Polonia złamała Puszczę. Obustronny niedosyt po derbach z udziałem Hutnika
Kluby z Niepołomic i Nowej Huty w poprzednim sezonie utrzymały się w swoich ligach. Latem w obu doszło do licznych zmian kadrowych. W Puszczy nie były tak liczne jak po spadku z ekstraklasy, ale drużyna jest w trakcie kolejnej zmiany. Hutnik stracił kilka ważnych ogniw, ruch był duży i ma jeszcze młodszy skład. Wyjątkiem jest 36-letni boiskowy wyjadacz Marcin Budziński.
Puszcza – Polonia 0:1. Przełamanie Czarnych Koszul
Na start I ligi do Niepołomic przyjechała Polonia, która dwa miesiące temu rywalizowała w barażach o ekstraklasę. Odpadła w półfinale z Wieczystą Kraków, po czym w zespole ze stolicy zmienił się trener. Do klubu z ul. Konwiktorskiej wrócił Piotr Stokowiec, który kiedyś w rozmowie z kibicami użył niefortunnych słów o Niepołomicach, za co później przeprosił.
Mocno przetrzebiony kontuzjami zespół Polonii przełamał dwie niekorzystne serie. Dzięki bramce Simona Skrabba z rzutu wolnego wygrał 1:0 i po raz pierwszy od 2019 roku rozpoczął sezon od zwycięstwa. Przyjezdnym udało się także pokonać niewygodnego rywala z Małopolski. W pięciu poprzednich meczach z Puszczą zanotowali cztery porażki i remis.
Puszcza znów w budowie
Tomasz Tułacz, trener Puszczy, był rozczarowany wynikiem niedzielnego spotkania. Podkreślił jednak, że zespół znów jest budowany i forma może być różna, co pokazał pierwszy występ.
– Polonia więcej operowała piłką, stworzyła do przerwy sytuację bramkową, której nie wykorzystała po szybkim ataku. My nie stworzyliśmy właściwie żadnej okazji, więc obiektywnie rzecz ujmując mogliśmy tylko powalczyć o punkt. Strzał, który zawodnik oddał z wolnego, był bardzo wysokiej jakości – mówił Tułacz.
Brak zagrożenia ze strony Puszczy szkoleniowiec tłumaczył brakiem automatyzmów i odpowiedniego timingu.
W 2. kolejce Żubry czeka wyjazdowe spotkanie z Pogonią Grodzisk Mazowiecki, która na inaugurację pokonała spadkowicza z ekstraklasy Lechię Gdańsk 3:0.
Puszcza Niepołomice – Polonia Warszawa 0:1 (0:0)
Bramka: Skrabb (84.).
Sandecja – Hutnik 0:0. Zabrakło goli
Wiosną Hutnik rozgrywał w Nowym Sączu dobre spotkanie, ale je przegrał. W niedzielę z trudnego terenu wywiózł punkt. Do przerwy Mateusz Sowiński trafił w słupek. Była to jednak mniej emocjonująca połowa drugoligowych derbów Małopolski.
Rafał Smalec, trener Sandecji, nie był zadowolony z postawy drużyny w pierwszej odsłonie. Wskazywał, że gospodarzom brakowało konkretów. Po zmianie lepiej prezentował się Hutnik, a Sandecja potrafiła odpowiedzieć dzięki zmiennikom. O brak goli zadbali bramkarze. Dobrze spisywali się Karol Szymkowiak i debiutujący w krakowskiej ekipie Mateusz Mędrala.
– Był to naprawdę niezły mecz dla kibica. Obfitował w dużą liczbę sytuacji Sandecji i naszych. Było widać, że dwa zespoły schodziły z boiska z dużym niedosytem – komentował Krzysztof Świątek, trener Hutnika.
Uznał, że punkt zdobyty na inaugurację był dobrym wynikiem. Wskazywał na klasę rywala, grę na nowoczesnym stadionie oraz atmosferę stworzoną przez ponad osiem tysięcy kibiców.
W weekend Hutnik wróci na swój obiekt. Na Suchych Stawach podejmie Świt Szczecin.
Sandecja Nowy Sącz – Hutnik Kraków 0:0