Miejska żonglerka sztuką uliczną. Gdzie miasto da pole do popisu artystom?

Artyści uliczni obawiają się, że niebawem ich sztuka całkowicie zniknie z Rynku Głównego fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl
Uliczni artyści obawiają się, że znikną ze ścisłego centrum Krakowa. Miasto proponuje lokalizacje, w których mogliby występować w nadchodzących miesiącach.

Co dalej z występami ulicznych artystów na płycie Rynku Głównego? Miasto zapowiada, że artystów i kultury z tej przestrzeni eliminować nie chce, ponieważ w tym wszystkim chodzi o „uspokojenie centrum”.

– Uważamy, że Droga Królewska, a zwłaszcza ulice Floriańska i Grodzka są narażone na intensyfikację ruchu pieszych. Ten obszar powinien zostać uwolniony od artystycznych prezentacji, które kumulują skupiska ludzi – uważa Magdalena Doksa-Tverberg, zastępca dyrektor wydziału kultury urzędu miasta.

Pola do popisu?

Podczas wtorkowego spotkania w magistracie przedstawiciele zespołu ds. weryfikacji artystów ulicznych poinformowali o proponowanych lokalizacjach, w których w nadchodzących miesiącach twórcy będą mogli występować.

– To w nich chcemy dać pole do popisu artystom. Sugerujemy okolice kościoła św. Wojciecha u wylotu ul. Grodzkiej, wylot ul. św. Jana i plac im. o. Adama Studzińskiego – przyznaje Doksa-Tverberg.

Oprócz wspomnianych miejsc, będą mieli również do dyspozycji plac Marii-Magdaleny czy przestrzeń od strony Wieży Ratuszowej. Co więcej zamiast występów w przestrzeni centrum pojawiła się również propozycja, by prezentowali się podczas Pikników Krakowskich.

Wciąż aktualny pozostanie zakaz używania nagłośnienia na terenie Rynku Głównego, w związku z uchwałą o parku kulturowym Stare Miasto.

Artyści: co dalej?

Artyści uliczni obawiają się, że niebawem ich sztuka całkowicie zniknie z Rynku Głównego. Podkreślają, że to jeden z kręgów ich działania i co za tym idzie – źródło utrzymania. Przyznają, że uchwała o parku kulturowym zapewniała im możliwość występów w centrum i że przez kilka lat to działało.

– Proponowaliśmy pięć miejsc, których na mapie Rynku Głównego prawie nie widać. Weźmy pod uwagę, że wśród artystów ulicznych nie ma tylko muzyków, więc nie chodzi jedynie o hałas. Chcemy, aby rozmowy na ten temat się toczyły, a nie żebyśmy byli tylko odgórnie informowani. Nie rozumiemy, dlaczego działalność żonglerów, osób zajmujących się wypuszczaniem baniek mydlanych i modelowaniem balonów nie została uznana za sztukę. To jest tak samo odtwórcza sztuka jak covery muzyczne – apelowała podczas spotkania w urzędzie miasta Juranda Król z Teatru Gry Wstępnej, który nieraz można spotkać na krakowskim rynku.

Artyści kontra miasto

O tym, kto może występować w centrum, decyduje zespół ds. weryfikacji artystów ulicznych. Artyści zarzucają miastu, że w 2019 roku żaden z twórców nie otrzymał zezwolenia na występy na płycie rynku i w przestrzeni Drogi Królewskiej.

Miasto argumentuje to tym, że mogli oni robić prezentacje na ulicach dochodzących do Rynku Głównego i pobliskich placach.

– W ubiegłym roku pilotażowo wyłączyliśmy płytę Rynku Głównego z przedstawień artystycznych. Równocześnie podjęliśmy działania zmierzające do ograniczania imprez odbywających się na krakowskim rynku. Informowaliśmy artystów, że za dużo się tu dzieje, natężenie hałasu jest ogromne i do tego co roku wzrasta liczba turystów – tłumaczy Magdalena Doksa-Tverberg.

„Trzy miejsca to za mało”

Przewodnicząca komisji kultury, radna Małgorzata Jantos: – Trzy miejsca to za mało – ocenia. – Dodałabym do tego jeszcze jakieś dwie lokalizacje. Mówimy o płycie Rynku Głównego, tu kumuluje się ruch. Jeśli argumentem jest hałas, to mi najbardziej przeszkadza gwar turystów, a nie artystów. Jako radni nie jesteśmy zapraszani do udziału w posiedzeniach zespołu ds. weryfikacji artystów ulicznych. Będziemy usiłowali to zmienić – zapowiada radna.

Czytaj wiadomości ze swojej dzielnicy:

Stare Miasto
comments powered by Disqus