Niespiesznie z ONR-em. Pochodnie nie zgasną?

Archiwum, 2016 rok fot. LoveKraków.pl

Kolejny rok prowadzone jest postępowanie, które może skończyć się wnioskiem do sądu o delegalizację Stowarzyszenia Obóz Narodowo-Radykalny. W pozytywne zakończenie sprawy nie wierzy prezes Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Tymczasem członkowie organizacji maszerują nocami po Krakowie z pochodniami.

W połowie maja 2018 roku prezydent Warszawy poinformowała, że krakowska prokuratura zainteresowała się sprawą Obozu Radykalno-Narodowego w związku z jej wnioskiem z 2017 roku o delegalizację stowarzyszenia.

Gdy o tym pisaliśmy, prokuratura zapowiadała, że sprawa nieprędko się zakończy. Śledczy zbierali materiały filmowe i zdjęciowe, które obrazują zachowanie stowarzyszenia oraz ich sympatyków na pikietach i demonstracjach zorganizowanych przez ONR. Przesłuchiwani byli świadkowie i członkowie stowarzyszenia.

Postępowanie na samym początku było prowadzone pod kątem artykułu 13 Konstytucji Rzeczpospolitej. Przepis mówi o tym, że „zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową (…)”.

Parasol ochronny

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych wielokrotnie składał zawiadomienia przeciwko ONR w całej Polsce. – Sprawy są sukcesywnie umarzane. Najwyraźniej istnieje parasol ochronny nad ONR – mówi nam Konrad Dulkowski, prezes OMZRiK.

Jednak, jak dodaje, dzięki uporowi i skutecznym zażaleniom, udało się w prokuraturze utrzymać dwa postępowania.

Pierwsze dotyczy nawoływania do mordowania osób narodowości żydowskiej w trakcie marszu ONR w Białymstoku w 2016 roku. Które, jak dodaje Dulkowski, było już dwukrotnie umarzane, m.in. z powodu niewykrycia sprawców, mając ich wizerunki.

– Prokuratura przesłuchała… słownie: jedną osobę – podkreśla prezes ośrodka.

Drugim „sukcesem” jest wznowienie śledztwa w sprawie wykorzystywania grafiki przedstawiającej Żyda wzorowanej na grafikach z nazistowskiego Der Sturmer. A inne?

– Zostały umorzone sprawy m.in. wychwalania SS-mańskiego zbrodniarza przez ONR Lublin i ONR Łódź, prezentowania znaków i motta SS przez przedstawiciela ONR Łódź w trakcie imprezy masowej, nawoływania do nienawiści poprzez wznoszenie okrzyków: „Nie przepraszam za Jedwabne" – wymienia Konrad Dulkowski.

I to chyba na tyle sukcesów.

Krakowska prokuratora

Niedawno pytaliśmy, co robi krakowska prokuratura. Do tej pory udało nam się dowiedzieć, że powołała biegłych: historyków i lingwistów, którzy mieli przeanalizować obecną i przedwojenną deklaracje Obozu Narodowo-Radykalnego. Jaki jest status ich pracy? Na razie nieznany.

– W sprawie delegalizacji ONR krakowska prokuratura zwracała się do nas o materiały już dawno temu. Nie wiemy, jak dalej potoczyło się postępowanie – przyznaje Konrad Dulkowsk.

Również śledczy nie zdradzają zbyt wielu informacji. Być może dlatego, że niewiele mają, być może dlatego, że lubią pracować w ciszy i chwalić się efektami działań, a nie tym, jak dochodzą do pewnych wniosków. Być może.

– Oczekujemy na możliwość zapoznania się z postępowaniami karnymi dotyczącymi m.in Stowarzyszenia ONR – mówi Janusz Hnatko, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Ale co to oznacza i skąd czerpać wiedzę, tego – znów – nie wiadomo. Wiadomo jednak to, że samo stowarzyszenie nie może być np. poddane pod stan oskarżenia, stąd systemowe i szybkie przeszukanie spraw karnych np. w sądzie okręgowym w Krakowie nie będzie możliwe.

Wygląda więc na to, że prokuratura będzie musiała przeglądnąć „na piechotę” sprawy z artykułu 256 § 1, który mówi o ukaraniu tego, kto „publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość". Ale znów, ile takich spraw może być, tego nikt nie wie.

W brunatnych barwach

Większych nadziei na pozytywne zakończenie postępowania nie ma prezes OMZRiK. – Wydaje się, że postępowanie zakończy się niczym, bo sprawy przeciwko ONR są umarzane na wniosek Prokuratury Krajowej – uważa Konrad Dulkowski.

– Tak, jak to miało miejsce np. w sprawie Justyny Helcyk, szefowej dolnośląskiego ONR, albo w sprawie Jacka Międlara, byłego kapelana ONR – mówi.

Prezes OMZRiK dodaje, że zgodnie z prawem, żeby doprowadzić do delegalizacji jakiegokolwiek stowarzyszenia w Polsce, potrzeba bardzo mocnych dowodów. – A ONR pilnuje się, już nie „hajlują”, znaleźli nową symbolikę i bardzo uważają na to, w jaki sposób prezentują się publicznie – stwierdza.

– Można to było zobaczyć w trakcie afery o Leona Degrelle. Jeszcze kilka lat temu wychwalał oficjalnie tego SS-mana nawet rzecznik mazowieckiego ONR Tomasz Kalinowski, a teraz zarząd główny stowarzyszenia odciął się od tego, co wypisywali tamtejsi działacze – przypomina Dulkowski.

W kwestii delegalizacji m.in. Obozu Narodowo-Radykalnego wypowiedział się nawet Komitet ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej ONZ. 19 września 2019 roku w oświadczeniu zaapelował do rządu, że „o zapewnienie skutecznego egzekwowania prawa delegalizującego partie lub organizacje promujące lub podżegające do dyskryminacji rasowej”. Polska dostała na to rok.

Kim są?

ONR to – za oficjalną stroną stowarzyszenia – „ruch społeczny skupiający młodych Polaków, którym bliskie są takie wartości jak Bóg, Honor, Ojczyzna, Rodzina, Tradycja i Przyjaźń”. Podczas zeszłego marszu, 11 listopada 2017 roku, szli ze sztandarami, na których widniały napisy: „Europa tylko biała”, „czysta krew” czy „biała Europa braterskich narodów”. Obecnie składa się z siedmiu brygad. Ostatnio członkowie ONR w Krakowie maszerowali nocą z pochodniami przy okazji Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. To już czwarty tego rodzaju pochód.

comments powered by Disqus