Kraków będzie miał strefę czystego transportu. Radni podjęli decyzję

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Radni miejscy przyjęli uchwałę wprowadzającą w Krakowie strefę czystego transportu, czyli ograniczenia dla poruszania się najstarszych pojazdów.

Urzędnicy zaproponowali dwa główne etapy wprowadzania zmian: od 1 lipca 2024 roku zakaz poruszania się po Krakowie miałby obowiązywać tylko najstarsze samochody – te, które nie spełniają normy Euro1 lub roku produkcji 1992 w przypadku samochodów benzynowych oraz Euro2 lub roku produkcji 1996 dla samochodów z silnikiem diesla. Drugi etap w propozycji miasta miał wystartować 1 lipca 2026, z wymogiem na poziomie Euro3 lub roku produkcji 2000 dla benzyny oraz Euro5 lub roku 2010 dla diesla. W praktyce byłaby więc mowa o samochodach 26- lub 16-letnich. Wyższe wymagania mają natomiast już wcześniej obowiązywać samochody nowo rejestrowane.

Podczas środowej sesji odbyło się już drugie czytanie projektu. Radni zgłosili całą listę poprawek, które w części dotyczyły przesuwania terminów wprowadzania zmian czy łagodzenia norm. Były też i takie poprawki, które szły w odwrotną stronę, np. proponując kolejne etapy w dalszym okresie, z bardziej restrykcyjnymi normami.

Dyrektor Zarządu Transportu Publicznego Łukasz Franek apelował do radnych, by nie przyjmowali tych poprawek, które obniżają wymogi, i tak obniżone już po konsultacjach społecznych. – Przesuwanie terminu, przede wszystkim w przypadku silników diesla, to jest de facto wypaczanie sensu strefy czystego transportu. Wymogi dla silników diesla są tu kluczowe jeśli chodzi o efektywność rozwiązania, które ma wejść w życie – podkreślał.

Najważniejsza uchwała w tej kadencji

Radny Mariusz Kękuś w imieniu klubu PiS mocno skrytykował projekt miasta. Podkreślał, że uchwała niesie bardzo poważne konsekwencje, nie tylko dla mieszkańców Krakowa, ale też dla wszystkich osób wjeżdżających do niego. – Zabrakło mi poinformowania radnych albo zbadania przede wszystkim kwestii wpływu tych wprowadzonych rozwiązań na życie gospodarcze miasta, na kwestie ekonomiczne, na kwestie społeczne – mówił.

Radny roztoczył negatywną wizję, w której po wprowadzeniu strefy pojawią się poważne problemy z dojazdem pracowników do krakowskich zakładów pracy, dowozem towarów czy też z możliwością przesiadki tak dużej liczby osób do komunikacji miejskiej. – Nie chciałbym przyłożyć do tego ręki, że nie dojadą z różnych względów pracownicy, na przykład pielęgniarki do szpitali, ponieważ mieszkają poza Krakowem – kontynuował i podkreślał, że jest to najistotniejsza uchwała, nad jaką głosuje w tej kadencji.

Teraz ruch po naszej stronie

Zupełnie innego zdania był radny Łukasz Sęk z Platformy Obywatelskiej – jeden z tych, którzy proponowali kolejne etapy wprowadzania ograniczeń. W jego ocenie czarny scenariusz się nie spełni, wręcz przeciwnie.

– Radni sejmiku kilka lat temu też mieli ogromny dylemat, zastanawiając się co zrobić z piecami węglowymi w Krakowie. Wróżono koniec świata, że będzie dramat, nic się nie uda miasto upadnie. Teraz z perspektywy czasu okazuje się, że to była najlepsza decyzja. Mieszkańcy Krakowa nie biją się w kolejkach po węgiel, mają zapewnione ogrzewanie i mają z roku na rok coraz czystsze powietrze – mówił.

Zdecydowanie przeciwko rozmiękczaniu uchwały opowiedział się radny Łukasz Maślona z klubu Kraków dla Mieszkańców. – Już słyszałem zakulisowo, że przecież nie ma żadnych kar za to że nie wprowadzi się strefy czystego transportu. No to może po prostu nie przyjmujmy, a nie próbujmy na siłę przeforsować czegoś, co nie będzie miało żadnego realnego wpływu na poprawę jakości powietrza– mówił.

Radny Jaśkowiec: smog winą PiS

Radny Dominik Jaśkowiec odniósł się do zastrzeżeń zgłoszonych wcześniej przez klub PiS, przypominając niedawną decyzję sejmiku wojewódzkiego odsuwającego w czasie eliminację tzw. „kopciuchów” na terenie Małopolski.

