Uwolnili psa z nagrzanego samochodu. Właściciel jeszcze miał pretensje

fot. Małopolska Policja

Środek dnia, centrum Krakowa i ponad 30 stopni na zewnątrz. W takich warunkach pies czekał na swojego pana w nagrzanym samochodzie przez co najmniej godzinę. Policjanci Oddziału Prewencji Policji w Krakowie wybili szybę i wraz z inspektorem KTOZ uwolnili bulteriera.

Do zdarzenia doszło we wtorek po godzinie 15. Do patrolujących centrum Krakowa policjantów podszedł zaniepokojony przechodzień informując, że na ulicy Kopernika, co najmniej od godziny, stoi zaparkowane czarne audi, w którego bagażniku miał znajdować się przegrzany pies. Mężczyzna zauważył czworonoga, gdy ten zaczął rozpaczliwie szczekać.

Uchylona szyba to za mało

Policjanci, którzy dotarli na miejsce dostrzegli, że samochód znajdował się w miejscu w pełni nasłonecznionym. Sytuacji psa nie poprawiały odsunięte na ok. 4 cm szyby. – Już na pierwszy rzut oka bulterier był wycieńczony, ledwo łapał oddech, a z jego pyska wydobywała się gęsta piana. Zwierzę nie miało nawet nic do picia. Policjanci zakryli nagrzaną tylną szybę auta tzw. folią życia, by się nie nagrzewała – relacjonuje mł. insp. Sebastian Gleń, rzecznik prasowy małopolskiej policji.

Nie można już było czekać

Mimo szybkiego ustalenia właściciela pojazdu i skierowania patrolu pod jego adres oraz sprawdzeniu okolicznych lokali, nie udało się dotrzeć do kierowcy audi. Policjanci nie chcieli już dłużej czekać – postanowili wybić szybę w aucie i uwolnić zwierzę, jednak pies był zmęczony i zestresowany, przez co stał się bardzo agresywny.

Na pomoc wezwano więc inspektorów z Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.  Po przyjeździe pracowników KTOZ policjanci wybili szybę pałką, natomiast inspektorzy użyli specjalistycznych szczypiec, by zadbać o bezpieczeństwo zarówno czworonoga, jak i osób na miejscu zdarzenia.

Awantura

W trakcie akcji ratunkowej na miejscu  pojawił się właściciel psa – 51-letni mężczyzna, który miał pretensje do funkcjonariuszy za zniszczenie szyby. – Twierdził, że nie było go raptem 15 min, choć od momentu, w którym przechodzień zauważył stojące auto, upłynęły niemal dwie godziny. Mężczyzna nie przejmował się losem swojego pupila, nie chciał współpracować z policjantami i zachowywał się wulgarnie – opisuje Sebastian Gleń.

W związku z tym wszczęto wobec niego postępowanie dotyczące dwóch wykroczeń. Za brak wykonywania poleceń policjantów i nieobyczajny wybryk może mu grozić grzywna w sądzie do 5000 zł. Natomiast w kwestii znęcania się nad zwierzęciem wszczęto odrębne dochodzenie – w tym przypadku chodzi o przestępstwo i kara może być bardziej dotkliwa. Za ten czyn grozi mu bowiem do trzech lat pozbawienia wolności. Pies trafił tymczasem do schroniska w Krakowie na ulicy Rybnej.

Czytaj wiadomości ze swojej dzielnicy:

Stare Miasto
comments powered by Disqus