News LoveKraków.pl

Wiceprezydent Stanisław Mazur o współpracy z deweloperami i szansach dla Krakowa [ROZMOWA]

Stanisław Mazur fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Miasto jest gotowe na przyjęcie bądź odrzucenie pierwszego wniosku w ramach specjalnej procedury. Wiceprezydent Stanisław Mazur przekonuje, że udało się wypracować kompromisowe ustalenia, wśród nich znalazł się zapis dotyczący przekazania mieszkań do zasobu gminnego.

Dawid Kuciński, LoveKraków.pl: W zeszłym tygodniu prezydent opublikował kolejny dokument związany z procedurą punktowej zmiany planów miejscowych na wniosek inwestora (ZPI). Pojawiła się w nim kwestia możliwości domagania się przez miasto części mieszkań, jakie powstaną, gdyby cała procedura zakończyła się zgodnie z wolą wnioskodawcy. Jak często miasto będzie z tego korzystać, czy było to konsultowane z inwestorami? Zgodzili się oni na takie rozwiązanie, czy może postawili jakieś warunki?

Stanisław Mazur, zastępca prezydenta miasta Krakowa: Tak, rozmowy na temat przekazania części mieszkań wybudowanych przez deweloperów do zasobu komunalnego były trudne. Stanowisko przedstawicieli organizacji deweloperskich w tej kwestii nie było entuzjastyczne. Udało nam się jednak znaleźć zrozumienie dla naszego zdania, a zapis mówiący, że gmina może domagać się przekazania części mieszkań od inwestora, znalazła się w stosownym zarządzeniu.

O tym, co ostatecznie miasto zyska od dewelopera realizującego inwestycję w formule ZPI zadecyduje Rada Miasta Krakowa. To radni kierując się potrzebami dzielnic i miasta jako całości będą o tym decydować zatwierdzając lub odrzucając projekt umowy urbanistycznej.

Czy miasto stworzyło już listę swoich potrzeb? Niektóre propozycje dzielnic były kosztowne i ambitne, inne bardziej skromne. Jak zostaną one przedstawione deweloperom?

Aby ZPI dobrze służyło naszemu miastu, musi wpisywać się w potrzeby jego mieszkańców i wspólnot dzielnicowych, a nawet osiedlowych. Z jednej strony, rady wszystkich dzielnic zgłosiły swoje potrzeby. Z drugiej, dysponujemy mapą obrazującą deficyty w zakresie infrastruktury społecznej: np. szkoły, żłobki, przedszkola. W toku prowadzonych obecnie prac nad aktualizacją Strategii Rozwoju Miasta aktualizujemy zapisy tej mapy. Wiemy zatem jakie są potrzeby miasta.

Dostrzegając dynamikę zmian, przyjęliśmy, że co najmniej raz na pół roku będzie publikowana lista preferowanych potrzeb inwestycyjnych miasta, z uwzględnieniem tych zgłaszanych przez dzielnice, wydziały oraz miejskie jednostki organizacyjne.

Z mojej perspektywy, liczy się poczucie pewności i stabilnego rozwoju miasta dla krakowian. Elementem tego jest silny biznes, deweloperzy budujący przestrzeń do rozwoju miasta, NGO-sy i wszelkie instytucje świadczące usługi publiczne dla mieszkańców. Wiem, że w tym wszystkim najważniejsza jest współpraca wszystkich stron. Bez niej rozerwiemy nad sobą kołdrę i nikt się nie wyśpi.

Pojawia się także kwestia wzrostu wartości nieruchomości – maksymalnie 30 proc. Radny Grzegorz Stawowy miał tutaj obiekcje. Jeśli dobrze zrozumiałem, jego zdaniem bardziej opłacalne dla miasta byłoby ustalenie konkretnej kwoty od metra kwadratowego, zależnej od przeznaczenia terenu. Na przykład, inna stawka obowiązywałaby przy przekształceniu terenów zielonych na budowlane, a inna – przy przekształceniu terenów usługowych.

