Dyrektor ZDMK: Będę walczył, aby miasto nie straciło 4 mln złotych [Rozmowa]

Marcin Hanczakowski, dyrektor ZDMK fot. mat. prasowe

O przebudowie stadionu Wisły, czy miasto nie poradziło sobie z budową obiektu przy Reymonta, o wyprowadzeniu pieniędzy z ZIKiT oraz o tym, dlaczego Kraków może stracić prawie 4 mln złotych dotacji na przebudowę al. 29 Listopada mówi w rozmowie z LoveKraków.pl Marcin Hanczakowski, dyrektor Zarządu Dróg Miasta Krakowa.

Patryk Salamon, LoveKraków.pl: Chciałby pan już zakończyć temat przebudowy stadionu Wisły?

Marcin Hanczakowski, dyrektor Zarządu Dróg Miasta Krakowa: Zdecydowanie, stadionem powinien zajmować się Zarząd Infrastruktury Sportowej, tak jak to ma miejsce teraz. Jednak kwestia dokończenia inwestycji to wciąż sprawa Zarządu Dróg i dlatego zainicjowaliśmy rozmowy związane z jego modernizacją.

Mimo wszystko pomówimy trochę o stadionie. Na komisji sportu, która odbyła się 10 września, powiedział pan: „Z klubem sportowym oczywiście były prowadzone konsultacje i wszystkie potrzeby, te, które Wisła zgłosiła na etapie przygotowania koncepcji, zostały uwzględnione”. W oświadczeniu Wisły możemy jednak wyczytać, że nie było nic z nimi konsultowane. Gdzie leży prawda?

Konsultacje z Wisłą prowadził przedstawiciel projektanta, prezes Paweł Musiał. Zdaję się na jego oświadczenie, że potrzeby klubu zostały uwzględnione. Rozmowy były prowadzone z poprzednim zarządem, tak wynika z moich informacji. Jestem otwarty na rozmowy z władzami spółki, zresztą odbyliśmy już w tym temacie spotkanie. Na ten moment nie zapadły wiążące decyzje, więc jak najbardziej istnieje możliwość uwzględnienia ich stanowiska. Z naszej strony mówimy o trzech propozycjach, pierwsza dotyczy wygospodarowania dodatkowej przestrzeni komercyjnej pod trybunami, druga budowy parkingów, a trzecia zmiany obiektu w multifunkcyjny, poprzez modyfikacje płyty boiska sportowego.

To stwierdzenie o wielofunkcyjności płyty boiska wydaje się tylko sloganem. Na stadion nie może wjechać samochód ciężarowy, ponieważ zrobiono za mały wjazd.

Mamy na myśli dostosowanie płyty boiska tak, aby mogła służyć również innym wydarzeniom, poza meczami piłkarskimi. Stadion jako jednofunkcyjny obiekt sportowy ma ograniczony wachlarz użytkowania. Taki był zamysł w latach, kiedy był budowany. Montaż zadaszenia pozwoliłby na organizacje koncertów czy wyścigów motocrossowych.

Aby móc zrobić koncert, potrzebny jest wjazd tira ze sprzętem. Nie ma możliwości, żeby wjechać takim samochodem na stadion. Czy to oznacza, że choć jeden narożnik stadionu będzie przebudowany?

Takiego rozwiązania raczej nie planujemy. Planujemy udostępnienie stadionu dla innych wydarzeń – z uwzględnieniem pewnych ograniczeń. Te kwestie będą już należeć do projektanta.

Wrócę jeszcze do komisji sportu. Czy stadion Wisły dalej jest terenem budowy?

Z punktu formalnego to nie jest teren budowy, bo nie jest to miejsce, gdzie toczą się prace budowlane.

Pozwolenie na budowę wygasło.

Na terenie stadionu nie toczą się żadne prace budowlane. Natomiast, by mówić o zakończeniu inwestycji i zgodności z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, należy tę inwestycję dokończyć. W tym sensie, nie odnosząc się do litery prawa, można powiedzieć, że jest to teren niezakończonej budowy.

