniają się kierunki podróży – powiedział.

Jak podkreślał, nowa trasa do Mistrzejowic daje możliwość nie tylko lepszej obsługi rozwijających się osiedli, ale również uporządkowania całej sieci połączeń. Jego zdaniem właśnie dlatego zmiany obejmują nie tylko tramwaje, lecz także autobusy.

Ekspert Politechniki zwrócił też uwagę, że projekt nowej siatki przygotowano na podstawie kompleksowych badań ruchu, które pokazują nie tylko liczbę pasażerów, ale również kierunki ich podróży i rzeczywiste potrzeby transportowe mieszkańców.

dr inż. Marek Bauer
dr inż. Marek Bauer
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

„Nie można zmienić jednego miejsca”

Dlaczego korekty objęły także rejony oddalone od nowej trasy? Aleksandra Krogulec z ZTP przekonywała, że komunikacja miejska działa jak jeden organizm.

– Sieć transportowa jest układem powiązanych ze sobą połączeń. Nie można wprowadzić zmian w jednym miejscu, nie wpływając na inne. Dlatego do nowej trasy musieliśmy podejść kompleksowo i spojrzeć na potrzeby całego miasta – mówiła.

Jak dodała, wykorzystano okazję, by wprowadzić także zmiany, o które od dłuższego czasu wnioskowali mieszkańcy.

– Chcieliśmy wykorzystać ten moment, żeby wzmocnić miejsca, które już wcześniej wymagały zmian albo nowych relacji, o które wnioskowali mieszkańcy – podkreśliła.

Aleksandra Krogulec
Aleksandra Krogulec
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

„40 milionów to solidny zastrzyk”

Zdaniem Jacka Mosakowskiego z Platformy Komunikacyjnej Krakowa kluczowe znaczenie ma decyzja o zwiększeniu finansowania komunikacji miejskiej.

– Nowych tras nie można otwierać bez zwiększenia budżetu. W przeszłości często kończyło się to zabieraniem kursów w jednym miejscu, żeby dołożyć je w innym. Tutaj miasto przeznacza dodatkowe 40 mln zł. To solidny zastrzyk i pasażerowie mają to odczuć – ocenił.

Jak zaznaczył, dzięki temu możliwe było nie tylko uruchomienie nowych połączeń, ale także zwiększenie częstotliwości kursowania na już istniejących liniach.

– „Ósemka” co pięć minut czy „dwudziestka” co pięć minut to naprawdę duża zmiana. Takie linie zachęcają do korzystania z komunikacji miejskiej – stwierdził.

Jacek Mosakowski
Jacek Mosakowski
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

„Dla części pasażerów będzie to rewolucja”

Mosakowski zwrócił uwagę, że największą zmianę odczują mieszkańcy korzystający dziś z autobusów w rejonie nowej trasy tramwajowej.

– Dla pasażerów, którzy do tej pory korzystali z autobusów, będzie to rewolucja. Zamiast stać w korkach i jechać opóźnionymi autobusami, dostaną połączenie tramwajowe – powiedział.

Podobnie ocenił to Marek Bauer. Jak podkreślił, z punktu widzenia pasażera najważniejsze jest skrócenie całkowitego czasu podróży.

– Nie chodzi o to, żeby sam przejazd tramwajem trwał dwie minuty krócej, ale żeby cała podróż – od drzwi do drzwi – była szybsza i bardziej przewidywalna – zaznaczył.