Wciągają konie w politykę. Dorożkarze zaapelowali do kandydatów

Środowisko krakowskich dorożkarzy domaga się merytorycznej debaty o przyszłości ich biznesu. – Problemy dotyczące dobrostanu zwierząt są zbyt poważne, aby stawały się elementem krótkotrwałej politycznej kalkulacji – przekonują.

Apel do kandydatów

Jedni chcą, żeby zniknęły z Rynku Głównego. Powołują się na prawa zwierząt. Inni twierdzą, że dorożki to tradycja Krakowa i powinny zostać.

Teraz do sprawy odnieśli się sami dorożkarze. Zaapelowali m.in. do kandydatów w przedterminowych wyborach na prezydenta Krakowa.

Wiedza naukowa

– Jeżeli naprawdę chcemy rozstrzygnąć, jaka powinna być przyszłość krakowskich dorożek, punktem wyjścia powinny być fakty, wiedza naukowa, obowiązujące przepisy oraz rzeczywiste warunki, w jakich konie pracują – podkreśla Dorota Litwicka, prezeska Stowarzyszenia Dorożkarzy Krakowskich 

Zapewnia, że obrona tradycyjnych dorożek nie oznacza zgody na cierpienie zwierząt ani pobłażania przypadkom niewłaściwego traktowania koni.

Wręcz przeciwnie. Jako stowarzyszenie uważamy, że dobrostan koni musi być warunkiem funkcjonowania dorożkarstwa, a nie argumentem używanym wybiórczo przez którąkolwiek ze stron. Istnieją naukowe badania, opinie lekarzy weterynarii czy rozwiązania prawne określające, kiedy i w jakich warunkach koń może pracować.
Dorota Litwicka

– Jeżeli obowiązujące przepisy wymagają jakiejś korekty, należy o tych zmianach rozmawiać otwarcie i przedstawiać każdorazowo merytoryczne uzasadnienie – dodaje.

– Możemy mieć różne poglądy na temat przyszłości dorożek. Możemy uważać, że tradycyjne dorożki powinny pozostać elementem Krakowa. Możemy też uważać, że ich funkcjonowanie powinno zostać ograniczone albo zmienione. Ale niezależnie od stanowiska powinniśmy zgodzić się na jedno: w demokratycznym mieście o takich sprawach rozstrzyga się poprzez otwartą debatę – podkreśla prezeska stowarzyszenia.

Protest na rynku głównym przeciwko dorożkom
Protest na rynku głównym przeciwko dorożkom
Bartlomiej Kolaczek/Lovekrakow.pl

Dobrostan zwierząt

Dorotę Litwicką niepokoi sytuacja, w której zamiast publicznej rozmowy pojawiają się próby budowania decyzji z pominięciem środowiska dorożkarskiego.

– Tak było dotychczas, gdy próby regulacji wyrzucających dorożki z Rynku Głównego starano się przeprowadzić w ogóle nie informując i nie zapraszając dorożkarzy do dyskusji. Tak staje się również w sytuacji rosnącej lawinowo liczby decyzji administracyjnych o zamknięciu wszystkich postojów dorożek, podejmowanych arbitralnie, doraźnie, bez wcześniejszej analizy i włączenia w proces przedstawiciela dorożkarzy – zwraca uwagę przedstawicielka stowarzyszenia.

Zaapelowała szczególnie do polityków, w tym m.in. do kandydatów na prezydenta Krakowa: nie wykorzystujcie dorożek i koni jako wygodnego narzędzia kampanii wyborczej. 

– Problemy dotyczące dobrostanu zwierząt są zbyt poważne, aby stawały się elementem krótkotrwałej politycznej kalkulacji – stwierdziła Litwicka.

Jej zdaniem Kraków zasługuje na debatę, w której nie trzeba wybierać między empatią wobec zwierząt a szacunkiem dla tradycji.