Czy tramwaje w Krakowie przyspieszą? Ten test może być pierwszym krokiem

Prace przy torowisku, zdjęcie ilustracyjne fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Zarząd dróg ponownie rozpisał przetarg w sprawie projektu budżetu obywatelskiego „Szybciej tramwajem”. Chodzi o montaż innego typu rozjazdu, dzięki czemu nie będzie potrzebne obecne ograniczenie prędkości do 10 km/h.

Pasjonaci komunikacji miejskiej od dawna postulowali, by Kraków, zamiast dotychczasowej technologii, zaczął wykorzystywać rozjazdy z krzyżownicami głębokorowkowymi. Z punktu widzenia laika wydaje się to szczegółem, jednak w praktyce oznaczałoby to szybszy przejazd tramwajów.

Po stronie miasta i MPK pomysł był przyjmowany ze sceptycyzmem, ale furtką stało się głosowanie w budżecie obywatelskim. Zgłoszony przez mieszkańca projekt „Szybciej tramwajem” przeszedł weryfikację, a następnie wygrał w głosowaniu. W jego promocję zaangażowała się Platforma Komunikacyjna Krakowa.

Taki testowy rozjazd ma zostać zamontowany na al. Pokoju, przy pętli Dąbie.

Trzecia próba

Teraz Zarząd Dróg Miasta Krakowa rozpisał przetarg na przygotowanie dokumentacji i wykonanie prac. Jak tłumaczy nam autor projektu Sebastian Kudela, to już trzecie podejście urzędników do tego tematu. W poprzednich próbach rozdzielano jednak przygotowanie projektu od wykonania prac, a tym razem zdecydowano się powierzyć całe zadanie jednej firmie, co ma zwiększyć szanse na to, że zgłoszą się zainteresowani.

– Rozjazd przede wszystkim umożliwi przejazd tramwajów z większą prędkością, minimum 30 km/h. Obecnie jest to 10 km/h. Gdyby takie rozwiązanie się sprawdziło, a zakładam, że tak będzie, można byłoby stopniowo wprowadzać takie rozwiązanie w całym mieście – mówi nam autor projektu.

Dla pasażera będzie to oznaczało szybszy czas przejazdu, dla ZDMK taki rozjazd powinien być łatwiejszy w regeneracji, a kierowcy mogą zyskać na tym, że skrócony czas przejazdu tramwaju pozwoli zmodyfikować ustawienie sygnalizacji świetlnej – wylicza Kudela.

Montaż w przyszłym roku

Jeśli uda się wyłonić wykonawcę, dostanie on łącznie 10 miesięcy na wykonanie zadania. Po czasie okaże się, czy taka zmiana przyniesie pozytywny skutek.

– Myślę, że skoro działa to za granicą, np. w Berlinie czy Poczdamie, nie ma powodu, by nie sprawdziło się to w Krakowie. Mam nadzieję, że osoby decyzyjne się do tego przekonają i że tego typu rozjazdy będą montowane podczas kolejnych inwestycji czy napraw – podsumowuje.