Zwierzęta opanowują Kraków

fot. Marek Anioł/Straż Miejska Miasta Krakowa

Gdy ludzie zeszli z ulic, wyszły na nie... dziki! Z kolei krakowskie gołębie z powodu kwarantanny społeczeństwa nie są już dokarmiane.

Dziki w opustoszałym mieście czują się nad wyraz dobrze. Stały się śmielsze i urządzają sobie spacery po miejskich parkach. Za to gołębie niebawem będą musiały oddalić się z centrum w poszukiwaniu pożywienia. W końcu wraz z kwarantanną nie mogą już liczyć na ręce, które je dokarmiały.

Czas postu dla „utuczonych” krakowskich gołębi?

Obowiązkowa kwarantanna nie podoba się nie tylko miłośnikom towarzyskich spotkań. Przyzwyczajone do dokarmiania gołębie też odczują jej skutki. Będą musiały zacząć szukać pożywienia na własną... rękę.

– Myślę, że nasze gołębie mają na tyle zapasu do spalenia, bo są naprawdę upasione przez turystów i mieszkańców, że przez te kilkanaście dni, kiedy ta kwarantanna jest bardziej ścisła, na pewno nic im się nie stanie – stwierdza Piotr Kempf, dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej. Zauważa też, że to, co się dzieje, jest swoistą selekcją naturalną.

– Gołębie pewnie znikną z rynku i pojawią się w miejscu, w którym mogą zdobyć pokarm w naturalny sposób – mówi Mariusz Waszkiewicz, prezes Towarzystwa Ochrony Przyrody. – Gołębie nie są jak drapieżniki, które mogą oduczyć się polowania, jeśli są dokarmiane, więc na pewno sobie poradzą – dodaje.

Dziki nie #zostająwdomu

Spacerujące po mieście dziki nie są nowością dla krakowian. Już od kilku lat można je spotkać na niektórych osiedlach. Teraz jednak zachęcone brakiem ludzi, stały się bardziej odważne i wybrały się do parku Jordana.

– Przemieszczanie się dzików nie jest związane z kwarantanną. Oczywiście, dziki stały się bardziej śmiałe i teraz łatwiej im jest przedostać się przez jezdnię, ale problem spacerujących dzików pojawił się już wcześniej i uważam, że jest związany z ich odstrzałem – wyjaśnia Waszkiewicz. – Dziki nie są głupie. Wiedzą doskonale, gdzie się do nich strzela, a gdzie nie. Dlatego uciekają do centrum, bo ludzie sami wyganiają je z lasu – dodaje prezes TOP.

– Służby zajmujące się wyłapywaniem i wywożeniem dzikich zwierząt pracują bez zmian – uspokaja Piotr Śliwa z Powiatowego Inspektoratu Weterynarii. Tłumaczy, że przed spacerującymi dzikami można się zabezpieczyć pilnując zamykania koszy na śmieci w śmietnikach, należy też unikać kontaktu z dzikami na ścieżkach czy w parkach, by nie kusić losu.

Pamiętajmy! W czasach zarazy bezpieczna odległość człowieka to 1,5 m. A od dzika – jak największa, zawsze!

Poniżej filmik, jak dziki biegają po Parku Jordana, opublikowany na Facebooku Zarządu Zieleni Miejskiej:

comments powered by Disqus