Wielu kibiców Wisły go nie chciało, teraz go uwielbiają. „Odzyskałem moc”
Jordi Sanchez przeżywał trudne chwile
32-letni Hiszpan dołączył do Wisły Kraków w przerwie zimowej. Lider I ligi miał bardzo dobrą kadrę, jednak trenerowi Mariuszowi Jopowi brakowało wysokiego napastnika, by zespół miał więcej możliwości atakowania bramki rywali.
Mierzący 190 cm Jordi Sanchez miał za sobą występy w ekstraklasie, ale na jej zapleczu nie zachwycał. Był po nieudanym sezonie w Japonii, do tego w czasie pobytu w Wiśle przyplątała się kontuzja. W 11 meczach zdobył dwie bramki i zaliczył jedną asystę.
Wsparcie po niewykorzystanym rzucie karnym
Hiszpan udanie rozpoczął przygotowania do występów w ekstraklasie i strzelał gole w sparingach. Później jednak stracił skuteczność, a apogeum niemocy przypadło na sparing z walijskim Wrexham z okazji 120-lecia klubu, w którym m.in. nie wykorzystał rzutu karnego.
Nie byli przekonani, ale dali wsparcie
Hiszpan był już związany nową umową z klubem. Sporo kibiców nie było przekonanych do tego ruchu i krytykowało klub za przedłużenie kontraktu. Prawdę mówiąc, takie głosy pojawiały się także w środowisku dziennikarskim.
Fani wsparli zawodnika i skandowali jego imię i nazwisko, gdy schodził z boiska po nieudanym dla siebie występie z Wrexham.
– Dali mi moc, która jest potrzebna w lidze, w ważnych meczach. Kiedy gramy u siebie przy pełnym stadionie, czujemy gęsią skórkę. To niesamowite – podkreśla napastnik.
Pewny siebie i skuteczny
Sanchez strzelił gola GKS-owi Katowice i Wiśle Płock oraz dwa Piastowi Gliwice. Ekstraklasa dopiero ruszyła, ale Hiszpan już teraz może mówić o najlepszej serii. Kilka lat temu w 60 spotkaniach zdobył 14 bramek dla Widzewa, ale nigdy nie pokonywał bramkarzy w trzech spotkaniach z rzędu.
Górnikowi Zabrze, który będzie w niedzielę kolejnym rywalem Białej Gwiazdy, już strzelał. Będzie to kolejne trudne spotkanie, jednak z pomocą Sancheza o punkty może być łatwiej.
– Kiedy masz pewność siebie, możesz być zupełnie innym piłkarzem. Obecnie jestem tego dobrym przykładem. Jestem pewny siebie, co widać w przyjęciach piłki, akcjach – mówi Sanchez.
Napastnik jest liderem klasyfikacji strzelców. Po ostatnim spotkaniu mógł się wzbogacić o asystę, jednak jego podania nie wykorzystał Rafał Mikulec. Hiszpan przechodził przez strefę wywiadów, gdy dziennikarze rozmawiali z obrońcą. Pół żartem, pół serio zwrócił się do Mikulca, by oddał mu asystę.