„Szlachetne zdrowie…”. Proces „Królowej życia” jeszcze się nie skończył

fot. Krzysztof Kalinowski

W poniedziałek miało się okazać czy jedna z uczestniczek programu „Królowe życia” zakończy batalię sądową ze swoim byłym partnerem. Tak się nie stało.

Sprawa dotyczy przede wszystkim rozbieżnej wersji wydarzeń związanych z luksusowym samochodem. Były partner „Królowej” po rozpadzie ich związku, zażądał zwrotu Maserati, który ona kupiła za jego pieniądze na swoje dane. Następnie sprzedała auto za dużo niższą kwotę, traktując samochód jako swoją własność. Była przekonana, że to prezent.

Mężczyzna upierał się, że nie był to prezent. Sąd pierwszej instancji orzekł rozpatrując prywatny akt oskarżenia, że o niczym innym w tym przypadku mowy być nie może. Dlatego „Królowa” została uniewinniona.

„Harlequinowa narracja”

C.V uznał, że skoro polskie prawo dopuszcza apelację, to skorzysta z takiej szansy. Jego pełnomocnik przekonywał, że sąd powinien wnikliwiej spojrzeć na to, co oskarżona zrobiła z pieniędzmi od swojego partnera i na co je przeznaczyła.

Do wątpliwości należy zaliczyć fakt, że prezent w postaci samochodu nie został w żaden sposób zalegalizowany. A przecież zarówno oskarżona, jak i poszkodowany to osoby doświadczone w biznesie.

– Autor propaguje alternatywną wersje przebiegu związku (…) – przekonuje mecenas Tomasz Pabian, obrońca „Królowej życia” . Według niego narracja jest harlequinowa i nudnie trywialna.

– Pewnym jest, że oskarżyciel za samochód zapłacił. Na to, kto z dwójki stron postępowania stał się właścicielem (…) wskazuje dowód sprzedaży – faktura. Nabywcę, właściciela samochodu wskazał sam C.V, żądając wystawienia faktury na (…) – stwierdził Tomasz Pabian.

„To trwa już 8 lat”

29 marca została wyznaczona data rozprawy apelacyjnej. W sądzie pojawiła się oskarżona i pełnomocnik C.V, a do tego prokurator (który jak się okazało przyszedł z ciekawości). Zabrakło adwokata kobiety, który zaraził się koronawirusem. C.V aktualnie przebywa we francuskim szpitalu, niedawno przeszedł operację. Na wniosek jego pełnomocnika, rozprawa została odroczona do czerwca.

Sprzeciwiła się temu „Królowa”, która zaprzeczyła uzasadnieniu adwokata Mirosława Pałuckiego, jakoby C.V należy się udział w rozprawie, bo był obecny na każdej w sędzie I instancji. Tu miała rację, C.V nie było nawet na ogłoszeniu wyroku. – To siódmy rok tej sprawy, chcę to zakończyć – powiedziała.

Jednak sąd apelacyjny uznał, że może w drodze wyjątku ze wzglądu na stan zdrowia oskarżyciela, przełożyć rozprawę. – Ale tylko raz – pouczył mecenasa Pałuckiego sędzia Paweł Anczykowski
comments powered by Disqus