Rządowy raport potwierdza: budowa metra w Krakowie ma uzasadnienie
Furtka do inwestycji
Centrum Unijnych Projektów Transportowych, czyli rządowa jednostka odpowiedzialna za ocenę największych inwestycji w kraju, opublikowała kluczowy raport. Z analizy wynika, że Kraków i Warszawa to obecnie jedyne polskie miasta, w których budowa bezkolizyjnego systemu szynowego ma uzasadnienie funkcjonalne oraz ekonomiczne.
– Zaprezentowany raport daje Krakowowi niezwykle silny, obiektywny mandat do budowy metra, plasując nasze miasto – zaraz po Warszawie – na pierwszym miejscu w Polsce pod względem potencjału transportowego dla rozwoju bezkolizyjnego metra – podkreśla prof. Andrzej Szarata, rektor Politechniki Krakowskiej i przewodniczący rady ds. budowy metra.
Jak wskazuje analiza, w obliczu historycznej zabudowy i ogromnych odległości między osiedlami, podziemna kolej to najlepszy sposób na rozładowanie krakowskich korków.
Kraków zdecydował się na budowę tzw. lekkiego metra. Pociągi mają być w pełni zautomatyzowane, a stacje nieco krótsze niż w tradycyjnych systemach. To rozwiązanie ma obniżyć koszty budowy i codziennego utrzymania.
Według prognoz krakowskie metro mogłoby przewozić 280 tysięcy pasażerów dziennie, co stawiałoby miasto w europejskiej czołówce tego typu inwestycji.
Unijne pieniądze i nauczka z błędów
Budowa metra będzie wiązała się z wydatkiem rzędu kilkunastu miliardów złotych. W przypadku budowy II linii metra w Warszawie, znaczną część kosztów pokryto z funduszy Unii Europejskiej.
Na podstawie tych doświadczeń władze Krakowa planują realizację projektu w sposób, który ma ograniczyć podział inwestycji na liczne, realizowane przez wiele lat etapy.
– Już teraz usilnie zabiegamy, aby mieć możliwość pozyskania finansowania na całość inwestycji - nie oznacza to oczywiście, że w ramach prac budowlanych nie będzie etapowania, ale umożliwi to znacznie bardziej racjonalne zaplanowanie całej inwestycji. I oczywiście ograniczy koszty – wyjaśnia Marek Grochowicz, wicedyrektor Wydziału Strategii i Funduszy Europejskich krakowskiego magistratu.
Aby skutecznie sięgnąć po europejskie fundusze, miasto musi przygotować pełną dokumentację. W związku z tym trwają przetargi warte blisko 200 milionów złotych na opracowanie niezbędnych analiz. Urzędnicy przekonują, że sprawnie poprowadzony projekt nie musi trwać dwóch dekad.
Kiedy ruszą prace?
Otwartym pytaniem pozostaje jednak harmonogram prac, wokół którego toczą się dyskusje w krakowskim magistracie.
Poprzednie władze miasta z odwołanym prezydentem Aleksandrem Miszalskim zakładały rozpoczęcie budowy około 2030 roku.
Z kolei obecny pełniący obowiązki prezydenta Stanisław Kracik ocenił, że z jego doświadczenia realny termin wbicia pierwszej łopaty to dopiero lata 2040-2045.
W sierpniu do kwestii terminów odniósł się premier Donald Tusk, zapewniając, że pieniądze ze strony rządu będą dostępne, gdy tylko miasto skompletuje wszystkie niezbędne zgody środowiskowe i dokumentację projektową.