Wisła-Wieczysta. Derby czy „krakoski mecz”?
Drugie derby Wieczystej
Wieczysta ma już za sobą jedno krakowskie starcie w elicie. W poprzedniej kolejce uległa na stadionie Cracovii 2:3. Spotkanie to miało spore konsekwencje, bowiem pracę stracili pierwszy trener Kazimierz Moskal oraz jego asystent Marcin Broniszewski.
Nowym szkoleniowcem beniaminka został Żeljko Kopić. Dla wiślaków ta zmiana była największym utrudnieniem w przygotowaniu do spotkania 6. kolejki. Trenerzy musieli poświęcić dodatkowe godziny na analizę gry poprzednich zespołów prowadzonych przez Chorwata.
Wieczysta ma problemy w ostatnim kwadransie
Trener Wisły Mariusz Jop podkreśla, że Kopić może nakreślić zespołowi inny plan niż Kazimierz Moskal, ale wraz z upływem minut i rosnącym zmęczeniem zawodnicy będą wracać do starych nawyków.
– Mieliśmy rozpracowaną drużynę Kazimierza Moskala, nie do końca wiemy, jakie korekty zrobi jego następca. W oczy rzuca się, że sporo bramek tracą w końcówkach. Mają problemy w ostatnim kwadransie – mówi Jop.
W Szczecinie Krakowianie nie mogli skorzystać z kilku kontuzjowanych piłkarzy, m.in. Juliana Lelievelda i Frederica Duarte. Jop nie puszcza pary z ust na temat ostatnio nieobecnych i czy w drużynie są nowe problemy zdrowotne. Wiadomo, że sytuacja nie jest idealna.
Wymiana murawy przed meczem
Mecz Wisły z Wieczystą zostanie rozegrany na nowej murawie, która została położona po koncercie sanah. Trawnik pochodzi od sprawdzonego dostawcy z Węgier, dlatego wiślacy nie mają większych obaw co do jakości jeszcze przed ukorzenieniem. W piątek trwały ostatnie prace pielęgnacyjne, przez co nawet gospodarze nie mogli na nim trenować. Dopiero w sobotę zostaną wpuszczeni na boisko na krótką aktywację.
Wypełniony stadion Wisły Kraków
Choć kibice i media nazywają spotkanie derbami Krakowa, Wisła promuje je jako „krakoski mecz”. Dla trenera Jopa nazewnictwo nie ma najmniejszego znaczenia. Zapewnia też, że nie odczuwa większej presji związanej z rywalizacją zespołów z jednego miasta.
– To mecz jak każdy inny, o trzy punkty. Chcemy wygrać przed własną publicznością, tak jak w dwóch poprzednich spotkaniach, i stworzyć twierdzę z naszego stadionu. Zależy nam na widowiskowej grze i strzelaniu bramek – podkreśla.
Kibiców nie trzeba było specjalnie zachęcać i dawno temu wykupili bilety. Stadion znów się wypełni. Wieczysta zamówiła 1500 wejściówek, ale nie wykorzysta wszystkich, więc kilkaset dodatkowych trafiło do ogólnej sprzedaży.