Gibała: nie zamykać sklepów z alkoholem, tylko zwiększać dozór

Łukasz Gibała fot. Jacek Smoter

Kandydat na prezydent Krakowa Łukasz Gibała, którego ojciec jest właścicielem hurtowni alkoholu, nie chce ograniczać w mieście ilości punktów, gdzie można kupić napoje z procentami. Zamiast tego woli przeznaczyć dodatkowe środki na dozór nad takimi miejscami.

Nie zamykać, a pilnować

– Sądzę, że zmniejszenie liczby punktów sprzedaży alkoholu nie jest drogą do rozwiązania problemu. Już przed wielu laty wprowadzenie prohibicji w Stanach Zjednoczonych dowiodło, że rygorystyczne zakazy i ograniczenia mogą mieć skutek nawet odwrotny do pożądanego – mówi poseł Łukasz Gibała.

Pretendent w wyścigu o fotel prezydenta miasta, uważa, że podstawowym problemem nie jest nadmierne spożywanie alkoholu. – Nasze miasto wypada na tle innych polskich miast przyzwoicie, spożycie na mieszkańca wcale nie jest wysokie. Kłopot jest inny: punkty całodobowej sprzedaży alkoholu są postrzegane jako niebezpieczne – i nie bez powodu – twierdzi Gibała.

Pierwsze, co chce zrobić, gdyby udało mu się wygrać jesienne wybory, to zwiększenie nadzoru przez policję i straż miejską nad sklepami czy punktami, gdzie alkohol można zakupić. To jednak nie wszystko. – Mundurowi powinni nie tylko przez całą dobę patrolować ich okolice, ale też bardziej rygorystycznie kontrolować przestrzeganie prawa w sklepach alkoholowych, w szczególności sprzedaż alkoholu nieletnim i nietrzeźwym. Punktom, które dopuszczają się łamania przepisów w tej kwestii, powinna być natychmiast odbierana koncesja – takie uprawnienia ma prezydent miasta – tłumaczy poseł.

„Rozważniej wydawać zezwolenia”

Łukasz Gibała chciałby również „rozważniej wydawać zezwolenia i nie przyznawać kolejnych koncesji sklepom czy punktom gastronomicznym, w których dochodziło do łamania przepisów”. Tu jednak nie ma wielkiego pola manewru, ponieważ jak tłumaczy Kinga Sadowska z Urzędu Miasta Krakowa, na sprzedaż alkoholu są wydawane zezwolenia, a nie koncesje. – Różnica jest zasadnicza. W największym skrócie sprowadza się to do tego, że koncesja jest uznaniowa, a zezwolenie nie jest uznaniowe. Jeżeli przedsiębiorca złoży wszystkie wymagane przepisami dokumenty, to Urząd musi mu wydać zezwolenie – mówi Sadowska.

W 2002 roku w Krakowie działały 1974 punkty: 947 sklepów i 1027 lokali. Dla porównania, w listopadzie zeszłego roku funkcjonowały 2653 punkty (razem z tymi sprzedającymi wyłącznie piwo), w tym 1339 sklepów i 1314 lokali. Do tej pory limit punktów na alkohol wysokoprocentowy wynosił 2,5 tys. Obecnie działa 2330 takich sklepów i lokali. W Warszawie jest ich 5,5 tys., a w Łodzi 1,9 tys.

Rosną również opłaty z tego tytułu. W tym roku mają wynieść nieco ponad 18 mln zł i wszystko ma zostać przeznaczone na profilaktykę, pomoc oraz leczenie skutków alkoholizmu. – Trzeba dobrze przeanalizować, w jaki sposób są wydawane te pieniądze i wprowadzić takie zmiany, żeby były one wydawane możliwie jak najbardziej efektywnie – komentuje Łukasz Gibała.