W pracach nad tymi dokumentami bardzo wiele uwagi i czasu poświeciliśmy ich konsultacji. Bardzo zależało nam na tym, aby rozwiązania i procedury, nad którymi pracujemy w pełni zabezpieczały interes mieszkańców i miasta, a zarazem były transparentne i społecznie akceptowane. Szukając dobrych rozwiązań odbywaliśmy rozmowy z przedstawicielami każdego z klubów rady miasta. Prosiliśmy o opinię architektów i urbanistów, a także przedstawicieli deweloperów. Konsultowaliśmy się z ekspertami i badaczami akademickimi.

Wiele ze zgłoszonych uwag – po rozmowach z radcami prawnymi – uwzględniliśmy. Wszystkich wziąć pod uwagę nie można było, choćby z takiego powodu, że się wykluczały.

Miasto posiada już wszystkie narzędzia, aby zająć się pierwszym wnioskiem z osiedla Wizjonerów?

Tak. Opracowaliśmy dwa zarządzenia, które pozwolą na prowadzenie projektów w formule ZPI. Pierwsze z nich dotyczy powołania zespołu zadaniowego ds. negocjacji projektu umowy urbanistycznej z inwestorem. Drugie z tych zarządzeń odnosi się do najważniejszych potrzeb miasta, które powinny być uwzględnione w umowie urbanistycznej.

Radny Włodzimierz Pietrus twierdzi, że będzie to precedens, i że raz podjęte decyzje nie będą już zmieniane. Czy pan zgadza się z tym, czy jednak opowiada się pan za większą elastycznością?

Miasto to nie jest skończony twór, a żyjący organizm. Ma swoją dynamikę, swoje ambicje i ograniczania. Ale też rozwija się w bardzo szerokim ekosystemie krajowej polityki, geopolityki, koniunktury gospodarczej. Tu nie precedensy decydują o mądrym kierunku rozwoju i dobrobytu mieszkańców. Ważne są decyzje, nie uchylanie się od nich i – w razie potrzeby – ich korekta.

ZPI to zbiór konkretów na dziś. Rozmawialiśmy na ten temat z panem przewodniczącym Włodzimierzem Pietrusem. Procedowanie tak skomplikowanych spraw jak ZPI wymaga obiektywnych, precyzyjnych, stałych i transparentnych reguł. Co do tego – pełna zgoda. Zarazem nie sposób wykluczyć, że w toku negocjacji z kolejnymi inwestorami okaże się, że priorytety miasta będą inne, że pojawią się nowe potrzeby, że znowelizowano prawo centralne itd. Byłbym więc w tym przypadku za racjonalną elastycznością.

Pana zdaniem ten pierwszy projekt zostanie przyjęty?

Chciałbym, aby tak się stało, ponieważ podjęcie przez radę miasta decyzji o procedowaniu tego wniosku dałoby realną możliwość weryfikacji, na ile formuła ZPI może stać się użytecznym narzędziem wspierającym cele miasta i służącym zaspokojeniu potrzeb mieszkańców.

Warto raz jeszcze podkreślić, że to Rada Miasta Krakowa zajmuje dominującą pozycję w tym procesie. To ona bowiem podejmuje decyzje o ewentualnym podjęciu negocjacji z inwestorem, jak i decyduje o zatwierdzeniu lub nie zatwierdza efektów tych negocjacji. Chciałbym, żeby radni poważnie podjęli ten temat, nie uciekając od odpowiedzialności, nie unikając zajęcia zdania w trudnych kwestiach, ale włączając się w transparentny proces podejmowania decyzji z prezydentem, inwestorami i mieszkańcami.

Mamy jeszcze pięć innych wniosków. Czy inwestorzy – bez podawania nazw – podchodzą rozsądnie do procedury, a ich propozycje inwestycji uzupełniających są zachęcające do dalszych rozmów?

ZPI budzą zainteresowanie wielu inwestorów. Złożone wnioski różnią się charakterem i skalą. Cześć z nich wydaje się dobrze wpisywać w potrzeby miasta, inne w mniejszym stopniu. Spodziewając się tego przygotowaliśmy w procedurze ZPI etap fakultatywny, który służy weryfikacji tego, czy deklarowane zamiary inwestora są zbieżne z potrzebami Krakowa.