– To, czym oddychaliśmy w ciągu ostatnich dni w Krakowie, jest efektem tej złej decyzji, która na nas wszystkich ciąży i na naszym zdrowiu. W związku z tym, głosując nad uchwałą o strefie czystego transportu musimy pamiętać, że te radykalne działania, które podejmiemy, będą negatywnie ciążyć na mieszkańcach Krakowa, którzy ponoszą konsekwencję zaniechań w zakresie walki ze smogiem w podkrakowskim obwarzanku. Zaniechań, które są winą tak naprawdę sejmiku województwa małopolskiego, w którym rządzi Prawo i sprawiedliwość – podkreślał.

To już jest kompromis

Radny Jacek Bednarz z klubu prezydenckiego przekonywał radnych, że propozycja miasta już jest wynikiem kompromisu, w porównaniu z wersją proponowaną na samym początku. Apelował do radnych, by rzetelnie informowali mieszkańców o nowych regulacjach, by nie generować nieuzasadnionych lęków, ponieważ jest zapewniony czas na dostosowanie się do zmian.

Radny Jakub Kosek z Platformy Obywatelskiej apelował natomiast o odwagę. – Dzisiaj decydujemy o czymś co będzie decydowało o zdrowiu mieszkańców, o jakości środowiska dla przyszłych pokoleń. Nie mamy na co czekać, czekamy już latami. Niektórzy bardzo by chcieli takiej regulacji wcześniej, ale nie było możliwości ich wprowadzenia ze względu na przepisy ogólnopolskie. Stańcie ponad tym, co łatwe i popularne, zróbcie coś odważnego i dobrego dla wszystkich – mówił do swoich kolegów i koleżanek z rady.

Wiele uwag i zastrzeżeń zgłaszał natomiast radny Grzegorz Stawowy. Zwracał uwagę m.in. na kwestię konieczności poinformowania wszystkich zainteresowanych o zmianach i duże koszty, jakie będą musieli ponieść właściciele samochodów, które nie zmieszczą się w normach. Podkreślał, że w przypadku wymiany pieców dostępne były różne formy dofinansowania, podczas gdy tutaj koszt będzie leżał po stronie mieszkańców.

Obawy mieszkańców

W dyskusji wzięli też udział mieszkańcy. Podnoszone przez nich głosy były w większości krytyczne. Piotr Kubiczek ostrzegał, że pośpiech przy uchwalaniu strefy może spowodować to, że historia skończy się tak samo jak ze strefą czystego transportu na Kazimierzu, którą po stosunkowo krótkim czasie radni zlikwidowali, widząc problemy z jej funkcjonowaniem.

Był też i głos, który powiązał plany wprowadzenia strefy z epidemią, planami depopulacji i Georgem Sorosem.

KAS: to konieczny krok

Przedstawiciele Krakowskiego Alarmu Smogowego pokazywali na przykładzie wyników ze stacji na Alejach, że wprowadzenie zmian jest konieczne. – Jakość powietrza w Krakowie uległa poprawie, ale nie jest idealnie – mówiła Anna Dworakowska. – Na Alejach Trzech Wieszczów w tamtym roku mieliśmy 105 dni smogowych. To była najgorsza stacja w całej Polsce. Tutaj, w centrum Krakowa, mieście, które odważnie walczy ze smogiem. Widzimy też ogromne różnice między Alejami a pozostałymi stacjami. Na przykład na Kurdwanowie było 60 dni – to jest ta różnica, to jest to, co robi nam transport samochodowy w obecnej niekontrolowanej formie – przekonywała.

Głosowanie

Po trwającej ponad godzinę przerwie na dyskusje w kuluarach radni przystąpili do głosowania i podjęli ostateczne decyzje. Uchwała o strefie czystego transportu została przyjęta. Za zagłosowało 24 radnych. Przeciw było 13 radnych klubu Prawo i Sprawiedliwość. Dwóch radnych wstrzymało się od głosu.

Radni odrzucili niemal wszystkie poprawki do uchwały, z wyjątkiem jednej. Poparli zaproponowaną przez radnych Koska i Sęka zmianę, by przesunąć ze stycznia na marzec 2023 roku termin, od którego nowo rejestrowane pojazdy będą musiały już spełniać wyższe wymagania dotyczące emisji spalin.

comments powered by Disqus