Kazimierskie Murale Historyczne. Ślady niezwykłej przeszłości

Jedno z miejsc na Kazimierzu, przy którym mieszkańcy i turyści zatrzymują się na dłużej. Ich uwagę przyciągają Kazimierskie Murale Historyczne zdobiące arkady muru przy ul. Józefa 17.

Wszystko zaczęło się od przygotowań XIII Święta Ulicy Józefa w 2014 roku.

– Chciałam, aby po tych organizowanych przeze mnie wydarzeniach pozostał jakiś ślad. Kiedy rozwieszałam plakaty dotyczące święta, podszedł do mnie mężczyzna, gościnnie wykładający na Uniwersytecie Jagiellońskim. Okazało się, że na co dzień zajmuje się zagadnieniem sztuki street artu. Zaproponował, że mógłby namalować coś interesującego – wspomina Wanda Kalbarczyk, inicjator i współwykonawca projektu, współwłaścicielka Pubu-Galerii „Wręga”.

Pod czujnym okiem cesarza

Idealną przestrzenią okazały się arkady w murze właśnie przy ul. Józefa 17. A wspomnianym mężczyzną okazał się Piotr Janowczyk, który wykonał wszystkie murale.

Wstępny projekt zakładał wypełnienie tych miejsc postaciami Króla Kazimierza Wielkiego, Esterki, Woja i Żyda. Następnie, piątą arkadę zagospodarowano na potrzeby namalowania patrona ulicy – od 1866 roku jest nim Cesarz Józef II.

–  Zależało mi na tym, aby podkreślić, że to właśnie jego imię widnieje w nazwie ulicy. A ta często jest mylona m.in. z ul. św. Józefa. Cesarz wprowadził wiele reform, z których korzystamy po dziś dzień, nawet o tym nie wiedząc. W końcu on był uważany za prekursora myśli politycznej. Co więcej, to właśnie on założył wolne królewskie miasto Podgórze – opowiada Kalbarczyk.

Kiedy przejeżdżał przez Galicję, zatrzymał się w Pałacu Wojewodzińskich, znajdującym się na rogu ulicy Krakowskiej i Żydowskiej – teraz noszącej właśnie jego imię.

Bohaterowie ze złotą wstęgą

Projekt został zgłoszony do II edycji Budżetu Obywatelskiego na poziomie dzielnic w 2015 roku. Prace zakończyły się tego samego roku, pod koniec listopada. Od tej pory wciąż cieszą się niesłabnącą popularnością mieszkańców i turystów.

– Moim zdaniem to trafiony projekt. Wciąż budzi zainteresowanie wśród przechodzących ulicą Józefa osób. Kazimierskie murale pojawiają się też na zdjęciach prezentowanych na wystawach – ostatnio m.in. w Sztokholmie – ocenia pomysłodawczyni projektu.

Znajdujące się na muralach postacie są związane z historią biednego, krakowskiego Kazimierza. Jak tłumaczy Wanda Kalbarczyk, na szarym tle oddającym szarość dnia codziennego, każda postać jest zaznaczona „białą plamką”, która symbolizuje nadzieję w ich działaniach. Natomiast przewijająca się przez oczy wstęga w złotym kolorze ukazuje ich sukces i bogactwo.

Bizneswoman, wybitny władca, piękna Esterka i architekt

Każdy mural jest opatrzony w krótkie polsko-angielskie informacje znajdujące się na tablicach. Jak przyznaje inicjatorka projektu, istotny dla niej był edukacyjny wymiar dzieł. Dlatego też przechodząc obok nich, możemy zapoznać się z historią Kazimierza „w pigułce”.

I tak z murów – oprócz cesarza - spogląda na nas jeden z najwybitniejszych władców Europy Kazimierz Wielki, legendarna ukochana króla Esterka mająca żydowskie pochodzenie, Karol Knaus – mało znany kazimierski architekt, budowniczy, artysta, konserwator i rajca miejski, dzięki któremu powstały kamienice przy Plantach Dietlowskich, Gmach Poczty Głównej czy krypta zasłużonych w kościele na Skałce.

Kolejną niezwykłą kobietą jest „cesarzowa piękna”. Mowa o Chaji Rubinstein, czyli Helenie Rubinstein. Polska bizneswoman żydowskiego pochodzenia swoją zawodową praktykę zaczynała właśnie na Kazimierzu – w sklepie rodziców przy ul. Józefa 13. Po emigracji z Polski, założyła w Australii jedną z największych firm kosmetycznych.

 

Czytaj wiadomości ze swojej dzielnicy:

Stare Miasto
comments powered by Disqus