Kwestia dokończenia stadionu przejdzie do innej miejskiej jednostki? Czy dalej będzie musiał się ZDMK z tym mierzyć?

Zakładam, że dokończeniem tej budowy zajmie się Zarząd Inwestycji Miejskich, który ma doświadczenie w inwestycjach kubaturowych. Dodatkowo siedziba jednostki zlokalizowana jest właśnie na stadionie.

Pojawia się zarzut, że do budowy stadionu zostały użyte niewłaściwe materiały. Niezgodnie z prawem zamontowano płyty z poliwęglanu, trybuna wschodnia i zachodnia ma błędy konstrukcyjne.

Mam oświadczenie osób, które się tą budową zajmowały, że na wszystkie odstępstwa od projektu była zgoda śp. projektanta. Nie mam powodów, by im nie wierzyć.

Rozumiem, że była na coś zgoda projektanta, ale co z tego, skoro użyto do budowy materiałów, które były niezgodne z polskim prawem. Prosty przykład, który dał później o sobie znać: użyto płyt z poliwęglanu, które miały mieć wysokość 2 cm, a miały tylko centymetr.

Pytanie, czy to jest błąd projektowy, czy to błąd wykonawczy. Ewidentnie mamy do czynienia z błędem. Zapewne teraz trzeba będzie takie ustalenia poczynić.

Pan podpisałby się pod stwierdzeniem ówczesnego radnego Bogusława Kośmidera, a dziś wiceprezydenta Krakowa, z 4 listopada 2009 roku, że „popełniono dość kardynalne błędy. Widać, że miasto sobie nie poradziło z inwestycją”?

Na pewno mogło być lepiej, ale duża część dyskusji nad tym stadionem ma wymiar estetyczny. Prywatnie zgadzam się z opiniami, że nie jest to najładniejszy obiekt sportowy w Krakowie. Jednak jest efektem pewnego procesu, w którym trzeba było iść na kompromisy.

Pana poprzedniczka na stanowisku dyrektora ZIKiT, Joanna Niedziałkowska zasłynęła ze stwierdzenia, że stadion został wykonany w „nurcie brutalizmu”.

Odniosę się do teraźniejszości, naszym zadaniem jest poprawa funkcjonalności stadionu, żeby obiekt był zgodny z obowiązującym prawem i planem miejscowym. W tym kierunku zostały przygotowane nasze propozycje, o których wspominałem. Bardzo ważnym elementem modernizacji stadionu byłaby budowa parkingów, mam tu na myśli ponad tysiąc miejsc postojowych oraz dodatkowy parking dla autokarów.

Księgowo inwestycja została zakończona czy dalej widnieje jako „w trakcie realizacji”?

Kontrakty i roboty się zakończyły. Mamy pozwolenie na użytkowanie tego obiektu w obecnym kształcie. Stadion był budowany w częściach i każda z nich uzyskiwała osobne pozwolenie na użytkowanie – dlatego nie ma pozwolenia na użytkowanie całości obiektu.

Przejdę do innej sprawy. Nie obciąża może pana bezpośrednio, ale musi się pan z tego tłumaczyć. Z ZIKiT w latach 2007–2011 Iwona Cz., główna księgowa, wyprowadziła 5,6 miliona złotych. Za każdym razem słyszałem zapewnienia władz miasta, że interes gminy jest zabezpieczony, że porozumienie z byłą pracownicą będzie skuteczne. Te stwierdzenia nie były chyba zgodne z prawdą, skoro dalej pieniądze nie zostały zwrócone.

Rzeczywiście, pieniądze nie zostały w całości zwindykowane. To jest kwestia zmagania się przez gminę z realiami procesów windykacyjnych. Czynności związane ze ściągnięciem należności są prowadzone z wykorzystaniem wszystkich możliwych sposobów.

