Miasto czeka na sąd. Plakaty z martwymi płodami znikną z krajobrazu?

Zbierająca się XVI Manifa. Po lewej stronie plakaty antyaborcyjne fot. Julia Ślósarczyk/LoveKraków.pl

Organizacje pro life, mimo że obecne od wielu lat w Krakowie, wciąż potrafią szokować formą swojego przekazu. Radni miejscy postulują o to, by prezydent podjął jakieś działania związane z szokującymi transparentami.

8 marca pod gmachem Muzeum Narodowego w Krakowie jednocześnie swoje racje wygłaszali działacze związani z Robertem Biedroniem, krakowskie feministki i osoby o lewicujących poglądach, a równocześnie trwała pikieta antyaborcyjna. Na transparentach widać było zakrwawione ludzkie płody, rzekomo ofiary aborcji.

To, oczywiście, nie nowość. Tego typu treści pokazywane są niemal we wszystkich publicznych i często uczęszczanych miejscach w Krakowie. Nie brakuje ich na Rynku Głównym i w Łagiewnikach, przy okazji różnego rodzaju uroczystości religijnych.

Radny Łukasz Gibała mówi wprost, że prezydent powinien szybko reagować i rozwiązywać tego typu zgromadzenia. Zdaniem samorządowca treści, które prezentują pikietujący, naruszają wolność i dobra osobiste innych osób.

– Co warte podkreślenia, treści te obiektywnie można uznać za gorszące. Jednocześnie trudno ustalić, jaki ma cel prezentowanie w przestrzeni publicznej tak makabrycznych obrazów, na których widok są narażone przypadkowe osoby, w tym dzieci, które są nimi przerażone i nie rozumieją, dlaczego muszą na nie patrzeć – argumentuje Łukasz Gibała w interpelacji do prezydenta Krakowa.

Problem jednak w tym, że sądy nierówno oceniają tego typu zdarzenia, co zauważa wiceprezydent miasta Andrzej Kulig. Zastępca Jacka Majchrowskiego zapewnia, że miasto śledzi tego typu sprawy, a kluczowym wyrokiem może być ten z Gdańska. Sprawa jest już na etapie odwołania, dlatego będzie to prawomocny wyrok.

Wynik m.in. tego postępowania według wiceprezydenta Kuliga będzie kształtował praktykę działania urzędu miasta.

Co już było?

Fundacja Pro Life – Prawo do życia regularnie stawia się w sądzie w związku z treściami, jakie dystrybuują. Jak tłumaczyli w 2018 roku, motywacja do takich działań jest jedna – piętnowanie aborcji jako zło moralnego. A taka forma przekazu jest usprawiedliwiona, choćby podobnymi przekazami dotyczącymi skutków palenia papierosów.

Akurat ta konkretna sprawa dotyczyła bilbordu zawieszonego na budynku niedaleko ronda Grunwaldzkiego. Sąd ostatecznie uniewinnił obwinionych, ale zaznaczył, że uważa, że pokazywanie zwłok dziecka przekracza normy polskiego społeczeństwa, nawet w szczytnym celu. Narusza również obyczaje i zasady życia społecznego.

– Zwłoki, a szczególnie dziecka, otacza się szacunkiem i powagą – stwierdziła sędzia. Bilbordu nie sposób było nie zauważyć, na jego treści narażeni byli również najmłodsi. Świadkowie podkreślali, że ich dzieci potrafiły rozpoznać w rozczłonkowanych zwłokach „dzidziusia”.

– Plakat był nachalną próbą forsowania danego światopoglądu. Konieczna jest ochrona przestrzeni publicznej przed drastycznymi treściami, nawet tymi pokazywanymi w szczytnym celu – zaznaczył sąd.

comments powered by Disqus