Sławomir Peszko: Większość celów udało się zrealizować

Choć klub jest coraz bardziej rozpoznawalny, to dobry piłkarz zawsze będzie drogi – wiceprezes Wieczystej Kraków Sławomir Peszko mówi o ostatnich miesiącach i przygotowaniach do meczu z Lechem Poznań.

Okres transferowy bardzo pana męczy?

Sławomir Peszko: Nie, bo byłem do niego dobrze przygotowany przez dział skautingu. Większość celów z naszej listy udało się zrealizować. Może nie tych z numerem jeden, ale generalnie jesteśmy zadowoleni. Oczywiście okienko jeszcze trwa, więc cały czas pracujemy.

Zawodnicy, których nie udało się sprowadzić, otrzymali lepsze propozycje, czy powody były inne?

Jeszcze byli poza naszym zasięgiem. Trzeba pamiętać, że choć nasz klub jest coraz bardziej rozpoznawalny, to dobry piłkarz zawsze będzie drogi. Zagraniczni zawodnicy wiedzą, dokąd trafiają, znają ekstraklasę. Zgłasza się do nas coraz więcej agentów i dużych agencji.

Pieniądze nie są najważniejsze, czy jednak wychodzicie na prowadzenie wysokością oferowanego kontraktu?

Pokazujemy zawodnikom cały projekt. Mówimy o stabilności finansowej klubu, o tym, że gramy w ekstraklasie, w fajnym mieście, na stadionie Wisły, który wynajmujemy i na który może przychodzić dużo kibiców. Dla wielu piłkarzy ważne jest też to, że mogą się tutaj wypromować.

Radość Wieczystej Kraków po awansie do ekstraklasy
Radość Wieczystej Kraków po awansie do ekstraklasy
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl

Transfery Wieczystej Kraków

W Radomiu nie mógł zadebiutować skrzydłowy Christopher Lungoyi. Jego sprawa została już zamknięta?

Zawodnik został zarejestrowany i będzie mógł grać, co jest dla nas bardzo ważne.

Nie boicie się, że będzie jeszcze ciąg dalszy ze strony tureckiego klubu? Gaziantep uważa, że piłkarz bezprawnie zmienił barwy.

Przed podpisaniem kontraktu analizowaliśmy całą sytuację z naszymi prawnikami i z prawnikami zawodnika. Jesteśmy spokojni. Oczywiście poprzedni klub może próbować dochodzić swoich praw, ale to nie jest już nasza kwestia.

Początkowo chcieliście kupić Lungoyiego.

W grudniu złożyliśmy ofertę, ale nie dostaliśmy odpowiedzi. Przez rundę wiosenną obserwowaliśmy sytuację i doszliśmy do wniosku, że będziemy kontaktować się z zawodnikiem, skoro klub nie odpowiada.

Będzie gwiazdą ekstraklasy? Wszyscy mówią, że ma duże możliwości.

Nie wiem, natomiast ma potencjał, żeby być gwiazdą. Na pewno ma łatwość wygrywania pojedynków. Ekstraklasa niejednemu piłkarzowi pokazała, że można się sparzyć. Chciał ją zawojować, a później musiał wyjechać, jak Sam Greenwood.

Sławomir Peszko (z prawej)
Sławomir Peszko (z prawej)
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl

Zamierzacie poczekać z kolejnymi ruchami do czasu rozegrania kilku meczów, by zobaczyć, czego jeszcze brakuje drużynie Kazimierza Moskala?

Mam nadzieję, że do końca piątku uda się dopiąć dwa transfery. Pracujemy nad tym, ale dopóki nic nie jest podpisane, nie chcę mówić o szczegółach.

Różni lewy obrońcy Wieczystej

Zatem skupmy się na tych, którzy już zdążyli się zaprezentować. Tobias Christensen był kojarzony głównie ze środkiem pola jako zawodnik ofensywny, tymczasem trener – mając tłok w środku – znalazł mu miejsce na skrzydle.

Bardzo szkoda. Jego naturalną pozycją jest „dziesiątka”. Może również grać na „ósemce”, zwłaszcza po prawej stronie, schodząc do lewej nogi. Jestem o niego spokojny. Zresztą już to robił w sparingach, a ja wielokrotnie widziałem go na żywo i wiem, co potrafi.

Było zaskoczeniem, że zdecydowaliście się na Matusa Vojtkę z Lechii. To lewy obrońca, a Gdańszczanie spadli z ekstraklasy, tracąc sporo bramek. Tymczasem na starcie sezonu wygrał rywalizację z Kamilem Pestką.

Nie wszystkie stracone gole Lechii zawalił Vojtko. Nie ma idealnego dośrodkowania i to się potwierdziło. Natomiast to bardzo intensywnie, agresywnie i dynamicznie grający piłkarz w pierwszej tercji boiska, na swojej połowie. To inny typ zawodnika niż Pestka, który jest lepszy w ofensywie. Vojtko lepiej broni.

Matus Votjko
Matus Votjko
Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

Antonio Milić szybko nie był planowany do gry w Radomiu, ale musiał wejść po dwóch szybko obejrzanych żółtych kartkach przez środkowych obrońców. Jak udało się sprowadzić gracza, który zdobył mistrzostwo z Lechem Poznań?

Skontaktowaliśmy się z nim od razu po tym, jak Lech ogłosił, że strony nie doszły do porozumienia i odchodzi. Rozegrał kilkanaście sezonów na wysokim poziomie i tutaj nie było marginesu błędu. Trenował z nami dwa tygodnie i nie był przygotowany na 90 minut, ale wszedł, bo sytuacja tego wymagała. Rozważamy jeszcze wzmocnienie środka obrony, ale nie jest to nasz priorytet.

Sławomir Peszko o Michale Pazdanie

Ma pan kontakt z Michałem Pazdanem? Był niepocieszony, że nie przedłużyliście z nim umowy.

Nie chciałbym już wracać do tego tematu... Rozstania w piłce nigdy nie są łatwe. Jak się z klubu odchodzi i nie jest to duży transfer, to pojawia się rozczarowanie. My zaproponowaliśmy Michałowi pozostanie przy klubie w innej roli po zakończeniu kariery. Jestem przekonany, że poradzi sobie w życiu.

Michał Pazdan
Michał Pazdan
Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

W sobotę meczem z Lechem Poznań zadebiutujecie w ekstraklasie jako gospodarz na stadionie Wisły. Czuć presję? Jest dużo pracy organizacyjnej?

Wychodzą różne rzeczy. Na przykład nasze chorągiewki nie mają zaczepów do kamer, a Canal+ ich potrzebuje do transmisji. Do zrobienia jest wiele takich małych rzeczy. Dochodzą kwestie zapewnienia bezpieczeństwa, mamy swojego kierownika. Zatrudniliśmy bardzo dużo osób do organizacji meczów: do brandingu, ochrony, cateringu, marketingu, a także hostessy. O wszystko zadbaliśmy, a jak wyjdzie w praniu, to się okaże. Mogą pojawić się drobne niedociągnięcia. Na baraże przyszło 6–7 tysięcy widzów i wszystko było w porządku.

Jaka frekwencja pana zadowoli?

Jeśli będzie przychodzić tyle osób, ile było na spotkaniach z Polonią Warszawa i Chrobrym Głogów, to będzie super.

Rozmawiał i notował Michał Knura