Panie dyrektorze, pan jako radca prawny wie, że został popełniony błąd, bo m.in. podczas podpisywania porozumienia nie było wyceny działek. To jest jedną z przyczyn, dlaczego długu nie udaje się odzyskać.

Przyczyn jest wiele. Podejmujemy wszystkie dostępne działania. Próbujemy zablokować umowy darowizn, które się pojawiły w tej sprawie. Wykorzystujemy m.in. skargę pauliańską i prowadzimy czynności windykacyjne. Uważam, że wykonujemy wszystko, co możemy teraz robić.

W ZDMK są już procedury, które nie pozwalają wyprowadzić takiej sumy pieniędzy? Wiemy, że takie pieniądze udało się wyprowadzić m.in. dzięki podpisowi ówczesnego wicedyrektora jednostki. Gdyby nie było tych podpisów, to nie można by zrealizować przelewów.

Chyba nie ma na świecie organizacji, która potrafiłaby się w stu procentach zabezpieczyć przed wewnętrzną dywersją. Ale niezbędne procedury zapobiegawcze zostały wprowadzone i są stosowane.

Ile pieniędzy udało się odzyskać? A ile jest jeszcze do zwindykowania?

Na ten moment udało się ściągnąć ponad trzy miliony złotych. Z odsetkami mamy do pobrania jeszcze przeszło siedem milionów złotych.

Centrum Unijnych Projektów Transportowych zdecydowało, że 3,75 mln zł miasto nie otrzyma na przebudowę al. 29 Listopada w związku z błędami, które zostały popełnione na etapie przygotowywania specyfikacji. Te pieniądze są już stracone?

Przygotowywałem tę specyfikację i dlatego na bieżąco śledzę rozwój tej sprawy. Nie zgadzam się ze słowem „błędy”. W pierwszej kolejności przetarg był kontrolowany przez pracowników Urzędu Zamówień Publicznych. Ocenili działania gminy pozytywnie. Jedynie mieli uwagi do dwóch omyłek, które nie miały żadnego skutku dla przebiegu zamówienia. Te omyłki pisarskie nie doprowadziły do żadnej szkody z punktu widzenia gminy. Pamiętajmy, że specyfikacja, której dotyczy sprawa opracowana, była tuż po wielkiej nowelizacji ustawy o zamówieniach publicznych i miasto uruchomiło jako pierwsze przetargi w oparciu o nowe przepisy. Nie było sposobu odwołania się do orzecznictwa, żadnych wytycznych. Jako kancelaria podjęliśmy się trudnej misji. Na bazie kontroli przeprowadzonej przez UZP pojawił się CUPT i dokonał hipotetycznej 5% korekty sumy dofinansowania. Skoro UZP uznał, że nieścisłości nie miały żadnego wpływu na rozstrzygnięcie przetargu, to moim zdaniem karanie przez CUPT miasta na poziomie kilku milionów jest czynnością wysoce nieuzasadnioną. Jestem zdeterminowany, aby wyjaśnić tę sprawę.

Zapowiadał Pan rok temu, że sprawa znajdzie swój finał w sądzie.

Sprawa może znaleźć się w sądzie w momencie, kiedy pojawi się szkoda po stronie gminy i CUPT dokona rzeczywistej korekty. Teraz mamy do czynienia z zapowiedzią przyszłych działań. Dopilnuję, aby tę sprawę rozstrzygnięto na drodze sądowej i jestem przekonany, że gmina nie straci tej 5% dotacji.

Na ulicy Krakowskiej mogą pojawić się jeszcze większe problemy. Firma Trakcja PRKiI wpadła w duże tarapaty związane z płynnością finansową, co może skutkować zejściem spółki z placu budowy. Jest przygotowany jakiś scenariusz w ZDMK?

Uważnie monitorujemy informacje płynące z rynku. Spotkaliśmy się z przedstawicielami zarządu spółki na tę okoliczność już dwukrotnie. Trakcja PRKiI realizuje bardzo dużo inwestycji dla PKP PLK, stąd cieszą nas zapowiedzi Agencji Rozwoju Przemysłu, które wpłyną na poprawę kondycji finansowej spółki.

Oczywiście upadłość wykonawcy oznaczałaby konieczność inwentaryzacji rozpoczętej budowy, wyłonienia nowego wykonawcy. Przy realizacji dużych inwestycji trzeba być przygotowanym na każdą ewentualność.

Ale gdyby…

Przeprowadzilibyśmy wszystkie niezbędne czynności, mając na uwadze jak najszybsze zakończenie inwestycji. Priorytetem dla nas byłoby zakończenie rozpoczętej już inwestycji, ale to niestety oznaczałoby olbrzymi kłopot z punktu widzenia pasażerów i kierowców.

Jest już zgoda konserwator zabytków na zasypanie zabytkowych piwnic oraz reliktów mostu przy ulicy Dietla?

Tak, o ile mamy wszystko uzgodnione, jeśli chodzi o relikty mostu, to jeszcze trwają ustalenia odnośnie piwnic między ul. św. Agnieszki a Stradomiem. Te pozostają jednak bez wpływu na kontynuację prac przy torowisku. Priorytetem jest dla nas komunikacja tramwajowa, bo ruch samochodowy wzdłuż Dietla jest utrzymany. Harmonogram przewiduje przywrócenie tramwajów w ciągu Dietla około 6 grudnia. Będziemy dokładać starań, aby przyśpieszyć deklarowany termin. Zakończenie inwestycji planowane jest z końcem maja, czyli z czteromiesięcznym opóźnieniem.

Jeszcze na ukończeniu macie państwo dwie inwestycje, które nie mogą być chlubą dla miasta: czyli ul. Myślenicka i Igołomska. Na ul. Igołomskiej problem za problemem.  Największe kłopoty były na etapie przygotowania inwestycji, później pojawiło się bardzo dużo prac dodatkowych.

Każda inwestycja liniowa generuje dodatkowe prace, bo niektórych rzeczy dowiadujemy się gdy zdejmiemy asfalt. Zakres dodatkowych prac jest rzeczywiście spory. Zmienione warunki geologiczne – nośność gruntów przysporzyły dodatkowej pracy.

Bardzo długo oczekiwaliśmy na zgodę PKP PLK, aby móc ruszyć z przebudową wiaduktu kolejowego w ciągu ulicy Igołomskiej. Na wydłużający się czas wpływ miały z kolei ich inwestycje realizowane w centrum miasta.

Istnieje szansa, że przy akceptacji CUPT na zmiany w harmonogramie prac będzie możliwość dopuszczenia do ruchu w kształcie docelowym ulicę Igołomską od początku robót do pętli tramwajowej. Chciałbym, żeby pod koniec roku na tym najbardziej zurbanizowanym odcinku kierowcy mogliby korzystać z ulicy w docelowym kształcie.

Całościowo inwestycje uda się zakończyć pod koniec 2021 roku?

Najprawdopodobniej jej finał nastąpi jesienią 2021 roku. Podobnie w przypadku ulicy Myślenickiej, mówimy również o 2021 roku.

Czy ulica Myślenicka była rzeczywiście dobrze przygotowana? Trochę wygląda, jakby komuś bardzo zależało na rozpoczęciu inwestycji, która nie była do końca przygotowana, stąd tyle problemów.

Zapewne koordynacja inwestycji z MPWiK mogłaby być lepsza. Dziś najbardziej wstrzymują nas właśnie prace związane z budową kanalizacji. Opóźnienia to oczywiście nie efekt prac MPWiK, ale wspólnie wyciągniemy wnioski dotyczące wzajemnej współpracy. Zakończenie etapu trzeciego planowane jest w połowie października br., z kolei czwartego w czwartym kwartale 2021 roku. Dodatkowo biorąc pod uwagę doświadczenia jakie dostarcza przebudowa ulicy Myślenickiej będę przychylał się w przyszłości do niestosowania etapów.

comments powered by Disqus